Nowe Technologie

Tablet z klawiaturą dobry na wszystko

Fot. materiały prasowe

Laptop, smartfon, netbook, ultrabook, tablet – dzisiaj mamy ogromny wybór urządzeń służących do rozrywki i pracy. Przy czym najbardziej uniwersalne okazują się tablety z dołączaną klawiaturą. 

Netbooki, czyli miniaturowe laptopy z mało wydajnymi, lecz oszczędnymi procesorami, jakoś się nie przyjęły, mimo że po naładowaniu baterii mogły pracować nawet kilkanaście godzin. Łączyły bowiem wady dużych laptopów oraz małych i prostych tabletów. Klienci narzekali na niewielką wydajność, kiepskiej jakości obudowy oraz zbyt małe i nieporęczne klawiatury. Teoretycznie alternatywą dla netbooków mogły stać się wygodne w transporcie, lekkie i nieduże tablety. Kłopot w tym, że zwykle traktowane są one jako urządzenia jedynie do odbierania treści: czytania książek, oglądania filmów, przeglądania stron internetowych i śledzenia serwisów społecznościowych. Pisanie na nich tekstów, tworzenie grafiki czy edycja filmów jest już problemem. Aż dziwne, że na jego rozwiązanie trzeba było tyle czekać. Zwłaszcza że lekiem na kłopoty okazała się zwykła... klawiatura. Tyle że nie – jak w netbooku – zintegrowana z urządzeniem, lecz zewnętrzna, w wygodny sposób podłączana do ekranu. Tak powstały urządzenia „2 w 1”, czyli tzw. hybrydy. 

Na rynku jest ich bez liku: czasem sprzedawane są od razu w pakiecie z klawiaturą, w innych przypadkach trzeba ją dokupić. Zwykle klawiatura to nie tylko same klawisze, lecz cała stacja dokująca dla tabletu, z wbudowaną baterią wydłużającą czas działania urządzenia, z dodatkowymi portami USB oraz slotami na karty SD/microSD. 

Po pierwsze system

Na co zatem zwracać uwagę, wybierając tablet z klawiaturą? Pierwsza sprawa to system operacyjny. Tablety mogą pracować na bazie Androida Google’a (ogromna większość), iOS-a (tylko urządzenia  Apple’a) lub Windowsa. Najpopularniejszym systemem operacyjnym jest teraz bez wątpienia Android, powszechnie wykorzystywany w smartfonach. Na tym ostatnim rynku Google jest niekwestionowanym liderem. Tablet z tym systemem powinni więc wybrać ci, którym zależy na łatwej i szybkiej wymianie oraz synchronizacji danych ze smartfonami. 

Google pozwala tworzyć wspólne obszary informacji przypisane do jednego konta e-mailowego, obejmujące takie elementy jak kontakty, pliki czy kalendarz. W kilka chwil można podzielić się nimi z innymi osobami korzystającymi z tabletów lub smartfonów z Androidem. Chcesz udostępnić pracownikom swój kalendarz spotkań? Wystarczy wskazać odpowiednią opcję. Trzeba przesłać komuś termin ważnej konferencji? Zrobisz to jednym kliknięciem. Ktoś ma poprawić przygotowany wcześniej dokument? To też zajmie zaledwie chwilę. 

Android nie jest jednak pozbawiony wad. Powstawał on z myślą o smartfonach i dlatego wiele aplikacji – zbudowanych z myślą o małym ekranie i wyborze opcji za pomocą ekranu dotykowego – nie wykorzystuje w pełni potencjału tabletu z klawiaturą. Wkraczając w świat Androida ze świata Windowsa, do którego przyzwyczailiśmy się być może, pracując na laptopie lub komputerze biurkowym, trzeba też pogodzić się z koniecznością przyswojenia sobie obsługi nowych aplikacji. 

Bardzo popularny na smartfonach i tabletach jest też iOS, którego zalety są podobne jak w przypadku Androida – jeżeli wszyscy wokół korzystają z urządzeń  Apple’a, najlepiej wybrać jedną z wielu wersji iPada. Dzięki temu zyskamy możliwość łatwej wymiany zasobów między tabletem, smartfonami, tabletami a komputerami stacjonarnymi. 

Na koniec zostaje Windows. O ile wśród desktopów system ten nie ma liczącej się konkurencji, o tyle w świecie urządzeń mobilnych nie może zdobyć popularności – ani w telefonach, ani w klasycznych tabletach. Choć trzeba przyznać, że wraz z pojawieniem się Windowsa 10 i urządzeń hybrydowych popularność dobrze znanych z desktopów „okienek” zaczęła rosnąć. Kupując tablet z tym systemem, nie liczmy więc na to, że wielu znajomych czy pracowników ma smartfony z mobilnym Windowsem. 

W rozsądnej cenie

Kolejnym kryterium, jakie trzeba wziąć pod uwagę przy wyborze tabletu, jest jego wielkość. Urządzenie to kupujemy przecież z myślą o łatwym przenoszeniu go z miejsca na miejsce – tam, gdzie laptop z 15-calowym ekranem będzie niczym cegła w plecaku, tablet pozostanie właściwie niezauważony. Z drugiej strony – kiedy myślimy o urządzeniu hybrydowym – już na wstępie odpadają też te z 8-calowym ekranem. Gdyby były połączone z równie małą klawiaturą, byłyby po prostu nieporęczne. Poza wszystkim tak mały ekran nie bardzo nadaje się do twórczej pracy: pisania tekstów lub obróbki grafiki. 

Idealnym kompromisem wydają się tablety z 10-calowym ekranem, wystarczające, by można było – choćby okazjonalnie – traktować je jako narzędzie do dłuższej pracy (np. nad tekstem lub prezentacją). Jako dość nieduże urządzenia są one również dobrą ilustracją hasła „jakość za rozsądną cenę”. Przykładem jest choćby Asus Transformer Book T100HA, który – w zależności od wersji – można kupić nawet za ok. 1 tys. zł. Więcej o 400 zł kosztuje zaś jego bardzo dobra wersja z 4-rdzeniowym procesorem Intel Atom X5-Z8500, taktowanym zegarem 1,44 GHz. Do dyspozycji mamy 2 GB pamięci RAM oraz 64 GB pamięci masowej na dane i aplikacje. To rozsądne wartości, biorąc pod uwagę cenę urządzenia. A jakie niedostatki można wskazać? Przede wszystkim ekran o rozdzielczości zaledwie 1280 x 800 pikseli. To mało, gdy dominującym standardem staje się rozdzielczość Full HD (czyli 1920 x 1080 pikseli). Inny mankament, dla niektórych istotny, to marna jakość dźwięku. Cóż, nie ma cudów: niewysoka cena oznacza pewne kompromisy. 

Z podobną sytuacją mamy do czynienia np. w przypadku prostego urządzenia Kruger & Matz Edge 1082, które wraz z klawiaturą kosztuje mniej niż 1 tys. zł. W standardzie ma wprawdzie ekran o rozdzielczości Full HD, ale niestety nie najlepszy. Urządzenie, z zainstalowanym fabrycznie Windowsem 10, nie jest też zbyt wydajne. Do przeglądania stron internetowych wystarczy, jednak o bardziej skomplikowanych zadaniach nawet nie ma co marzyć. 

Procesor i spółka

Jeśli zależy nam na mocniejszym i bardziej wydajnym sprzęcie, musimy założyć już nieco większy wydatek. I zwrócić uwagę przede wszystkim na rodzaj procesora. Nowoczesne (i dość drogie – za minimum 2 tys. zł w przypadku „tanich” marek) hybrydy mają już na pokładzie mobilne wersje procesorów Intela, czyli Core M z rodziny Skylake. Po raz pierwszy zostały zaprezentowane we wrześniu 2015 r. Absolutne minimum, żeby myśleć o sensownej wydajności, to nowe procesory Intela przeznaczone dla tabletów – Atom X5 oraz X7. Starsze „chipy” mogą nie wytrzymać w konfrontacji z najnowszymi, najbardziej wymagającymi aplikacjami i grami. 

Oczywiście bez odpowiedniej ilości pamięci RAM nawet najszybszy procesor zawiedzie, bo przerzucanie danych między dyskiem (nawet gdy jest to szybkie urządzenie SSD) a pamięcią operacyjną nie wychodzi na dobre wydajności. Minimum w tablecie to 2 GB RAM. Wszystko, co poniżej, nadaje się najwyżej do przejrzenia poczty elektronicznej. Oczywiście, lepiej mieć co najmniej 4 GB – wówczas można myśleć nawet o obróbce plików graficznych. 

Na koniec pozostaje pamięć masowa, czyli ta do przechowywania danych i programów. Absolutne minimum to 32 GB. Niektórzy twierdzą, że wystarczy i połowa tej wartości, ale nie wierzmy tym doradcom. W praktyce okazuje się, że nawet na firmowym urządzeniu chcemy mieć kilka ulubionych utworów muzycznych, dwa czy trzy filmy, które obejrzymy w pociągu lub samolocie, oraz garść zdjęć, z którymi po prostu nie możemy się rozstać. To zadziwiające, jak szybko znikają kolejne gigabajty przestrzeni dyskowej. Tak naprawdę poszukujmy więc urządzeń z co najmniej 64-gigabajtową pamięcią masową (może to być np. dysk SSD) albo przynajmniej takich, do których można łatwo podłączyć kartę microSD o pojemności 64 GB lub większej. Ta ostatnia możliwość częściowo rozwiąże problemy z przechowywaniem materiałów multimedialnych: można je po prostu nagrać na karcie. 

Tanio już było

Oczywiście im większa wydajność i lepsze parametry, tym więcej trzeba zapłacić za sprzęt. Jednym ze skrajnych przykładów może być Surface Pro 4 Microsoftu, który kosztuje ponad 10 tys. zł! Choć trzeba przyznać, że to wyjątkowo estetyczne urządzenie, z 12,3-calowym ekranem, 16 GB pamięci RAM, 512-gigabajtowym dyskiem SSD i procesorem Intel Core i7. To absolutnie najwyższa półka, ale mimo wszystko... Ponad 10 tys. zł za tablet? To bardzo duża suma, zwłaszcza że konkurencja oferuje urządzenia o zbliżonych parametrach za mniejszą cenę. O przykłady nietrudno: weźmy choćby Lenovo Yoga 260 albo Lenovo ThinkPad Helix 2. Ten ostatni, kosztujący od 3,8 tys. zł, ma doskonały, 11,6-calowy ekran Full HD, procesor z rodziny Intel Core M, 8 GB RAM i dysk SSD o pojemności 512 GB. Co więcej, znajdziemy w nim komplet interfejsów służących do komunikowania się z sieciami i urządzeniami zewnętrznymi: modem LTE ze złączem na kartę SIM, odbiornik GPS, moduł Wi-Fi, a także gniazda standardów USB 3.0 i micro HDMI. To zestaw, jaki jest niezbędny w każdym urządzeniu hybrydowym. 

Równie dobrym wyborem może być droższy ThinkPad X1 Tablet (od 6,2 tys. zł) tej samej marki, który ma procesor Intel Core M najnowszej generacji, 16 GB RAM i dysk SSD o pojemności nawet 1 TB. Dobrym uzupełnieniem świetnej specyfikacji technicznej jest 12-calowy ekran o rozdzielczości 2550 x 1440 pikseli. W opcji do tego tabletu można dokupić dodatkowe moduły, m.in. z kamerą 3D lub zminiaturyzowanym projektorem. 

Wszystkie te wydajne urządzenia mogą z powodzeniem zastąpić laptopy, a nawet komputery stacjonarne. Niemal każdy tablet można zresztą podłączyć do dużego monitora lub telewizora. Da się również korzystać z większości typowych klawiatur podłączanych przez USB lub bezprzewodowo. Urządzenie mobilne po „zadokowaniu” na biurku może więc pełnić funkcję domowego lub biurowego komputera. 

Warto przy tym dodać, że wydajność i możliwości hybryd stale rosną. Jeśli nie pojawią się inne rozwiązania techniczne, pewnie za kilka lat hybrydowe urządzenia wyprą zarówno tradycyjne tablety, jak i laptopy. Po prostu, w odróżnieniu od netbooków, one łączą zalety obu tych produktów, a nie ich wady. 

 


Chłodzony cieczą

Jednym z ciekawszych rozwiązań na rynku hybryd jest pokazany w Nowym Jorku w kwietniu Acer Switch Alpha 12 – pierwszy tablet „2 w 1” z mechanizmem chłodzenia cieczą. Zastosowano w nim najnowszej generacji procesor Intel Core, 12-calowy ekran o rozdzielczości 2160 x 1440 pikseli, pamięć operacyjną 4 lub 8 GB oraz dysk SSD o pojemności 128 lub 256 GB. Będzie to na pewno godny rywal dla obecnych już na rynku sprzętów podobnej klasy, co więcej – oferowany w bardzo dobrej cenie (od 3,1 tys. zł). Do sprzedaży w Europie trafi już w czerwcu, wraz z dwiema – do wyboru – stacjami dokującymi: podłączaną bezpośrednio do urządzenia lub bezprzewodową. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty