Felieton na koniec

Młodość na barykady (przedsiębiorczości)

Fot. Shutterstock

Zaoferowanie młodym obiecującej przyszłości to nasz obowiązek. Dlatego, zamiast czekać, aż zdesperowani ogłoszą pierwszy w historii „strajk pokoleniowy” i wyjdą na ulice w proteście  przeciw samolubnym oczekiwaniom seniorów, już teraz wyprowadźmy ich na barykady przedsiębiorczości. 

Jako „wapniaki” mamy z młodymi problem mentalny i, jeszcze większy, emocjonalny. Są bowiem od nas – chociaż zdarza się to nie pierwszy raz – inni. Lecz zanim zaczniemy ich pochopnie oskarżać o brak motywacji do świadomego i bardziej odpowiedzialnego życia, spójrzmy na naszą wspólną przyszłość z ich perspektywy. W szerszym, europejskim kontekście, gdyż nie jesteśmy i nigdy nie będziemy samotną zieloną wyspą. 

Oto Europejczyk wkraczający dziś w dorosłość: wychowany w czasach postępującej globalizacji i wielkiej recesji, namówiony na łatwe studia i to pomimo konieczności konkurowania o lokalną pracę z rówieśnikami z Chin, bezrobotny lub na śmieciówce, bez mieszkania i prawie bez zdolności kredytowej, z narzuconą mu troską o kolejne fale imigrantów, skazany na zastąpienie przez roboty. I ten młody człowiek nadal marzy o karierze, która spełni jego życiowe oczekiwania, wcale nie tak odlegle od naszych, gdy byliśmy w jego wieku. A że tymczasem technika włożyła mu do kieszeni mobilne komputery z całym światem na wyciągnięcie ręki, a łaskawa historia dała prawo do swobodnego podróżowania po drugiej stronie zapomnianej już żelaznej kurtyny, nie dziwmy się, że myśli inaczej i pragnie sięgać znacznie dalej niż nasza, niestety już mocno podstarzała generacja (o czym donoszę z zazdrością). 

Ta dzisiejsza młodzież przesiaduje w sieci, gdzie czyta liczne pesymistyczne komentarze na temat swej przyszłości, której zaczyna się coraz bardziej bać. Dociera do niej bowiem, często przed nią ukrywana prawda, że po raz pierwszy w historii to ona właśnie będzie miała na utrzymaniu nie tylko siebie i swoje dzieci, ale także swych rodziców i coraz dłużej żyjących dziadków. A że wszyscy pragną długowieczności, korzystając choćby z opieki medycznej, finansowa bomba zegarowa tykająca w kieszeni młodych spędza im sen z powiek. 

Na dodatek ta sama biedna młodość, kuszona strumieniem technologicznych nowinek i żyjąca, jak chyba żadne inne pokolenie, pod presją wszechobecnego marketingu, wpada coraz głębiej w konsumpcyjną pułapkę zastawianą przez teraźniejszość. I unika tym samym (może dla własnego psychicznego komfortu) planowania przyszłości. O co my, starsi, mamy do niej wielki żal. Szkoda tylko że zdominowana przez nas scena polityczna kupuje sobie głosy tej samej naiwnej młodości, manipulując jej wyborczymi nadziejami i frymarcząc hasłami na fali rozdawnictwa lub nieopłacalnego nacjonalizmu. Owszem, dzisiejsi młodzi rzeczywiście mają niewielkie pojęcie o gospodarce i często nie rozumieją związków przyczynowo-skutkowych między głosem oddawanym na obietnice bez pokrycia a własną sytuacją finansową. Ale czy my byliśmy w ich wieku bardziej świadomi?

Wcześniej czy później dotrze jednak do tej młodzieży, że największą barierą dla jej szansy na ekonomiczny sukces jesteśmy my, seniorzy. Coraz liczniejsi jako elektorat wyborczy, z nadziejami na beztroską długowieczność, bez odpowiednich oszczędności. W Wielkiej Brytanii pojawiają się już, na razie dość nieśmiałe, głosy sugerujące ograniczenie wieku wyborczego do kilku lat po przejściu na emeryturę lub wręcz pozbawienie prawa wyborczego tych, którzy już nie pracują i nie wnoszą nic do budżetu. 

Moim zdaniem międzypokoleniowa sprawiedliwość wymaga dzisiaj większej troski o młodych ludzi i naszego przyzwolenia dla jej koniecznych specjalnych przywilejów. Tymczasem europejskie gospodarki tracą nie tylko na swojej globalnej konkurencyjności, ale także na zdolności do sfinansowania przyszłych oczekiwań wszystkich pokoleń, którym przyjdzie współżyć w „ciekawych czasach”. 

Dlatego, zamiast czekać na bunt rozczarowanej młodości, już dzisiaj wyprowadźmy ją na barykady przedsiębiorczości. Wolnej od wszelkich kombatanckich partykularyzmów, w naszym wspólnym interesie. Bo jeżeli młodzi nie zaznają przez nas życiowej stabilizacji, to z czasem wezmą na nas odwet i wypchną nas z rynku pracy. Nie dając nam żadnej szansy na dorobienie do niewystarczającej emerytury. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?