Finanse

Pożyczka dobra jak dotacja

Fot. East News

Fundusze Europejskie utożsamiane są zwykle z dotacjami. Tymczasem obejmują one również inne formy dofinansowania, np. pożyczki czy gwarancje kredytowe, doceniane zwłaszcza przez tych przedsiębiorców, dla których banki nie mają oferty w postaci kredytów na proste inwestycje. 

Niemożność pozyskania dofinansowania to jedna z najważniejszych barier rozwoju, na jakie wskazują mikro- i mali przedsiębiorcy. Około 70 proc. z nich finansuje swoje inwestycje wyłącznie własną gotówką. Większość banków – mimo że coraz bardziej otwierają się na potrzeby najmniejszych firm – nadal niechętnie powierza im pieniądze. Najtrudniej jest przedsiębiorstwom najmłodszym. Najczęściej nie mają majątku, który mógłby służyć jako zabezpieczenie, ani też historii kredytowej, tak potrzebnej w rozmowach z bankami komercyjnymi. Problemem jest również duże zróżnicowanie zarówno przedmiotu ich działalności, jak i np. wykształcenia czy doświadczenia ich właścicieli, przez co dużym instytucjom finansowym trudno oszacować ryzyko udzielenia im kredytu. 

Jak jednak pokazują dane GUS, najmniejsze firmy nie mają zwykle problemu z rentownością swojego biznesu, za to stale potrzebują kapitału na rozwój. I tu pojawia się luka na rynku usług finansowych, którą starają się wypełnić instytucje udzielające pożyczek i poręczeń współfinansowanych ze środków unijnych. W zdecydowanej większości są to fundusze pożyczkowe i poręczeniowe, ale w ostatnich latach dołączyły też do nich pierwsze banki, np. Idea Bank czy BIZ Bank. 

Samonapędzająca się machina

Na pierwszy rzut oka pożyczka czy poręczenie kredytu mogą wydawać się opcją mniej korzystną niż dotacja, bo pieniądze trzeba zwrócić. Lecz, aby dostać dotację, trzeba spełnić wyśrubowane wymagania dotyczące przede wszystkim innowacyjności planowanych inwestycji i ich efektów. A przecież nie każdej firmie potrzebne są do rozwoju innowacje technologiczne. Po drugie, korzystając z otrzymanej już dotacji, trzeba spełnić dodatkowe zobowiązania, jak np. stworzenie określonej liczby miejsc pracy czy współpraca z instytucjami badawczo-rozwojowymi. To pociąga za sobą koszty (w trakcie realizacji projektu i w ciągu trzech do pięciu lat po jego zakończeniu), które nie zawsze można pokryć z uzyskanego grantu. Na niekorzyść dotacji przemawiają też skomplikowane procedury i formalności związane z dokonywaniem zakupów i rozliczaniem poniesionych wydatków. Wszystko to może przytłoczyć niewielką firmę. Wreszcie, z punktu widzenia całej gospodarki, tego rodzaju dofinansowanie jest „jednorazowego użytku”. Raz przyznane – wypada z obiegu: pomniejsza ogólną pulę środków, zasilając tylko jeden projekt. 

Zupełnie inaczej jest w przypadku pieniędzy na pożyczki i poręczenia – środki ze spłacanych zobowiązań są przeznaczane dla kolejnych potrzebujących. Każda złotówka może zatem zostać zainwestowana wiele razy i powstaje samonapędzająca się machina wspierająca rozwój gospodarczy. 

– W perspektywie finansowej 2007–2013 na pożyczki i poręczenia dla przedsiębiorców przeznaczono łącznie prawie 3 mld zł, z czego ponad 2,5 mld zł dofinansowania z budżetu UE. Środki na ten cel były zarezerwowane w Programach Regionalnych. Prawie 1,4 mld zł zostało już spłacone – mówi Piotr Popa, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju. – Dzięki takiemu obiegowi pieniądza, przy początkowym budżecie rzędu 3 mld, udało się już podpisać ponad 28 tys. umów o pożyczkę dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, o łącznej wartości ponad 3,22 mld zł, a fundusze wciąż jeszcze dysponują wolnymi środkami. 

W przyszłym roku instytucje udzielające pożyczek i poręczeń dla firm dostaną kolejny zastrzyk unijnych pieniędzy. Szacuje się, że łącznie, w ramach Programów Regionalnych na lata 2014–2020, będzie na ten cel ponad 5 mld zł. Jak zauważa Barbara Bartkowiak, prezes dwóch liderów na rynku tego rodzaju wsparcia (Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości i Polfundu), zapotrzebowanie na nie wśród przedsiębiorców jest ogromne. Część firm kierowana jest zresztą do zarządzanych przez nią instytucji przez banki. – Widzą w danym przedsięwzięciu potencjał ekonomiczny, ale ze względu na swą strukturę czy wymogi wynikające z prawa bankowego, nie mogą podjąć się finansowania – wyjaśnia Barbara Bartkowiak i dodaje: – My, w zależności od potrzeb i możliwości konkretnego przedsiębiorcy, możemy mu zaproponować pożyczkę lub poręczenie kredytu bankowego. 

Atutem tych pożyczek i poręczeń, z punktu widzenia przedsiębiorców, jest to, że są proste w obsłudze. Wniosek o przyznanie środków najczęściej pokrywa się z tradycyjnym biznesplanem. Nie ma też dodatkowych obostrzeń czy zobowiązań dotyczących realizacji projektu ani konieczności utrzymania w niezmienionym stanie efektów inwestycji (tzw. okres trwałości).
 
Dobre warunki

Kolejny atut to niski koszt. Od unijnych pożyczek (udzielanych najczęściej na pięć lat) zwykle nie jest pobierana prowizja, a oprocentowanie potrafi być bardzo korzystne, nawet ok. 2 proc. rocznie. Poręczenia dostępne są już za cenę 0,5 proc. poręczanej kwoty w skali roku. 

Maksymalna wielkość kredytu lub pożyczki sięgała do tej pory nawet 2,5 mln zł, ale w przypadku nowych Funduszy Europejskich nie będzie mogła przekroczyć 1 mln zł. Te największe kwoty i tak trafiały do firm bardzo rzadko, a celem nowego ograniczenia jest to, by jak najwięcej najmniejszych przedsiębiorstw miało szansę na kapitał na inwestycje. Niektóre instytucje udzielające pożyczek obniżają zresztą górny próg jeszcze bardziej, często do 250 tys. zł. Doświadczenia minionych lat pokazały, że firmy zazwyczaj potrzebują kapitału rzędu 100 tys. zł. Korzystną zmianą, która je czeka po wejściu do obiegu nowych pieniędzy, jest możliwość sfinansowania całkowitego kosztu inwestycji – wraz z podatkiem VAT. 

Pożyczki są i będą udzielane przede wszystkim na zakup środków trwałych oraz tzw. wartości niematerialnych i prawnych. Mogą także pokryć koszty przekazania praw własności w przedsiębiorstwie, między niezależnymi inwestorami. W wyjątkowych sytuacjach można będzie potraktować pożyczkę jako źródło kapitału obrotowego, pod warunkiem, że nie zostanie ona wykorzystana jedynie do zaspokajania bieżących potrzeb przedsiębiorstwa, nieprowadzących do jego rozwoju. Ograniczona jest też możliwość przeznaczenia pieniędzy na zakup nieruchomości: najczęściej do 10 proc. uzyskanej kwoty. 

Jeśli chodzi o poręczenia, mogą stanowić zabezpieczenie nawet 80 proc. kredytu bankowego. Ich największą zaletą jest to, że umożliwiają zaciągnięcie go firmom, które nie mają własnego majątku o takiej wartości czy strukturze, aby bank przyjął go jako zabezpieczenie. Jednostkowa kwota zabezpieczenia w najpopularniejszym programie de minimis (Banku Gospodarstwa Krajowego) może sięgać nawet 3,5 mln zł. Są też programy ukierunkowane na wsparcie zdecydowanie mniejszych inwestycji. – Gwarancje finansowane z unijnego programu COSME zabezpieczą spłatę 80 proc. wartości kredytu obrotowego lub inwestycyjnego, którego maksymalna kwota nie może przekroczyć 600 tys. zł – informuje Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrumentów Finansowych UE przy Związku Banków Polskich. 

Punkty blisko przedsiębiorców

Podobnie jak do tej pory, pożyczki będą udzielane głównie przez fundusze pożyczkowe i niektóre banki. Poręczenia zaś przez fundusze poręczeniowe i Bank Gospodarstwa Krajowego. Wnioski o poręczenie z programu COSME będą przyjmowały banki wraz z wnioskiem kredytowym. W sumie w grę wchodzi, jak dotąd, ponad 70 instytucji w całej Polsce. Mają one zazwyczaj więcej niż jeden oddział, dzięki czemu znajdują się blisko przedsiębiorców. Ich listę (w podziale na województwa, w których działają zainteresowane firmy) można znaleźć na stronach inicjatywy unijnej JEREMIE i Banku Gospodarstwa Krajowego, instytucji zarządzających Programami Regionalnymi oraz na stronie Narodowego Punktu Kontaktowego ds. Instrumentów Finansowych UE. Ogólnopolska lista funduszy pożyczkowych i poręczeniowych jest też na stronach Krajowego Systemu Usług koordynowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (nie obejmuje ona banków oferujących kredyty unijne). 

Potencjalni pożyczkodawcy są zróżnicowani pod względem posiadanego kapitału i, co za tym idzie, skali działania i udzielanego wsparcia (patrz tabela). Warto podkreślić, że wspomagają rozwój sektora MSP nie tylko za pomocą taniego pieniądza. Jak wynika z najnowszego raportu „Rynek funduszy pożyczkowych w Polsce” opracowanego przez Polski Związek Funduszy Pożyczkowych, 65 proc. z nich świadczy także usługi szkoleniowe. Tak więc pożyczkobiorca, wraz ze środkami finansowymi, może też zyskać nowe umiejętności i wiedzę. – Jest to wartość nie do przecenienia, szczególnie dotycząca nowo utworzonych przedsiębiorstw – zwraca uwagę Barbara Bartkowiak. 

Charakterystyka klientów

Ze wspomnianego raportu dowiadujemy się również, że w 2014 r. firmy dopiero rozpoczynające działalność gospodarczą zaciągnęły 2860 pożyczek na łączną kwotę 204,1 mln zł, a te, które działały już od co najmniej roku – 5739 pożyczek na sumę 689,7 mln złotych. Pod względem wartości startujące przedsiębiorstwa po raz kolejny stanowiły ponad 23 proc. tych, które otrzymały tego rodzaju dofinansowanie. Biorąc pod uwagę, że w instytucjach stricte komercyjnych nie mają praktycznie szansy na kredyt inwestycyjny, liczba tych, które dostały go ze środków unijnych, wydaje się spora. Ze względu na to, że często nie mają one odpowiednich zabezpieczeń, dofinansowanie ich przez fundusze pożyczkowe łączy się z wielką odpowiedzialnością, wymaga ogromnej pracy i staranności, aby ograniczyć bardzo duże ryzyko. Jednak, jak podkreśla Barbara Bartkowiak, problemy ze spłatą zdarzają się niezwykle rzadko, są to dosłownie pojedyncze przypadki.

Tego typu pożyczki są nie tylko źródłem środków na inwestycje, lecz także szansą na zdobycie przez firmy historii kredytowej, uwiarygodniającej je w późniejszych rozmowach z bankami. I tak też są traktowane. Kolejnym krokiem przedsiębiorstw, które je uzyskały, jest często kredyt z poręczeniem unijnym, a potem przechodzą już do kontaktów wyłącznie z bankami. Jednak duża grupa klientów funduszy pożyczkowych chętnie do nich powraca, łącząc różne źródła finansowania – komercyjne i niekomercyjne. 

– Bywa, że przedsiębiorca ma już kredyt w banku, ale potrzebuje kolejnych kwot na inwestycje. Bank nie zawsze decyduje się na powiększenie łącznej kwoty obciążeń, z ostrożności, nie chcąc kumulować ryzyka. Dla takich firm fundusze pożyczkowe i poręczeniowe znowu okazują się idealnym partnerem – mówi Barbara Bartkowiak. 

 


Przydatne linki
 
www.jeremie.com.pl
www.bgk.pl
www.ksu.parp.gov.pl
www.instrumentyfinansoweue.gov.pl

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty