Materiał Partnera

Biznes to zabawa dla dorosłych, ale zabawa to domena dzieci

fot. materiały prasowe

 

Następna stacja: Wawel! Marzeniem Julii – ale tak naprawdę, naprawdę największym – jest… metro w Krakowie. I choć nam, dorosłym, zdaje się to odległa perspektywa, dwunastolatce to nie przeszkadza. Nie wie jeszcze, jak to marzenie spełni, ale tym się nie przejmuje. Ważne, że ma cel. Odwaga w planowaniu to tylko jeden z przymiotów, który możemy przejąć od dzieci.

Biznes to zabawa dla dorosłych, ale bez fantazji, wyobraźni i kreatywności efektywny rozwój własnego interesu staje się niemożliwy. Zwłaszcza doświadczeni pracownicy czy przedsiębiorcy łapią się na wpadaniu w rutynę, na przyjmowaniu rozwiązań ze względu na łatwość i możliwie szybki czas realizacji zadania, a nie na jakość i nieszablonowość efektu końcowego. W planowaniu ruchów biznesowych zapędzamy sami siebie w kozi róg: pomijamy proste i oczywiste odpowiedzi, bo wydają nam się banalne.

Bohaterka wstępu tego artykułu to podopieczna Akademii Przyszłości – programu, który powstał po to, aby dzieci z trudnościami w szkole i niską samooceną zaczęły radzić sobie z przeciwnościami, by przełamywały bariery i skutecznie dążyły do realizacji marzeń. 

Mali studenci otrzymują w Akademii prezent na całe życie – wiarę w siebie, poczucie wpływu i śmiałe spojrzenie w przyszłość. Przez cały rok w trakcie indywidualnych spotkań, dziecko pod opieką swojego tutora-wolontariusza pracuje nad własną samooceną, odkrywaniem mocnych stron i prawdziwego potencjału. Jednak by mogło do tego dojść, każdy podopieczny potrzebuje jeszcze jednej, bardzo ważnej osoby. Jest nią Darczyńca fundujący Indeks Sukcesów. Dla dziecka świadomość, że istnieje ktoś, kto w niego uwierzył i realnie zainwestował w jego rozwój jest niezbędnym elementem zmiany!

Po pierwsze: kreatywność drogą do celu, nie celem samym w sobie (Julia, 10 lat)

Kiedy zastanawiamy się nad tym, czym właściwie jest kreatywność, zapominamy, że najważniejsze w kreatywności – a przede wszystkim w jej zastosowaniu – jest, aby prowadziła do czegoś. Dlatego tak istotne jest przed indywidualnym procesem kreatywnym bądź przed spotkaniem, na którym padną dziesiątki mniej lub bardziej odważnych propozycji, żeby z góry jasno określony był target, do którego zmierzają wszyscy.

Dla dzieci rzeczy niemożliwych nie ma. Idą więc ściśle określonym kluczem: obierają wpierw (nieważne jak z naszej perspektywy abstrakcyjny) cel i dopiero wówczas zaczynają przejmować się ścieżką do niego.

Schematem tym poszła właśnie Julia. Jej największym marzeniem jest, żeby w Krakowie powstało metro – i choć brzmi to jak irracjonalna mrzonka, to więcej sensu nabiera, kiedy wiemy, że wyśniony zawód dziewczynki to „konduktor” metra, a jej miejsce zamieszkania – stolica Małopolski.

Po drugie: weryfikacja celu to nie anulowanie go (Alan, 8 lat)

Planem Alana na najbliższą przyszłość jeszcze niedawno było zdobywanie w szkole samych szóstek. Pytany o motywację, odpowiadał szczerze i bez skrępowania:

– Chcę zostać szefem. A jak ktoś zostaje szefem, to na pewno miał na lekcjach same szóstki!

Teraz, po intensywnie przepracowanych tygodniach ze swoją wolontariuszką z Akademii i kilku minionych sprawdzianach oraz zaliczeniach, chłopiec wie już, że takie wyniki są niewykonalne. Wymyślił więc, że szefem zostanie, owszem, jednak na szczyt wywindują go nie tylko oceny i kompetencje, ale również charyzma i zaangażowanie. 

Zgłasza się do prowadzenia szkolnych gali, bierze odpowiedzialność za błędy klasy, wreszcie: został wiceprzewodniczącym. Nie jest jeszcze szefem, lecz już stał się liderem.

Po trzecie: codzienność może być innowacyjna (Karolina, 9 lat)

Pierwsze skojarzenie z innowacją? Najczęściej przełom, jakiś wynalazek bądź usprawnienie, które sprawiły, że całemu światu żyje się w jakimś aspekcie lepiej. Innowacyjna jednak może być właściwie każda nowinka, o ile ma pozytywny wpływ na choć jedno działanie, a w konsekwencji na jedno życie.

W szkole Karolina odkąd pamięta miała problemy związane z matematyką. I nie chodziło wyłącznie o samą trudność materiału, ale nawet kiedy stała przy tablicy wydawało jej się, że pisze brzydziej od reszty klasy. Że rysunki figur geometrycznych spod jej ręki są jakieś takie bardziej koślawe. Dostawała więc gorsze oceny za odpowiedzi na środku sali.

Długo się nad tym głowiła – upłynął jeden miesiąc, drugi. Jak jej pomóc, nie wiedzieli ani szkoła, ani rodzice, ani jej wolontariusz. W końcu pomyślała, że problem nie tkwi w niej i to nie ona wymaga poprawy.

Kupiła cienką taśmę. Za zgodą nauczycielki przed lekcją porozklejała ją na tablicy. W kratkę – dokładnie taką jak w zeszytach. Kilkanaście minut potem, gdy została wywołana do odpowiedzi, koślawość i brzydota zniknęły, ale co najważniejsze: na co dzień na lekcjach matematyki lepsze oceny zaczęła dostawać nie tylko Karolina.

Przyszłość budujemy już teraz. Dla nas i dla nich

Choć w prowadzeniu interesów najczęściej lubimy być bardzo poważni i polegać tylko na sobie, warto czasem spojrzeć wstecz – na tych, którzy mają jeszcze przed sobą lata doświadczenia w zarabianiu pieniędzy, w budowaniu marki, w przewodzeniu ludźmi.

Dzieci, takie jak te z Akademii Przyszłości, zawsze mają wielkie marzenia. Gorzej z ich realizacją. Bo mimo że droga do celu jest przez dziecko nakreślona, tak przez życie jest usiana trudnościami. 

Indeks Sukcesów ufundowany przez Darczyńcę to dla dziecka jasny komunikat – w moim życiu oprócz wolontariusza jest jeszcze ktoś, kto mnie zauważył i mi kibicuje. Ta osoba zdecydowała się zainwestować w mój rozwój, ona naprawdę wierzy, że mi się uda! Dla dziecka to dodatkowe dowartościowanie i motywacja.  

Na stronie zostało jeszcze ponad 200 dzieci, które wciąż czekają na zauważenie. Wejdź na stronę www.akademiaprzyszlosci.org.pl, ufunduj Indeks i pomóż dzieciom odzyskać ich marzenia. Brakuje tylko Ciebie.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

25 najlepszych polskich startupów

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?