Strategie

Strażnik wirtualnych płatności

fot. materiały prasowe

Internetowi oszuści wykradają miliardy dolarów przy płatnościach w sieci. Polska firma stworzyła narzędzie wykrywające ich zamiary, zanim ci popełnią przestępstwo. Na jej czele stoi Hubert Rachwalski, prezes Nethone.

Wygodne, proste i szybkie – tak bez wątpienia można określić internetowe płatności kartą, które na świecie są jednym z podstawowych sposobów uiszczania rachunków w sieci. Jednak podawanie wrażliwych informacji z „plastiku”, to także okazja dla oszustów, którzy na procederze kradzieży danych z kart kredytowych i debetowych zarabiają krocie.

– Straty finansowe związane z fraudem płatniczym na kartach kredytowych w 2018 r. wyniosły ponad 24 mld dol. – mówi Hubert Rachwalski, prezes Nethone i dodaje, że globalne straty związane z tego typu oszustwami wzrosną o prawie 10 mld dol. w ciągu najbliższych trzech lat, bo globalnie rośnie też rynek e-commerce. – My pomagamy firmom pobierającym płatności w internecie stworzyć „cyfrowy odcisk palca” użytkowników, dzięki czemu system skuteczniej chroni ich dane przed fraudami – informuje.

Fraudy, czyli co?

To sytuacja, kiedy ktoś w nielegalny sposób wchodzi w posiadanie danych karty kredytowej lub płatniczej, np. kupując przez stronę internetową bilety lotnicze. Może wydawać się, że zdobycie danych z karty łatwe nie jest, bo większość „plastików” trzymamy bezpiecznie w portfelu. Jednak zjawisko jest ogromne. I to nie tylko dzięki fizycznemu skopiowaniu danych, np. w bankomacie, ale przede wszystkim przez kradzieże i wycieki z internetowych baz danych, gdzie te wrażliwe informacje nie zawsze są przechowywane i zabezpieczane w odpowiedni sposób. Mimo że zabezpieczeń oraz dobrych praktyk przybywa, to wciąż słyszymy o milionach danych, które wyciekają do internetu. Ba, w jego ciemnej części (tzw. darknecie) odbywa się nimi regularny handel.

Nic więc dziwnego, że obracające pieniędzmi klientów firmy i instytucje próbują się zabezpieczać. Dotychczasowe systemy bezpieczeństwa w dużej mierze opierają się jednak o tzw. reguły, które alarmują, gdy np. komputer osoby zlecającej przelew znajduje się w innym kraju niż bank, który wydał kartę. Pozwala to wyłapać dużą część przestępstw, ale nie wszystkie, a przy okazji odrzuca transakcje wielu uczciwych użytkowników, którzy po prostu coraz częściej przemieszczają się, nie domyślając się, że dla systemu płatniczego taka zmiana zapala czerwone światło dla transakcji.

Od razu globalnie

Hubert Rachwalski wspomina, że już kilka lat temu, kiedy był doradcą zarządu w polskiej grupie technologicznej Daftcode, w branży mówiło się, że rozwiązania oparte na regułach są zbyt kosztowne i coraz bardziej nieefektywne. – Widząc, że z jednej strony rynek e-commerce będzie się dynamicznie rozwijał, a z drugiej obserwując wzrostowy trend problemów związanych z fraudami, uznaliśmy, że potrzebne jest inne, skuteczniejsze rozwiązanie, które będzie eliminowało oszustwa, oceniając ryzyko transakcji, bazując na zachowaniach użytkowników – opowiada Hubert Rachwalski.

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

25 najlepszych polskich startupów

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?