Moim zdaniem

Chciwość i strach

Jesse Livermore, jeden z najsłynniejszych spekulantów na Wall Street, bohater spektakularnej hossy lat 20. mówił, że giełda nigdy nie jest oczywista. Ma ona na celu oszukiwać większość ludzi przez większość czasu. A dominujące są na parkiecie dwie emocje: chciwość i strach. Livermore wiedział co mówi – dwukrotnie bankrutował, przez giełdowe namiętności przechodził przez kolejne rozwody, w końcu zastrzelił się w szatni hotelu Sherry Netherland na Manhattanie. Jednak do dziś jest inspiracją dla rzeszy spekulantów, którzy pragną zdobyć fortunę na giełdzie.

A może można inaczej? Może nie trzeba stalowych nerwów, doznawania recesji i upadków? Okazuje się, że da się pokonać giełdę, nie wciągając się w emocjonalny rollercoaster. Wystarczy być czymś na kształt giełdy. Nasz bohater Arkadiusz Regiec stworzył platformę Beesfund, przez którą firmy mogą ogłosić zbiórkę pieniędzy. Oczywiście w zamian za udziały. I w tym roku wyprzedził nasz mały rynek giełdowy, czyli New Connect, 

bo na Beesfund w ten sposób „zadebiutowały” aż 24 spółki. I podoba mi się, że Regiec wykłada karty na stół. Nie mami wizjami wielkich zysków, nie tworzy bajecznych scenariuszy, tylko mówi wprost: większość tych spółek może upaść. Inwestujecie w firmy, które są na początku drogi, więc dużo ryzykujecie. To obniżanie oczekiwań, bo jestem pewny, że kiedyś znajdzie się firma, która zbierze w ten sposób pieniądze, osiągnie wielki sukces a ci, którzy zainwestowali w nią na początku staną się milionerami.

Dla tych, którzy kochają chciwość i strach też mamy gratkę. Emil Szweda napisał poradnik, w co inwestować w 2020 r. Będzie dobrze, bo według jego przewidywań hossa na rynkach w USA może jeszcze potrwać, podobnie jak na rynku obligacji, gdzie w 2019 r. mieliśmy rekordy. Dla tych, co chcą szukać szczęścia na GPW, lepsze będą indeksy małych i średnich spółek oraz tych, które regularnie wypłacają dywidendę.

Są chwile, kiedy należy być całkowicie poza rynkiem zarówno ze względów emocjonalnych, jak i ekonomicznych. Warto poczytać „My Company Polska” i naszą nową rubrykę Drive. Przemysł motoryzacyjny w Polsce zatrudnia ponad 1,1 mln Polaków, wpłaca 24,4 mld zł rocznie do budżetu. To z jednej strony ogromny biznes i szansa dla tysięcy polskich firm i przedsiębiorców, z drugiej strony Polacy kochają auta (wynika to z wielu badań). Samochód jest w Polsce nadal symbolem statusu. Przejawem nie tylko potrzeb, gustu czy stylu życia, ale również powodzenia lub… jego braku. Będziemy pisać o autach, elektromobilności, twarzach tego przemysłu, trendach, będziemy wyjaśniać i doradzać, co wybrać i za ile. W 2020 r. będzie się dużo działo, a „My Company Polska” będzie Waszym przewodnikiem.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

25 najlepszych polskich startupów

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?