Moim zdaniem

Nie jesteśmy skazani na zatrute powietrze

Aktorzy Grażyna Wolszczak, Jerzy Stuhr, Lesław Żurek czy Kasia Andruszkiewicz. Oni wszyscy złożyli pozwy przeciwko miastu Warszawie i Skarbowi Państwa o zanieczyszczone powietrze. Robią to po to, by nadać sprawie rozgłos, by miasto zaczęło jednak coś robić. Bo nie oszukujmy się, wśród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie aż 36 leży w naszym kraju. Według szacunków Komisji Europejskiej i Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera dziś przedwcześnie 40 tys. Polaków. O kilkanaście razy więcej niż w wypadkach drogowych. 

Za chwilę wejdziemy w okres, kiedy oddychanie będzie jeszcze bardziej niebezpieczne. Diesle będą truć w miastach, w miasteczkach ciemny dym będzie się sączył z kominów i kopciuchów, do których wrzucamy wszystko. Oczywiście problem smogu jest złożony, nie ma jednej przyczyny, nałożyło się na niego wiele czynników. Te główne to bieda, ignorancja, chęć zysków i politycy, którzy woleli problemu nie widzieć. Łatwo nam przychodzi winić kogoś, kto pali w piecu starymi nasączonymi rakotwórczym olejem kreozotowym podkładami kolejowymi (które okazyjnie kupił od PKP), jednocześnie przymykamy oko na kominki, przy których podmiejska klasa średnia lubi spędzać wieczory. 

Niezależnie od przyczyn, których jest wiele, my jako obywatele o smogu wiemy więcej. I to w zasadzie nie jest zasługa rządzących, ale w dużej mierze polskich przedsiębiorców. To oni, a wśród nich bohater naszej okładki Wiktor Warchałowski – twórca Airly – pozwolili zrozumieć, że problem smogu jest powszechny. Że ta mgiełka, którą widzimy za oknem to nie zwykła mgła tylko zanieczyszczone powietrze. Czujniki, których Airly ma w Polsce już ponad 3 tys. nie kłamią. Pokazują chmurę pyłów, która być może właśnie w tej chwili przemieszcza się nad twoim domem. Airly, jak każde przedsiębiorstwo, chce zarabiać, a robi to w tym wypadku na smogu. I dobrze. Być może fakt, że na europejskiej mapie smogu Polska jest czarnym punktem, pozwoli nam chociaż stać się dobrymi w walce ze smogiem. Że nauczymy się, jak z nim walczyć, a z tej nauki skorzystają też inni. Dziś Airly swoje czujniki sprzedaje na całym świecie, ale to nie jedyny polski producent. Są specjalne maski przeciwsmogowe, chusty, kremy, podkłady i serum. Rynek antysmogowy rośnie z każdym rokiem. Napędza go potrzeba, która jest matką wszystkich wynalazków. A przedsiębiorcy, którzy je tworzą, to bohaterowie naszego tekstu okładkowego.

Ta walka ze smogiem nie będzie łatwa. Ba, o zatrutym powietrzu będziemy teraz słyszeli więcej, bo rząd w końcu ustalił progi alarmowania na poziomie, który jest zbliżony do reszty Europy. Co oznacza, że dni, w których samorządy będą musiały ogłaszać alarm smogowy, będzie znacznie więcej. W Warszawie i Krakowie będzie to oznaczało darmową komunikację miejską, częstsze kontrole czy zakaz niektórych robót budowlanych. Jednak by ze smogiem walczyć skutecznie, sami musimy się w to zaangażować. Możemy zżymać się na cwaniaków handlujących tanim, trującym węglem czy kierowców, którzy wycinają z tłumików filtry cząstek stałych. Sami musimy coś zrobić i nawet niech to będzie przesiadka do komunikacji miejskiej, potem wspieranie inicjatyw, które walczą o czyste powietrze czy polityków, którzy chcą zmienić przepisy. Nie jesteśmy skazani na to, by oddychać zatrutym powietrzem.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?