Pasje

Fuchy, dzieła, zlecenia

Ekonomia fuch i zleceń najpierw szturmem wdarła się na biznesowe salony, po czym uderzyły w nią pozwy. Zarzuty są poważne. Czy fuch-ekonomia w formie wymyślonej przez Dolinę Krzemową przeminie tak szybko, jak się pojawiła?

Pewnego upalnego majowego dnia w 2017 r. przedsiębiorcy z całego świata, łącznie z Danem Teranem z Managed by Q, zebrali się na TechCrunch Disrupt. Disrupt to organizowana co trzy lata konferencja, dzięki której start-upy o nazwach w stylu Happification, 

Binary Mango czy Blazesoft mają okazję zdobyć inwestorów i zostać zauważone przez dziennikarzy i blogerów z branży. Dan brał udział w tym wydarzeniu w roli mówcy, miał wystąpić razem z dyrektorem generalnym Handy, Oisinem Hanrahanem. Przedsiębiorcy mieli bardzo odmienne podejście do usług sprzątających. Firma Dana obsługiwała biura i silnie opierała się na pracownikach, Handy zaś pracowała dla właścicieli prywatnych domów i mieszkań, zatrudniając do pracy niezależnych podwykonawców. 

Mimo tej różnicy w strategii, z perspektywy czysto biznesowej trudno było powiedzieć, która z tych dwóch firm odniosła większy sukces. Managed by Q była wówczas średniej wielkości firmą z bazą 3000 klientów, która dopiero zaczynała przynosić zyski. Z kolei Handy działała w 28 miastach i dysponowała kapitałem inwestycyjnym w wysokości 110 milionów dolarów (stan na listopad 2016 r.). Mimo początkowych trudności, Handy wyszła obronną ręką ze swoich kłopotów z utrzymaniem przy sobie zarówno klientów, jak i pracowników. Magazyn „Inc.” opublikował nawet artykuł o „bolesnej drodze do opłacalności” firmy. 

Rozmowę z Danem i Oisinem miał prowadzić redaktor „TechCrunch” Jon Shieber. Otworzył dyskusję pytaniem o to, czy fuch-ekonomia była jeszcze wydolnym modelem biznesowym. Pytanie było zasadne – większość firm, które niegdyś określały się jako fuch-ekonomiczne albo całkowicie zmieniły swój model biznesowy, albo zbankrutowały (z wyjątkiem Ubera, Lyft czy właśnie Handy). Gospodarka radziła sobie lepiej, co oznaczało, że coraz mniej ludzi było chętnych na pracę przez aplikację. 

Jednocześnie rosła liczba pozwów wnoszonych przeciwko firmom fuch-ekonomicznym, które sprawiały, że ten model biznesowy wyglądał coraz bardziej ryzykownie. Od samego początku fuch-ekonomii towarzyszyły kłopoty z prawem, jak na przykład problemy z klasyfikacją pracowników. Jednakże wyroki sądów wpływają na system bardzo powoli, a strony były raczej zainteresowane ugodą niż ryzykowaniem przegranej. Uber osiągnął porozumienie w dwóch najpoważniejszych sprawach dotyczących nieprawidłowej klasyfikacji pracowników w Kalifornii i Massa- chusetts i w efekcie wypłacił swoim kierowcom 100 milionów dolarów (później sąd oświadczył, że kwota ta była „nieadekwatna”). Z kolei Lyft, który już wcześniej próbował osiągnąć porozumienie w sprawie pozwu zbiorowego z Kalifornii poprzez ugodę o wartości 12,35 milionów dolarów, koniec końców zgodził się na wypłatę swoim kierowcom 27 milionów dolarów. 

Ubezpieczenie i urlopy

Tymczasem nastąpiła odczuwalna zmiana – ostatnie wyroki wydawały się groźniejsze w skutkach niż kiedykolwiek. W 2017 r. nowojorski oddział stanowego departamentu pracy podtrzymał wyrok sądu, zgodnie z którym trzech kierowców Ubera, jak również wszyscy kierowcy „w podobnej sytuacji” powinni być traktowani jak pracownicy i zostać objęci ubezpieczeniem społecznym. Z kolei w Wielkiej Brytanii Transport for London miał niebawem pozbawić Ubera licencji, twierdząc, że nie jest to prawdziwa firma przewozowa. 

Jakby tego było mało, unijny trybunał orzekł, że Ubera powinny dotyczyć takie same regulacje, jakie obowiązują korporacje taksówkarskie, twierdząc, że usługa świadczona przez firmę nie polega jedynie na dostarczaniu technologii łączącej 

kierowców z pasażerami. Fuch- ekonomia w formie wymyślonej przez Dolinę Krzemową przeminęła z wiatrem, co oczywiście nie oznaczało, że przestawała się liczyć na rynku. Duże firmy spoza Doliny Krzemowej zaczęły odchodzić od bezpośredniego zatrudniania na długo przed nadejściem fuch-ekonomii; start-upy jak Uber wykorzystały po prostu nowe strategie i technologie w celu usprawnienia tego procesu. Praca została podzielona na mikrozadania, wprowadzono automatyczną koordynację pracowników oraz ustanowiono praktykę zarządzania poprzez aplikację. Tradycyjne firmy zaczęły kopiować te rozwiązania.

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?