Strategie

Zaproś internetowy tłum

Rafał Tomasiak, prezes firmy Zortrax, zgadza się, że kluczem do sukcesu na platformie crowdfundingowej jest przede wszystkim dobry produkt. W przypadku jego firmy była to innowacyjność i potencjał drukarki.

Szukając funduszy na swój projekt, można sięgnąć po crowdfunding, czyli finansowanie społecznościowe, które polega na tym, że wielu ludzi, wiele grup, a nawet firm, wpłaca dowolne kwoty, aby ktoś mógł zrealizować swój cel. Bo każdy powinien mieć szansę

Fabryka Gier Historycznych z Lublina ma na koncie już sześć kampanii crowdfundingowych. Wszystkie zakończyły się sukcesem i pomogły jej w wydaniu planszowych i karcianych gier historycznych. Najbardziej spektakularna okazała się akcja dotycząca międzynarodowego wydania karcianej gry Teomachia. Ruszyła pod koniec stycznia tego roku na Kickstarterze. Pięć tygodni później udało się zebrać ponad 120 tys. dol., czyli 600 proc. tego, na czym zależało producentom. 

Tysiące internautów z całego świata wsparły finansowo także inny polski projekt – grę komputerową Supershot, którą stworzyło łódzkie studio Blue Brick. W maju 2014 r. studio postanowiło zebrać na Kickstarterze 100 tys. dol. na udoskonalenie swego projektu, promocję gry na międzynarodowych targach, zakup lepszego sprzętu i zatrudnienie nowych pracowników. Okazało się, że na pozyskanie takiej kwoty wystarczyła niecała doba. Cała kampania trwała jednak miesiąc, przynosząc ostatecznie ponad 250 tys. dol. 

Również w 2014 r. polski startup technologiczny Sher.ly w pięć dni zebrał na Kickstarterze 69 tys. dol. i mógł rozpocząć produkcję urządzenia do wymiany danych między użytkownikami komputerów i sprzętu mobilnego, bez konieczności korzystania z publicznej chmury. 

Błyskawicznie zebrali również wymaganą kwotę młodzi pasjonaci z Olsztyna, wówczas właściciele sklepu RepRap z częściami do drukarek. Stworzyli drukarkę 3D – Zortrax M200 i w 2013 r. na Kickstarterze szukali pieniędzy na wsparcie jej produkcji. Potrzebowali 100 tys. dol., internauci byli jednak dużo hojniejsi i do konstruktorów trafiło aż 180 tys. dol. Dziś Zortrax to kwitnący startup, sprzedający swoje drukarki na całym świecie, np. koncern Dell zamówił ich 5 tys. za łącznie 10 mld dol., a serwis 3DHubs.com, kojarzący posiadaczy drukarek 3D z potencjalnymi klientami, uznał, że polskie urządzenie jest najlepsze w swojej kategorii. 

To tylko kilka przykładów rodzimych firm, które wykorzystały swoją szansę na platformie crowdfundingowej. Tak się składa, że akurat na tej najbardziej znanej i zasłużonej, ale wybór platform jest ogromny i wszędzie można próbować znaleźć inwestorów, lecz trzeba się przygotować na… 

...wiele miesięcy pracy

Przemysław Róziecki, prezes platformy Crowdangels.pl, na której, w zamian za wsparcie, proponuje się sponsorom udziały w przedsięwzięciu, podkreśla, że kampania na platformie crowdfundingowej rozpoczyna się zwykle kilka tygodni przed oficjalnym startem projektu w serwisie. – Należy zainteresować swoim rozwiązaniem media, blogerów i wszystkich innych. Szum jest ważny i należy go robić już wcześniej – mówi. 

Michał Sieńko z Fabryki Gier Historycznych dodaje, że w przypadku kampanii jego firmy praca zaczynała się nawet na kilka miesięcy przed zbiórką. – Czy to był dodatek do gry, czy gra planszowa, zawsze wtedy intensywnie dopracowywaliśmy nasz produkt – wspomina. 

Bo produkt był w tym najważniejszy. Najpierw było wielomiesięczne budowanie zainteresowania nim: prezentowanie gry na eventach i targach, wysyłanie jej blogerom i recenzentom, którzy mogliby ją ocenić, i dyskutowanie z nimi, co jeszcze należy poprawić. Potem były przygotowania do samej kampanii: stworzenie jej strony internetowej i opisu produktu, obliczenia, ile potrzeba nagród, czasu, by je rozesłać itd. W tej fazie, poprzedzającej bezpośrednio zbiórkę, ważna była też współpraca z portalami zajmującymi się grami, pozyskanie patronów medialnych, przygotowanie informacji prasowych w kilku wersjach. – W każdy z tych etapów wkładaliśmy mnóstwo serca i energii – opowiada Sieńko. 

Rafał Tomasiak, prezes firmy Zortrax, zgadza się, że kluczem do sukcesu na platformie crowdfundingowej jest przede wszystkim dobry produkt. W przypadku jego firmy była to innowacyjność i potencjał drukarki. Nawet najlepiej przeprowadzona kampania nie zagwarantuje bowiem powodzenia, jeśli społeczność uzna, że to, co jej oferujemy, jest mało innowacyjne i nie wyróżnia się na tle rozwiązań, które są już dostępne. W przypadku Zortraxa drukarka była nie tylko ciekawym projektem, lecz także nagrodą, obiecaną sponsorom w zamian za ich wpłaty, gdy za pieniądze od nich ruszy produkcja. – W ten sposób nawiązaliśmy też pierwsze relacje z klientami i zbadaliśmy rynek – wspomina Tomasiak. 

Uczciwość i znajomość potrzeb 

Jedną z ważniejszych decyzji, jakie należy podjąć, chcąc skorzystać z finansowania społecznościowego, jest wybór tego, co chcemy i możemy zaproponować potencjalnym inwestorom w zamian za ich wsparcie. Najczęściej są to nagrody w postaci własnych produktów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by były to koszulki, bilety na koncert czy inne atrakcyjne bonusy. Mogą to być także udziały w propagowanym przedsięwzięciu, czy też możliwość skorzystania z przedsprzedaży naszych wyrobów czy usług. 

Kolejny ważny krok to zaplanowanie samej kampanii, które zaczyna się na długo przed jej startem. Zdaniem Jakuba Sobczaka z platformy crowdfundingowej PolakPotrafi.pl, kluczem do sukcesu jest tu zawsze uczciwość. – Crowdfunding to niesamowite narzędzie, jednak należy nauczyć się z niego korzystać. Ważna jest współpraca z tłumem. W jej efekcie możemy pozyskać środki finansowe na realizację swojego projektu, dowiadując się przy okazji, jak ludzie na niego reagują – mówi Sobczak. – Musimy być jednak uczciwi nie tylko wobec osób, które chcemy przekonać do swego pomysłu, lecz także, przede wszystkim – wobec samych siebie. 

Generalnie, trzeba ustalić, czy jesteśmy w stanie zrealizować to, co obiecujemy, i w jakim czasie. A poza tym, czy mamy też tyle czasu, by zaangażować się w przygotowanie i przeprowadzenie całej akcji. Czy kampania nas nie przerośnie, jeśli będzie się cieszyć szalonym powodzeniem?

Sobczak podkreśla, jak łatwo wzbudzić nieufność: – Nie sfinansujemy projektu, jeśli będziemy próbować coś ukryć przed wspierającymi. Im więcej informacji o naszej kampanii im przekażemy, tym większa szansa, że podejmą pozytywne dla nas decyzje. A przy tym, budżet, o jaki się ubiegamy, nie może być oderwany od rzeczywistości. Wspierający muszą wiedzieć, że zbadaliśmy rynek i mamy pojęcie, jak zrealizować swój pomysł. 

Agnieszka Płoska z platformy Wspólnyprojekt.pl dodaje: – Należy realnie podejść do kwoty, którą możemy uzyskać, i sprawdzić, czy nie chcemy za dużo. Jeśli widać, że moglibyśmy zrealizować projekt za 10 tys. zł, ale oczekujemy 50 tys. zł, bo przecież musimy też zarobić, internauci wyczują to szybciej, niż nam się wydaje. 

Płoska zwraca też uwagę, że trzeba się zastanowić, czym chcemy przekonać internautów do tego, aby przekazali nam pieniądze, jaką potrzebę w ludziach zaspokoimy. Projektodawcom często się wydaje, że ich pomysł jest doskonały, a potem okazuje się, 
że w oczach innych niespecjalnie się wyróżnia. – Ważny jest również czas, w którym będziemy prowadzić kampanię – dodaje Płoska. – Może nasz produkt będzie świetnym prezentem pod choinkę, więc warto, aby w okolicy świąt dotarł do wspierających? Może chcemy wydać grę planszową, a szykują się duże targi gier, na których warto się pokazać? Warto brać takie rzeczy pod uwagę i czasem można na nich oprzeć komunikację związaną z projektem.

Z kolei Przemysław Róziecki zwraca uwagę, że aby przekonać inwestorów, trzeba stworzyć niebanalną treść, opisującą nasz pomysł, która skłoni czytających do refleksji. Bardzo ważny jest też odpowiedni, promujący materiał wideo, gdyż ludzie są często wzrokowcami.

Stała aktywność

Według Rózieckiego sukces w dużej mierze zależy od tego, czy będziemy nie tylko uczciwi, solidni i sumienni, prezentując, rzecz jasna, dobry produkt, lecz także stale aktywni. – Każdy projektodawca musi na bieżąco aktualizować swoją stronę i informować inwestorów o postępach projektu. Nawet najdrobniejsze sukcesy i osiągnięcia powinny być odpowiednio odtrąbione. To też doskonała forma promocji i wzbudzania zainteresowania swoim rozwiązaniem – radzi. 

W przypadku Fabryki Gier Historycznych, gdy wreszcie, po miesiącach przygotowań, następowała sama zbiórka, prowadzący kampanię odpowiadali na bieżąco na pytania potencjalnych sponsorów, dyskutowali z nimi, jak powinna wyglądać gra. Codziennie aktualizowali swoją stronę i zamieszczali na niej nowe informacje, żeby podtrzymać relację z tłumem.

– Musieliśmy wzbudzić zaufanie i przekonać innych, że bycie częścią naszej zbiórki to wsparcie ciekawej inicjatywy – opowiada Michał Sieńko, dodając, że w przypadku jego firmy bardzo ważnym elementem kampanii były materiały graficzne i zamieszczane teksty. – Współpracujemy z najlepszymi grafikami i artystami, którzy wykonują dla nas klimatyczne ilustracje. To również ma ogromny wpływ na zainteresowanie naszymi produktami.

Równie aktywni byli twórcy Zortraxa. Dbali o to, by na ich stronie co chwila pojawiały się nowe informacje czy zdjęcia urządzenia. Pełno było też przykładów tego, co można za jego pomocą wydrukować. Rafał Tomasiak podkreśla, że sukces ich kampanii to przede wszystkim efekt przejrzystej komunikacji, połączonej z innowacyjnością samego produktu. – Nieustannie informowaliśmy wspierającą nas społeczność Kickstartera o postępach, co pozwoliło dostrzec, że jesteśmy marką godną zaufania i wywiążemy się ze złożonych obietnic. 

A co, jeśli się nie uda?

Nawet świetnie rozegrana kampania może skończyć się klapą, niemniej przeważnie jest to jednak rezultat lekkomyślności, słabego zaangażowania czy niekompetencji. Karol Król, autor książki „Crowdfunding”, szacuje, że to właśnie jest przyczyną dwóch trzecich porażek kampanii. – Czasem powodem jest nieefektywne wykorzystanie budżetu marketingowego, nietrafiona strategia cenowa czy trudna grupa docelowa. Z reguły jednak winne są zaniedbania autorów lub niska jakość projektu – twierdzi Król, który uważa, że zawsze warto spróbować kolejny raz, byle wcześniej dobrze przeanalizować porażkę. Róziecki jest podobnego zdania: – Jeżeli nie mamy zastrzeżeń do jakości przygotowanej przez nas oferty, możemy zebrać opinie z rynku na temat proponowanego przez nas rozwiązania. To jest wielka zaleta crowdfundingu – mówi. 

Udało się! Co dalej? 

Załóżmy jednak, że się powiodło. Nasz projekt zachwycił internautów i zebraliśmy zakładaną kwotę. Euforia nas rozpiera, ale najtrudniejsza praca dopiero przed nami. I nie chodzi tu wcale o rozliczenie się z fiskusem. – Bardzo ważne jest wywiązanie się z obietnic, które złożyliśmy. W trakcie realizacji projektu trzeba utrzymywać kontakt z osobami, które go sfinansowały, aby wiedziały, co się dzieje z ich pieniędzmi. Jeśli to możliwe, warto przedstawić im budżet i związane z wdrażaniem wydatki – mówi Sobczak. 

Anieszka Płoska podkreśla, że mamy obowiązek dostarczyć nagrody wspierającym, a jeżeli zdarzą się tu opóźnienia, należy ich niezwłocznie o tym powiadomić.  – Projektodawcom powinno zależeć na podtrzymaniu dobrych stosunków ze wspierającymi. W końcu, jeśli będą chcieli zrobić kolejną zbiórkę, to ta grupa będzie bardzo cenna. 

Michał Sieńko podsumowuje, że crowdfunding wydaje się na pierwszy rzut oka ciekawą zabawą, która na dodatek przynosi pieniądze przy niewielkim nakładzie pracy, ale taka wizja zupełnie nie przystaje do rzeczywistości. – Dlatego my nadal się uczymy i do każdej kampanii przygotowujemy się od zera, traktując daną zbiórkę jak osobną inicjatywę. Szukamy nowych, oryginalnych rozwiązań, nowych sposobów zainteresowania przedmiotem kampanii czy dotarcia do kolejnej grupy odbiorców. Nad wszystkim pracujemy spokojnie i z rozwagą. 


JAK TO DZIAŁA

 Crowdfunding polega na tym, że na specjalnej platformie społecznościowej zapraszamy innych, tzw. sponsorów albo wspierających, aby wspólnie i tłumnie (crowd to po angielsku „tłum”) wspomogli finansowo nasz projekt. Każdy wpłaca niewielką część pieniędzy. W zamian sponsorom ofiarowuje się upominki i bonusy, składa publiczne podziękowania albo otrzymują oni nieco akcji (wtedy jest to tzw. crowdfunding udziałowy). 

Niektóre platformy crowdfundingowe nastawione są na konkretne dziedziny: na naukę, technologie, zieloną energię, media czy gry projektowane przez niezależnych twórców. A np. polska Crowdfunders.pl – na grupowe zakupy nieruchomości.

W zamian za opłatę, zwykle w wysokości kilku procent od zgromadzonych funduszy, platformy kontaktują ze sobą obie strony, pomagają zaprezentować się podczas kampanii i starają się sprawdzić, w miarę możliwości, wiarygodność tych, którzy uruchamiają zbiórkę. 

Jeśli w wyznaczonym czasie nie uda się zebrać założonej sumy w całości, trzeba będzie oddać wpłacone pieniądze sponsorom. Dlatego warto skalkulować, na ile możemy ewentualnie liczyć, aby nie podać zbyt wysokiej, nierealnej kwoty.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty