Moim zdaniem

Podbijamy świat

Cały czas tkwi w nas gdzieś głęboko zakorzenione przekonanie, że to co wyprodukowane w Polsce, to może jest i dobre, ale niekoniecznie najlepsze. Jeśli producentem jest firma zagraniczna, to uznajemy, że jest świetnej jakości i dopracowane. Ale polska firma z Przemyśla czy Wadowic to raczej na świecie niczym nie zasłynie... A przecież kosmetyczny Inglot z Przemyśla jest globalnym potentatem i ma sklepy nie tylko na Times Square czy w Dubaju, ale też w Nowej Kaledonii, na Hawajach czy w Nepalu na głównej ulicy Katmandu. Z Wadowic pochodzi Maspex, lider na rynku soków i napojów w Polsce, w Czechach, na Słowacji, w Rumunii, czołowy producent na Węgrzech, Bułgarii i na Litwie oraz Łotwie. Z 19 firm, które kupił Maspex 11 było zagranicznych.

Zbigniew Inglot, choć z wykształcenia jest doktorem fizyki (zajmował się metodą zaburzonych korelacji kierunkowych promieniowania gamma), potrafi prosto i potoczyście wyjaśnić, jak się tak na co dzień prowadzi biznes rozsiany po całym świecie. Opowieść w stylu słynnego dialogu z filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. „Z domu jadę 45 minut samochodem na lotnisko do Rzeszowa, skąd kiedyś było kapitalne połączenie do Frankfurtu. Niestety, Lufthansa zmieniła je na Monachium, ale i tak wystarczy kilkanaście godzin, by być w dowolnym miejscu na świecie. Przykładem może być moja najbliższa podróż: w środę wylatuję do Hongkongu, stamtąd autem jadę do Chin, a w niedzielę mam nadzieję wrócić na obiad do domu” – powiedział Inglot dziennikarce „GW”. I można jeszcze dodać, że „zawsze zdanża”.

Niestety za firmami, które wyszły w świat pod koniec lat 90. i które stały się polskimi czempionami eksportowymi nie poszły te mniejsze. Im cały czas jest trudno, cały czas mają obawy, cały czas bazują na pojedynczych, sporadycznych kontraktach zagranicznych. Ci którzy wykonali już ten krok, wiedzą, że ekspansja zagraniczna się opłaca. Bo konkurujemy na innym poziomie, musimy być zwinniejsi, lepsi, szybsi. 

Nasi okładkowi bohaterowie zaczynali na 40 mkw. Znaleźli swoją niszę opartą na ludzkim pragnieniu spania na sianie pod gołym niebem, stworzyli pościel przypominającą właśnie siano i w kilka lat powstała z tego firma, która sprzedaje do Niemiec, Austrii, Holandii, Danii, Belgii, Czech, Słowacji, Norwegii czy Francji.

Takich przykładów jest więcej: firma Makarun, która z food trucka stała się restauracją z kilkudziesięcioma placówkami (trwają przygotowania do otwarcia restauracji w Dubaju); firma Soda Pluss, która swój sprzęt gastronomiczny sprzedaje do Włoch, Rosji, Niemiec, Holandii czy na Ukrainę: producent mebli Concession (oprócz Europy jest na Bliskim Wschodzie i w Afryce) czy firma Ultron produkująca myjki ultradźwiękowe, które kupują laboratoria z całej Europy.

Każda z tych firm znalazła swoją specjalizację, swój produkt i wyszła z nim za granicę. I każda jest z tej ekspansji zadowolona. Bo zdobywając rynek zagraniczny, udowadniają sobie i innym, że grają wśród najlepszych na świecie. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty