Felieton na koniec

Jak zdradziłem gotówkę

fot. materiały prasowe

Zauważyłem ostatnio, że mam mniej pieniędzy. Zawistników muszę rozczarować: nie zbiedniałem. Po prostu rzadziej mam kontakt z gotówką. Pieniądze się zdematerializowały i przepoczwarzyły w plastikowy kartonik. Albo nawet w aplikację do smartfona.

Kiedyś bez kilku banknotów w portfelu nie ruszałem się z domu, chyba że do najbliższego bankomatu. Teraz często łapię się na tym, że po prostu nie mam przy sobie – mówiąc bardzo formalnie – biletów Narodowego Banku Polskiego. Kiedy dzielę się tą obserwacją z kelnerem, tłumacząc dlaczego nie zostawiam mu napiwku, zazwyczaj uśmiecha się kwaśno.

Zdecydowanie gotówka jest w odwrocie, a ja uczestniczę w tym trendzie. Choć może nie tak gorliwie jak Szwecja, która zapowiedziała, że zamierza w ogóle zlikwidować papierowe pieniądze. Tak przynajmniej gdzieś przeczytałem, co oczywiście wcale nie musi być prawdą, bo nie można wykluczyć, że tę informację spreparował jakiś wariat, wpuścił ją do sieci, a wszystkie poważne i szanujące się media rozpowszechniły ją po całym świecie bez najmniejszej weryfikacji. Tak to niestety teraz działa. Ale dla wygody tego wywodu, załóżmy, że informacja o Szwecji jest prawdziwa. 

Ja nie powziąłem żadnych strategicznych planów. Jakoś tak samo przyszło. Po prostu wszystko, czy prawie wszystko można już załatwić bez banknotów. Oraz bilonu, który kiedyś wypadał mi z kieszeni w najbardziej idiotycznych sytuacjach. Pamiętam, że uwodziłem właśnie miłość mojego życia, gdy garść drobniaków wyturlała się na podłogę, a ja przez chwilę rozważałem, czy nurkować w ich poszukiwaniu, czy kontynuować uwodzenie. Cóż, wybrałem to pierwsze, ale z drugim też się udało.

W mojej prywatnej historii życia bezgotówkowego bez wątpienia punktem przełomowym było wprowadzenie transakcji zbliżeniowych. Takich, podczas których nie trzeba wpisywać PIN-u. Wcześniej zdarzało mi się sarkać na miłość mojego życia (która w tak zwanym międzyczasie została moją żoną), że płaci kartą za jakieś pierdoły, marnując bezcenne sekundy naszego życia na wstukiwanie cyferek w terminalu. Zbliżeniowość (można tak powiedzieć?) spowodowała, że wyzbyłem się oporów i zdradziłem gotówkę.

 Drobną karą za tę zdradę jest sprzedawca w mojej piekarni, który zawsze, gdy płacę zbliżeniowo za kilka bułek, podsuwa mi terminal pod nos i zachęca już to chichotliwie, już to obleśnie: możemy się zbliżyć!

Bezgotówkowość ułatwia życie, także w jego całkiem niespodziewanych aspektach. Bo oto nagle okazało się, że brak gotówki to fantastyczny – i prawdziwy! – argument wobec żebraków. Ten trend musiał uderzyć w nich dość mocno, bo gdy wspominam o braku gotówki i bezradnie rozkładam ręce, natychmiast kończą rozmowę ze mną i rozglądają się za finansowymi tradycjonalistami.

Nie chcę uchodzić za osobę nieczułą, ale z badań socjologicznych, a także z historii wynika, że przygniatająca większość ludzi proszących o wsparcie na ulicy nie znajduje się w prawdziwej potrzebie, lecz w ten sposób po prostu zarabia na życie. 

Według polskich badań sprzed kilku lat, jedynie 10 proc. proszących o jałmużnę to życiowi rozbitkowie. Reszta to profesjonaliści, często pracujący w swego rodzaju korporacjach. Jeśli ktoś oglądał „Slumdoga. Milionera z ulicy” wie, że w Indiach z premedytacją okalecza się dzieci, gdy wyrastając tracą słodycz brzdąca, by kalectwem wzbudzać w przechodniach współczucie i chęć głębszego sięgania do portfeli.

No właśnie. Z punktu widzenia profesjonalnych żebraków odwrót gotówki to prawdziwe nieszczęście, które może zachwiać całą profesją. Całkiem dochodową profesją, bo w takiej Wenecji cech naciągaczy zgarniał – według wyliczeń władz – 10 mln euro rocznie. Widać w Wenecji nawet naciągacze liczą sobie drożej niż gdzie indziej.

Ciekawe, czy nasze dzieci będą nadal mówiły „wyglądasz jak milion dolarów?”. Czy może raczej: „niezły z ciebie kawałek plastiku”? Pod tym względem gotówka jest jednak znacznie bardziej sexy.      

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty