Opinie

Noc żywych trupów

Postarajmy się rozszyfrować, co naprawdę oznacza skrót ZUS. Przechodząc na angielski, może to być „Zombie’s Unstopable Space”, a więc przestrzeń szalejących zombie! 

Przyrównanie naszego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych do „żywego trupa” dość dobrze oddaje aktualny stan jego finansów, ale jeszcze lepiej to, co wydarzy się w perspektywie kilku najbliższych lat. Wtedy będziemy mogli liczyć jedynie na tzw. emeryturę obywatelską polegającą na wypłacie każdemu takiego samego świadczenia. Będzie to sumka niepozwalająca na normalne życie, ale też i ratująca od ostatecznej głodowej śmierć. W sam raz dla polskiego zombie. 

Na razie to ZUS jednak ostro walczy o swoje finanse, a nawet zamierza zwiększyć przychody. Już wiadomo, że w przyszłym roku przedsiębiorcy zapłacą o 10 proc. większe składki, wzrost ten będzie najwyższy od 2013 r. Do tego dochodzi pętla dziwnych przepisów. Jeżeli bowiem przedsiębiorca nie opłaca dobrowolnej składki chorobowej na ZUS – w kwocie 70,05 zł miesięcznie – to w razie przymusowego pobytu w szpitalu musi płacić pełne obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne. Wytchnienie uzyskuje wyłącznie wówczas, gdy przysługuje mu zasiłek chorobowy. A możemy go otrzymać jedynie wtedy, gdy zapłaciliśmy tę dobrowolną składkę. Jeżeli więc chcemy zaoszczędzić 70 zł i 5 gr to dla ZUS-owskiego potwora zawsze jesteśmy zdrowi! Taka jest bezwzględna logika systemu, dla którego brak 70 zł na koncie całkowicie unieważnia niemoc spowodowaną zapaleniem płuc, nieżytem górnych dróg oddechowych czy złamaniem nogi. Zasada ta musiała być wzorowana na słynnym paragrafie 22 z powieści Josepha Hellera pod tym samym tytułem. Stanowił on, że troska o własne życie w obliczu realnego i bezpośredniego zagrożenia życia jest dowodem zdrowia psychicznego. Jeden z bohaterów powieści, pilot bombowca Orr, był wariatem i mógł być zwolniony z lotów bojowych. Wystarczyło jednak, żeby o to poprosił, to automatycznie przestawał być wariatem i musiał latać dalej, zrzucając ładunki ze swojego B-29. Przywołany ZUS-owski przepis był ostatnio poddany wnikliwej analizie Trybunału Konstytucyjnego i okazało się, że jest jak najbardziej w porządku. Choć w zasadzie nie wiadomo, czy orzeczenie wydali prawdziwi sędziowie, czy tylko prawnicy-zombie? A to kolejny przykład dziwnej regulacji. Z tzw. małego ZUS-u wykluczeni są przedsiębiorcy opłacający zryczałtowany podatek w formie karty podatkowej. 

Dziś składka na ubezpieczenie społeczne (bez składki chorobowej) to 1246,92 zł miesięcznie. Płaci ją 1,57 mln osób prowadzących działalność gospodarczą. ZUS bowiem coraz skuteczniej dochodzi zaległych należności, w zeszłym roku wzrost ściągalności wyniósł aż 30 proc! Przyczyniła się do tego zmiana przepisów – wpłaty są księgowane na rzecz najdawniejszej zaległości. Tym samym nie można już sobie wybierać, że opłacam tylko składkę zdrowotną, ale już nie emerytalną. Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców twierdzi, że dochodzi nawet do takich sytuacji, że ZUS zabiera mieszkanie zadłużonemu przedsiębiorcy tylko po to, aby wpłacić mu na konto emerytalne brakujące składki. To dopiero nazywa się przymusowe miłosierdzie! 

Obrona przed opresyjnym ZUS-owskim systemem toczy się jednak na wielu frontach. Przez lata pojawiło się wiele ciekawych pomysłów. To np. zatrudnienie jedynie na jedną ósmą etatu. Wówczas za bardzo niską składkę nie otrzymujemy nic, poza jednym – ubezpieczeniem zdrowotnym. Możemy więc sobie korzystać z opieki zdrowotnej, bo system „rejestruje” nas w NFZ. Drugim pomysłem jest ubezpieczenie się za granicą. Teoretycznie trzeba jednak tam prowadzić firmę lub pracować. Najlepiej w Wielkiej Brytanii, na Litwie, w Czechach lub na Słowacji. Szczególnie popularny jest ten ostatni nasz sąsiad.

Minimalna składka na ubezpieczenie społeczne w 2018 r. na Słowacji wynosiła 63 euro, czyli około 265 zł. Takie ZUS-owskie optymalizacje prowadzą więc z reguły do zaoszczędzenia dwóch trzecich wartości polskiej składki! Niestety z reguły zatrudnienie lub prowadzenie firmy za granicą jest fikcyjne. Urzędnicy i kontrolerzy z ZUS bezwzględnie tropią oszustów i drobiazgowo weryfikują opłacanie składek poza naszym systemem, który powinien być szczelny, jak batyskaf słynnego Jacques’a-Yves’a Cousteau. 

Pojawia się fundamentalne pytanie: czy reforma ZUS jest w ogóle możliwa? Czy naprawdę wprowadzenie zasady, że płacimy składki proporcjonalnie do uzyskiwanych dochodów jest obrazoburcze, zaś przyjęcie rozwiązania o dobrowolność opłacania składek – skrajnie radykalne?

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty