Gospodarka

Pieniądz to czas

Centrum Nauki Kopernik, XXI Gielda Wynalazkow-zaprezentowano polskie wynalazki nagradzane w tym roku na swiatowych wystawach wynalazczosci, n/z Przemyslaw Wolnicki i jego wspomagacz uscisku; fot. Mariusz Gaczynski/East News

Zamiast maksymalizacji stopy zwrotu, celem polityki innowacyjnej państwa powinien być jak najkrótszy czas od opracowania wynalazku do jego komercjalizacji - to najciekawszy wniosek z raportu „W jaki sposób państwo może wspierać rozwój gospodarczy”, opublikowanego przez Instytut Sobieskiego.

Marek Dietl, autor tekstu poświęconego innowacjom, zwraca uwagę na dylemat przed jakim stają kierownicy instytutów badawczych. Gdy dokonają odkrycia muszą podjąć decyzję, w której każdy wybór jest zły. Jeśli kierownik wysoko wyceni technologię opracowaną przez swój instytut nie znajdzie firmy, która będzie skłonna ją kupić i rozwijać. Jeśli wyceni ją tak, że kupiec się znajdzie – a później odniesie sukces – to naraża się na kontrolę, która będzie dociekała dlaczego oddał wynalazek tak tanio. W takiej sytuacji naturalnym rozwiązaniem jest niepodejmowanie ryzyka komercjalizacji.

Jakie jest wyjście z pata? Zmiana paradygmatu w komercjalizacji wynalazków. Dietl proponuje, aby w Polsce wzorem Stanfordu i innych najlepszy uczelni celem była jak najszybsza komercjalizacja, a nie jak największa stopa zwrotu z komercjalizacji. Ten wniosek wychodzi z założenia, ze skoro podatnicy finansują większość badań to należy działać tak, aby ich wyniki wracało do nich jak najszybciej. To czy te wyniki wrócą dzięki uczelnianemu spin-offowi i podatnik skorzysta na tym bezpośrednio czy też zrobi to jakaś inna firma i podatnik skorzysta na tym pośrednio w postaci nowego, lepszego produktu ma mniejsze znaczenie niż to, żeby wyniki kosztownych badań nie leżały zamknięte w szufladach.

Dietl też zwraca uwagę na inny paradoks. Polska pod względem innowacyjności wypada bardzo słabo w rankingach międzynarodowych a mimo takiego niedorozwoju tego sektora chce uzyskiwać z niego dochody podatkowe.

Dlatego proponuje szereg konkretnych rozwiązań podatkowych, które w średnim terminie przełożą się na wzrost innowacyjności:

  • Uznanie działalności komercjalizacyjnej za działalność statutową wszelkich instytucji naukowych, a co za tym idzie: zwolnienie ich z podatku dochodowego od przychodów z komercjalizacji.
  • Zwolnienie spółek powstałych w celach komercjalizacji z podatku dochodowego w proporcji udziałów posiadanych przez instytucję naukową, na przykład jeśli instytucja ma 30 proc. udziału w spółce, która komercjalizuje wyniki badań, to spółka ta płaci 70 proc. należnego podatku od dochodów osób prawnych (CIT).
  • Zwolnienie z podatku od wartości dodanej (VAT) aportu IP oraz niezbędnych ciągów technicznych, jeśli są wnoszone w celu komercjalizacji wyników badań naukowych.
  • Likwidacja opodatkowania wehikułów wspólnego inwestowania w innowacyjne przedsięwzięcia.
  • Ulga do 50 proc. w podatku od zysków kapitałowych pod warunkiem inwestycji w przedsięwzięcia na wczesnym etapie rozwoju.
  • Ulga w CIT dla przedsiębiorstw wykorzystujących prawa wyłączne do patentów międzynarodowych.

Proponowane powyżej zmiany są komplementarne. Jedynie wprowadzenie ich wszystkich przełoży się na wzrost innowacyjności w średnim terminie – uważa Dietl.

Cały raport na stronie Instytutu Sobieskiego

Tekst w ramach Otwartej Licencjii serwisu ObserwatorFinansowy.pl

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty