Felieton na koniec

O życiu

fot. materiały prasowe

Czym jest życie? Chwila zastanowienia. Może trochę dłuższa, by odpowiedź nie była książkowa? Nie wiem, czy państwo też tak mają, ale ja od czasu do czasu myślę o życiu jako takim. 

Nie o swoim życiu, ale o tym, jaki to cud, że na naszej planecie cząstki fundamentalne poukładały się w tak przemyślne i nieprawdopodobnie skomplikowane struktury, tak różnorodne i samodzielne, które nie tylko trwają, ale potrafią mieć uczucia, świadomość, a nawet dar myślenia. Cud w sensie czegoś niezwykle mało prawdopodobnego, a jednak czegoś, co się stało. Jak wiele prób musiała podejmować natura, by stworzyć świat, w którym funkcjonują miliony gatunków zwierząt i setki tysięcy gatunków roślin? Cóż za różnorodność! Natura tworzyła ją miliardy lat, a w zasadzie wiecznie – od początku czasu, który być może początku nie miał, choć fizycy taki wyznaczyli. Wieczna energia (na słowo wieczność przechodzą mnie ciarki, bo nie potrafię o tym konstruktywnie myśleć dłużej niż chwilę) stworzyła przypadkowo (?) prawdziwe królestwo życia. Życia, czyli czegoś, co jest jakimś wybrykiem martwej energii i materii. 

Ten wybryk w skali czasu trwa bardzo krótko. Niestety wygląda na to, że może pozostać tylko wybrykiem i wszystko wróci do martwej normy. Cud życia może kiedyś pęknąć jak mydlana bańka – piękna przez chwilę, a potem znikająca bez śladu. Tak, jak każdy z nas – piękny za życia zmieni się w zestaw pierwiastków, z którego może powstanie nowy cud życia. Może, ale nie musi. Równie dobrze natura może już nie powtórzyć tego, co stało się na Ziemi. Mamy jednak to cholerne szczęście, że istniejemy. Nie zmarnujmy tego fenomenu. 

My ludzie, gatunek myślący, ale zadufany w swojej wyjątkowości, skutecznie ten cud życia niszczymy. Coś, co natura tworzyła od wieczności i bez gwarancji sukcesu, coraz szybciej eliminujemy, zaślepieni zaspakajaniem swoich bardziej lub mniej sensownych celów. W najbliższych latach, o czym głośno po ostatnim raporcie ONZ na temat stanu środowiska, zapewne wyginie nawet milion gatunków zwierząt i roślin. Bezpowrotnie. Tak jak mówił Roy Batty „all those moments will be lost in time, like tears in rain… time do die” (Wszystkie te chwile rozpłyną się w czasie jak łzy w deszczu... czas umierać). Nieprzypadkowo przypomniałem właśnie słowa wypowiadane przez wymyślonego Philipa K. Dicka androida, który tak mocno pragnął żyć… Trochę tak jak Pinokio z naszych dziecięcych wspomnień. Tylko finał tych pragnień w obu przypadkach był zupełnie inny…

Nie wszystkie istoty mają pragnienia, ale wszystkie istoty żywe są czymś niewyobrażalnie osobliwym. Człowiek jako stworzenie obdarzone zdolnością myślenia abstrakcyjnego może ten fenomen życia pielęgnować lub go unicestwić. Może żyć w prawdziwym raju otoczony milionami wspaniałych istnień lub powoli umierać w ślad za dziełem swojego zniszczenia. Tę największą przewagę, jaką dała nam natura, możemy obrócić przeciwko życiu, co już czyniliśmy wielokrotnie na różną skalę w całej historii homo sapiens. Nawet inne gatunki człowieka (homo neanderthalensis, denisova, soloensis, floresiensis…) nie wytrzymały konkurencji z nami. Wszystkie dziwnie szybko wyginęły w okresie, kiedy homo sapiens zaczął bezprecedensową megaszybką ewolucję poznawczą. Kiedy nasz mózg zaczął produkować myśli i mowę. Te superzdolności pozwoliły nam stworzyć wielkie i dość sprawne społeczeństwa, sztukę, internet, opuszczać Ziemię w poszukiwaniu życia… A jednocześnie pozwoliły unicestwić najpierw inne gatunki homo, potem unicestwiać na masową skalę innych homo sapiens, po drodze wyniszczając ptaka dodo czy tura. Kompletna lista jest tak długa, że brakło by nam cierpliwości, by doczytać ją do końca. 

Zresztą lista ta jest wciąż otwarta i przyrasta w dużym tempie. Czyż to nie paradoks, że fantazjując o innych formach życia na dalekich planetach, modląc się do Boga jedynego lub bogów mnogich de facto w pogardzie mamy prawdopodobnie największy cud wszech czasów jaki nas otacza? Niestety mam wrażenie, że coś co dało nam tak gigantyczny potencjał rozwoju, nasza myśl, jest też największym ryzykiem dla życia jako takiego. I chyba lepiej by homo sapiens jednak nie odkrył innego życia w kosmosie, bo pewnie by o nie „zadbał” jak o to na Ziemi.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty