Pierwszy biznes

Akademia Przedsiębiorczości. Czy dobre są spółki?

fot. Adobe Stock

Samemu czy z kimś? Co jest lepsze, gdy zakładamy firmę? Wiele zależy od okoliczności, ale bez względu na nie do podjęcia decyzji, czy zaczynamy „z kimś”, czy w pojedynkę, trzeba się dobrze przygotować. Na bok sentymenty, witaj pokoro.

Może to, co powiem, wyda się komuś obrazoburcze, ale uważam, że zawsze lepiej jest zakładać własny biznes samemu, bez wspólnika – mówi Maja Meissner, założycielka i partner zarządzająca firmy headhunterskiej Meissner&Partners Executive Search oraz szefowa Rady Programowej Fundacji Przedsiębiorczych Kobiet. Jej zdaniem samodzielne prowadzenie biznesu to najzdrowsze rozwiązanie, jeśli tylko jesteśmy w stanie wyzwaniu podołać. Mamy na to siłę oraz wystarczający kapitał, umiejętności i czas. – Zwłaszcza lepiej być samemu na początku – podkreśla ekspertka. – Później, jeżeli firma jest dobrze „zaprogramowana” i sprawnie funkcjonuje, można ewentualnie „doprosić” partnera czy jedynie udziałowca. 

Wady spółek

Robienie biznesu w pojedynkę sprawia, że można spokojnie realizować swoją wizję. Niektórym łatwiej też wtedy wyciągać wnioski z ponoszonych porażek (o ile mają dostateczny dystans do siebie), przyznawać się do błędów i ich nie powtarzać. Ale nawet nie to jest najważniejsze, lecz fakt, że posiadanie wspólnika obarczone jest ryzykiem rozmaitych konfliktów z nim i nie zawsze dobrych konsekwencji jego działań. Zwłaszcza konflikty mogą doprowadzić do rozpadu spółki, po drodze zaś utrudniają jej działanie i powodują, że jej wartość spada. Ich nagminną przyczyną jest to, że jeden z partnerów pracuje więcej, a drugi mniej. Jeden się leni, a drugi haruje jak mrówka. Konfliktu nie ma tylko wtedy, gdy obaj dojrzale i świadomie zgadzają się na to, bo np. „leń” inaczej nie potrafi funkcjonować, a ma genialne pomysły. Do innych popularnych przyczyn konfliktów należą utrata zaufania i niewspółmierny podział zysków czy też nielojalność któregoś z partnerów lub konflikt wartości.

– Bywa, że wspólnik zakłada firmę z kimś jeszcze, nie informując o tym, zostaje członkiem rady nadzorczej u konkurencji albo zostawia sobie inne furtki, np. rozmawia z byłym pracodawcą o powrocie na etat u niego. Zdarzają się też nieprzejrzyste alianse z klientami czy podejrzane rozliczenia z nimi – zauważa Maja Meissner.

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty