Liderzy

Gdzie dwoje się rozwodzi, tam trzeci korzysta

fot. materiały prasowe

 

Na uschniętych uczuciach małżeńskich wyrosło już sporo biznesów, ale żaden z nich nie rozkwitł tak jak Kobieta i Rozwód. W ciągu sześciu lat firma oplotła Polskę. Teraz chce zakiełkować w Europie. 

„Gorz-ko!”, „gorz-ko!” – nakazuje krzyczeć weselny obyczaj, wedle którego państwo młodzi muszą się pocałować, żeby osłodzić smak wódki. Trudno się oprzeć wrażeniu, że okrzyki rozochoconych gości należałoby interpretować bardziej dosłownie. Co trzecią parę ślubną w Polsce spotka gorzki smak, ale rozwodu – wynika z danych GUS. Daje to liczbę ok. 120 tys. osób rocznie. Gdyby zebrać tych ludzi razem, zasiedliliby miasto wielkości Płocka.

Amerykanie, którzy są świetni w przeliczaniu wszystkiego na pieniądze, obliczyli wartość przemysłu rozwodowego w swoim kraju na 50 mld dol. rocznie. Nic dziwnego, że regularnie odbywają się tam tematyczne targi – wówczas „prawie jak ślubne, tylko mniej ciastek, a więcej prawników”, jak zauważyła komentatorka NBC. To w końcu dwie strony tego samego medalu, o czym najlepiej świadczy fakt, że Mariusz Trzebniak, organizator polskich targów rozwodowych, zaczynał od salonu sukien ślubnych. Jedenaście lat temu, kiedy zorganizował imprezę po raz pierwszy, jedną z atrakcji było rzucanie lotkami w portret eksmałżonki oraz „pokaz sukien rozwodowych”. Media potraktowały wówczas temat rozrywkowo, ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Od tamtej pory na salach sądowych popłynęły rzeki łez, które podlały dobrze prosperujące biznesy. 

Z MAŁŻEŃSKIEGO PIEKŁA NA RAJSKĄ PLAŻĘ 

Gdyby przedstawić rynek usług rozwodowych w formie (nie)weselnego tortu, to jego warstwy tworzyłyby takie grupy zawodowe jak prawnicy, także od prawa kanonicznego, notariusze, psychologowie, seksuolodzy, doradcy podatkowi czy wreszcie detektywi tropiący zdrady i ochraniający dzieci przed porwaniami rodzicielskimi. 

Na kolejnych targach rozwodowych wystawiały się także firmy przeprowadzające badania DNA, dzięki czemu można ustalić stojące pod znakiem zapytania ojcostwo, i biura turystyczne. Te ostatnie kusiły klientów, którzy przeszli przez małżeńskie piekło, widokami rajskich plaż. Za chwilę lukrem na torcie będą mediatorzy, ponieważ Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadza nowelizację do kodeksu cywilnego. Przewiduje ona (nie wiadomo jeszcze od kiedy) nowy obowiązek dla par z małoletnimi dziećmi. Bez względu na to, czy będą chciały, czy nie, dostaną miesiąc na wypracowanie kompromisu – ustalenie zasadniczych kwestii, m.in. wysokości alimentów i podziału opieki nad dziećmi. Wprawdzie tzw. rodzinne postępowanie informacyjne ma być bezpłatne, ale jeśli honoraria mediatorów będą na podobnym poziomie co pomoc z urzędu, to zdaniem specjalistów wróży to jak najlepiej płatnym usługom. Zwłaszcza że może je świadczyć osoba wskazana nie tyko przez sąd, ale także przez małżonków. To woda na młyn Krystyny Rek, pomysłodawczyni i prezeski zarządu w spółce Kobieta i Rozwód, przy której od pół roku funkcjonuje Centrum Mediacyjne. 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty