Finanse

Dalszy wzrost niewypłacalności. Problemy w budowlance i handlu

fot. Adobe Stock

W maju 2019 w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informację o 75 niewypłacalnych polskich firmach wobec 70 w kwietniu 2018 roku – wzrost o 7 proc. w porównaniu rok do roku.

Od początku roku liczba niewypłacalności wzrosła również o 7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu przed rokiem (I-V), co oznacza niewypłacalność w tym czasie 433 polskich firm (informacje opublikowane w oficjalnych źródłach)

Pomimo iż od początku roku, czyli w ciągu 5 miesięcy 2019r. firm budowlanych mających problemy z niewypłacalnością było mniej niż w tym samym okresie 2018 r. (o -14 proc.), to jest to efekt spadku ich liczby w minionych miesiącach. W maju mieliśmy do czynienia z 8 niewypłacalnościami firm budowlanych wobec tylko 2 w maju ub. roku.

Połowa tych niewypłacalności dotyczyła firm budowlanych związanych z budową dróg i związanymi z tym pracami specjalistycznymi. Ograniczoną rentowność tych prac potwierdza narastające zjawisko zrywania kontraktów przez zleceniodawców (wobec niewystarczającego zaangażowania w ich realizację) lub ich rzeczywistego porzucania przez samych wykonawców.

Jak mówi Tomasz Starus, członek Zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka: Do ewidentnych opóźnień i wzrostu kosztów w efekcie zrywania kontraktów, głównie drogowych, doliczyć tez trzeba straty, jakie poniosą (lub już ponieśli) przede wszystkim podwykonawcy oraz dostawcy dotychczasowych konsorcjów. Nawet, jeśli (w najlepszym przypadku) poniesione koszty zrekompensuje im inwestor. Stracą, bowiem zainwestowali swoje środki finansowe, zatrudnili ludzi i sprzęt oraz zamówili materiały budowlane a nie zrealizują w pełni zakładanych przychodów, zysków… 

- Tego można się było jednak spodziewać – to nie jest nic zaskakującego w odniesieniu do budownictwa infrastrukturalnego. Zastanawiać jednak musi to, iż druga połowa niewypłacalności w budownictwie dotyczyła firm budownictwa ogólnego – wznoszenia budynków - dodaje Starus.

- Tutaj mamy przecież do czynienia nie tylko z utrzymującym się popytem (m.in. w sektorze budownictwa mieszkaniowego, czy na powierzchnie biurowe, handlowe czy magazynowe), ale też nie było sztywnych reguł zawierania kontraktów, utrudniających indeksację kosztów w trakcie ich realizacji. Mimo tego widoczne są niewypłacalności – i to w teoretycznie najbardziej sprzyjającej części sezonu, gdy nie powinno być problemów z bieżącym finansowaniem prac - zaznacza przedstawiciel Euler Hermes.

 

Dwie największe niewypłacalności miały miejsce w sektorze handlu hurtowego. Sprzedawały one różny asortyment: jedna odzież, druga wyroby motoryzacyjne (w tym samochody). Obydwie te firmy miały też własne punkty detaliczne, co zwiększało ich marże i zyski, ale sądząc po niewypłacalności – nie wystarczyło to dla zachowania płynności finansowej. 

Zróżnicowanie asortymentu jak i grup docelowych niewypłacalnych hurtowników potwierdza tezę, iż przyczyną problemów w hurcie nie jest mechanizm podażowo-popytowy (co potwierdzają też obroty niewypłacalnych firm – bynajmniej nie spadające), ale kwestia rentowności obrotu na mocno konkurencyjnym rynku. W tej sytuacji każda decyzja – nawet nie błędna, ale niekoniecznie optymalna – przynosi negatywne konsekwencje, zazwyczaj (w świetle osiąganej rentowności i nasycenia rynku) już nie do odrobienia – komentuje Tomasz Starus.

 

Największy wzrost liczby opublikowanych w maju niewypłacalności miał miejsce w województwach dolnośląskim, śląskim i podkarpackim (w każdym z nich wzrost r/r o 4-5 niewypłacalności). Pomimo wybitnie przemysłowego charakteru, to nie przedsiębiorstwa wytwórcze zdominowały w nich tym razem listę niewypłacalności, ale właśnie firmy handlowe, stanowiące nawet 2/3 niewypłacalności. 

Województwem, w którym dotychczas najwięcej było niewypłacalności firm handlowych jest mazowieckie – ale w ostatnich tygodniach sytuacja nieco się odwróciła, ponieważ nie mniej istotna grupą wśród opublikowanych w maju niewypłacalnych firm na Mazowszu były… firmy produkcyjne (aż 6 z 16) czy transportowe i usługowe (łącznie również 6). To kolejny dowód na to, iż natura obecnych problemów firm nie ma charakteru stricte branżowego, gdyż wtedy mapa niewypłacalności pokrywałaby z mapą gospodarczą kraju.

 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?