Wypatrzone przez ŚWIDERKA

Biznes na cyberzagrożeniach

© Victor Soma

Izrael od lat jest zagłębiem startupów zajmujących się zaawansowanymi technologiami, przy czym szybko przybywa tych, które specjalizują się w cyberbezpieczeństwie. Dwa z nich kupił ostatnio Microsoft za ponad 500 mln dol.

W świecie izraelskich startupów sporą rolę odgrywają byli wojskowi. Nic w tym dziwnego, skoro niemal każdy tamtejszy mężczyzna i każda kobieta najpierw trafiają do armii, a dopiero potem na studia lub rozpoczynają pracę. Wojsko jest dla nich twardą szkołą. Uczestniczą w działaniach bojowych, uczą się współpracy w dużych grupach i zarządzania nimi, a także obcują z nowoczesnymi technologiami, którymi naszpikowana jest izraelska armia.

Izrael, obok USA, jest również krajem najczęściej atakowanym przez cyberprzestępców. Dlatego zarówno państwo, w tym armia, jak i izraelskie firmy wiele energii i środków poświęcają na cyberobronę. Doświadczenia z cyberwojny, w tym te zdobyte podczas służby wojskowej, wykorzystuje się też do robienia biznesu. W Izraelu działa ok. 300 firm zajmujących się cyberbezpieczeństwem. Dwa razy więcej niż pięć lat temu. 

– Kiedyś bezpieczeństwo było czymś, co pomaga prowadzić biznes. Dziś, nim firmy zaczną mówić o biznesie, rozmawiają o bezpieczeństwie – twierdzi Gil Shwed, współzałożyciel i prezes Check Point Software Technologies, działającej od 1993 r. izraelskiej spółki produkującej oprogramowanie zabezpieczające systemy komputerowe przed atakami. Urodzony w 1968 r. Shwed odbywał służbę wojskową w Jednostce 8200, czyli izraelskiej agencji wywiadu wojskowego odpowiedzialnej za rozpoznanie łączności i łamanie szyfrów. 

Byli wojskowi stali za przejętą w lipcu przez Microsoft firmą Adallom (założoną w 2012 r.), specjalizującą się w bezpieczeństwie w chmurze obliczeniowej, a także za kupioną dziewięć miesięcy wcześniej, także przez giganta z Redmond, spółką Aorato (powstałą w 2011 r.), która również zajmuje się cyberbezpieczeństwem. Według mediów Aorato sprzedano za 200 mln dol., a Adallom za 320 mln dol. 

Sztandarowe rozwiązanie tej ostatniej pozwala monitorować prace aplikacji oferowanych w chmurze w modelu SaaS (oprogramowanie jako usługa). Rozwiązania Aorato służą z kolei do kontroli dostępu do infrastruktury IT firm, a ich zaletą jest to, że ciągle uczą się zachowań użytkowników.

Adallom i Aorato to nie jedyne startupy o izraelskich korzeniach zajmujące się cyberbezpieczeństwem, które ostatnio zmieniły właścicieli. W tym roku zagraniczni inwestorzy kupili w sumie osiem tamtejszych cyberstartupów za łącznie 700 mln dolarów. Raport IVC i ReversExit podaje, że spośród startupów technologicznych w Izraelu, powstałych w latach 1999–2014, bezsporny komercyjny sukces odniosło 4 proc. Ich grono bez wątpienia powiększą wszystkie cyberfirmy sprzedane w ostatnich miesiącach. 


Izraelskie startupy technologiczne w liczbach

Między 1999 a 2014 r. w Izraelu powstało ponad 10 tys. technologicznych startupów. 46 proc. z nich już nie istnieje, a jedynie o 4 proc. można z całą pewnością powiedzieć, że odniosły komercyjny sukces. Źródłem powyższych danych są analizy prowadzone przez Israel Venture Capital Research Center (IVC) we współpracy z ReversExit, platformą kojarzącą startupy z inwestorami. Z badań dowiadujemy się również, że firmy, które już zlikwidowano, przetrwały przeciętnie 3,5 roku, zaś średni wiek spółki, która została sprzedana inwestorowi branżowemu, wynosił 5 lat i 4 miesiące. Z innych danych IVC wynika, że w 2014 r. w izraelskie startupy zainwestowano 3,4 mld dol., o 46 proc. więcej niż rok wcześniej. Finansowanie zdobyło 668 firm, o 29 więcej niż w 2013 r.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?