Felieton na koniec

O ciszy

mat. prasowe

Pamiętacie chwile, kiedy otaczała was prawdziwa cisza? Z mojej pamięci zaczynają już ulatywać, choć jednej nigdy nie zapomnę – tej na szczycie góry stołowej Roraima na Wyżynie Gujańskiej. 30 km kwadratowych. niezwykłego świata, pogrążonego w niemal absolutnej ciszy. Doświadczenie warte wysiłku, jaki trzeba włożyć, żeby tam dotrzeć.  Ale to są chwile, a nasze dni, czy nawet noce, wypełnione są hałasem.

Teraz też, choć to spokojnie niedzielne przedpołudnie, słyszę szalejącą kosiarkę sąsiada. Chyba bym jednak wolał kozę wygryzającą w spokoju nadmiar trawy. A i trochę koziego mleka by się pewnie zagospodarowało. 

O ciszy pięknie napisał w jednym ze swoich mniej znanych tekstów Marek Grechuta:

 

W ciszy poranka jest nadzieja,

otwierasz okno pełne słońca.

Jeszcze nie jesteś wcale pewna,

czy przebudziłaś się do końca.

Co cię zbudziło – ptak czy światło?

szukasz na niebie odpowiedzi.

Słońce milcząco się uśmiecha,

ptak już daleko gdzieś uleciał…

 

Poranek cichy i słoneczny, tylko ptaków śpiew i skrzydeł trzepotanie... To się zdarza, jednak nasze codzienne życie wygląda zwykle inaczej. Poranek zaczynamy raczej od natrętnego dźwięku budzika. Po przebudzeniu warto otworzyć okno – ale tam, zamiast ptaków, hałas samochodów, samolotów, pojemników na śmieci rozładowywanych do wielkich śmieciarek… Poranna kawa i miłe, lekkie śniadanko? Jasne! Taka mała chwila relaksu przed intensywnym dniem świetnie nam zrobi! Włączamy radio, by przy kawie posłuchać przyjemnej muzyki… do czasu, gdy nagle zacznie się blok reklamowy, skomponowany akustycznie przez jakiegoś szaleńca, który uważa, że dodatkowa dawka decybeli skłoni nas do zakupu promowanego towaru. Potem droga do pracy – uprzejmi kierowcy lubią sobie oczywiście zatrąbić na innych, a maszyniści w pociągach z fasonem zagwizdać, przejeżdżając przez stacje z peronami pełnymi ludzi. Kiedy już dotrzemy do pracy i mamy „przywilej” wykonywać ją w open space, to przez kolejne godziny biernie wchłaniamy szum biura… A pracodawca nie zawsze ma na uwadze nasz komfort i zdrowie – często woli patrzeć na biuro z perspektywy czynszu i kosztu jego wyposażenia. Po pracy trzeba wypocząć, najczęściej w domu. Jeżeli mamy wątpliwe szczęście mieszkać w pobliżu dużego lotniska (a w Warszawie i okolicach takich szczęściarzy jest ok. miliona), to oczywiście nie otwieramy okien, bo cisza nocna to przecież wymysł dla frajerów…  Po wprowadzeniu na lotnisku im. Chopina tej tzw. core night nasz sen miał być  spokojniejszy. Od marca 2018 r. do stycznia  2019 r. regulamin portu lotniczego zezwalał na wykonanie w godzinach nocnych  29 operacji lotniczych. Było ich jednak niemal 100 razy więcej (!!!). Nie, nie pomyliłem się. Pomijając fakt, że linie lotnicze kompletnie ignorują regulacje lokalnych portów, to z równym szacunkiem podchodzą do zdrowia i komfortu mieszkańców okolicznych dzielnic i miejscowości. Ponieważ prawo nie przewidywało (i chyba nadal nie przewiduje) sankcji za łamanie przez nie ciszy nocnej, pozostawała wiara w ich przyzwoitość. Niestety, jak widać w biznesie (czy tylko lotniczym?) przyzwoitość istnieje jedynie wtedy, kiedy się opłaca i jest widoczna w P&L.

Życie w ciągłym hałasie ma swoje konsekwencje. Tym bardziej że słuch jest zmysłem aktywnym w trybie ciągłym, także podczas snu. Zbyt duży hałas to nie tylko stres, zmęczenie, gorsza koncentracja, utrudnione przyswajanie wiedzy, zaburzenia metabolizmu, bóle głowy czy szumy uszne. To także czynnik podnoszący ryzyko poważnych chorób: nadciśnienia, zawałów serca, udarów mózgu, a nawet cukrzycy. Konsekwencji jest wiele – zarówno szybko odczuwalnych (dyskomfort), jak i tych, które nas po prostu wyniszczają (choroby). 

Niektórzy mówią, że cisza należy do dwóch, obok czasu, najbardziej luksusowych dóbr współczesności. Pewnie jest w tym trochę przesady, ale z pewnością jest dobrem coraz rzadszym i przez wielu z nas niedocenianym. W pogoni za nią nie zapomnijmy jednak słów Jeana-Jacques’a Rousseau: „Le silence absolu mène à la tristesse. C’est l’image de la mort” (Absolutna cisza prowadzi do smutku. To obraz śmierci) i szukajmy złotego środka. 

 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty