Life Style

Zero, z którego są plusy

fot. Adobe Stock

Nieważne, czy „zero waste” to modny styl życia czy pokuta za konsumpcyjne grzechy. Trend stał się tak popularny, że nie można go już ignorować. Także w pracy.

Jeszcze parę lat temu smakosze kranowej wody, kompostujący resztki jedzenia  i prowadzący krucjaty przeciwko plastikowym słomkom traktowani byli w Polsce jak przewrażliwieni ekomaniacy. Trend „zero waste” („zero odpadów”) rozprzestrzeniał się jednak z taką szybkością, że dziś nie sposób mówić o nim jedynie w kategoriach ciekawostki. Zwolennicy takiego stylu życia to pokaźna siła, z którą trzeba się liczyć. Także na rynku pracy. Blisko 70 proc. Polaków do 40. roku życia zwraca uwagę na to, czy firma przestrzega zasad społecznej odpowiedzialności (CSR), wynika z badań firmy rekrutacyjnej Michael Page. Wśród tych zasad jest m.in. minimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko i redukcja odpadów. Głośne „nie” przeciw marnotrawieniu zasobów Ziemi coraz częściej przenika przez dźwiękoszczelne szyby korporacji. 

Filozofia, moda czy potrzeba

Na Instagramie szaleństwo – 2,5 mln postów  tylko z hasztagiem „zero waste”. Na Amazonie  – 6 tys. tytułów książek w kategorii „waste management”. Na czele autorów poradników gwiazda  „zero waste” – Bea Johnson, Francuzka mieszkająca w Kalifornii, która zasłynęła tym, że w 2008 r. wraz z mężem i dwoma synami zgromadziła ledwie słoik śmieci. Najpierw ona opisała swoje sposoby na redukcję odpadów na blogu, potem „New York Times” opisał ją.

 Dzisiaj Bea Johnson ma na koncie współpracę  z General Electric i konsultuje produkty dla IKEA,  co nie przeszkadza jej w tłumaczonym na  całym świecie poradniku „Zero Waste Home” zachęcać czytelników, by nie kupowali nowych rzeczy. Jedni nazywają „zero waste” stylem życia  związanym z wyzwalaniem się z konsumpcyjnych nawyków. Inni filozofią dotyczącą troski o środowisko naturalne. Sceptycy – modnym prądem marketingowym, na którego fali zacierają ręce producenci gadżetów w stylu bambusowych szczoteczek do zębów. 

Ale nawet malkontenci dostrzegają plusy. Zarówno w skali mikro, widocznej choćby w altanach śmietnikowych, gdzie stoją już brązowe pojemniki na biodegradowalne odpady, jak i makro – na świecie przybywa miast zorganizowanych w duchu „zero waste”. Najsłynniejsze z nich, malutkie Kamikatsu od ponad piętnastu lat ulepsza system ograniczania śmieci, które mieszkańcy segregują obecnie w 34 kategoriach. Ci Japończycy są pionierami gospodarki obiegu zamkniętego (circular economy). 

To kierunek, jaki cztery lata temu wyznaczyła Komisja Europejska, publikując związaną z tym strategię dla krajów członkowskich. Dyrektywa – mówiąc najprościej – brzmi: wykorzystaj maksymalnie potencjał danego produktu, a potem użyj go ponownie, np. przerabiając. Oszczędzisz w ten sposób zasoby naturalne i zmniejszysz liczbę wytwarzanych odpadów. Tak prosta czynność jak kompostowanie resztek jedzenia, a następnie nawożenie trawnika lub biurowych roślin też tworzy zamknięty obieg. 

Odwyk od złych nawyków 

Najpełniej znaczenie „zero waste”, także w środowisku pracy, oddaje w języku angielskim zasada pięciu R: refuse, reduce, reuse, recycle, rot, czyli: odmawiaj tego, co zostało wyprodukowane ze szkodą dla natury; ograniczaj ilość odpadów; znajdź dla wykorzystanych rzeczy inne zastosowanie; segreguj i kompostuj. Rozwiązania można wdrożyć do firmy samodzielnie, zaczynając od małych kroków (patrz ramki). Można też zlecić audyt, który wykaże, co i gdzie w firmie się marnuje? Jak często są opróżniane kosze? Czy można zmniejszyć koszty gospodarki odpadami? 

Na polskim rynku są już wyspecjalizowane firmy w tym zakresie, np. organizacja odzysku opakowań Interseroh, która ma w ofercie m.in. kompostowniki  do biur. Na stronie biurozerowaste.pl proponuje praktyczne rozwiązania, począwszy od pakietu dla początkujących, a skończywszy na analizie uwzględniającej aranżację przestrzeni. 

Po gotowe wskazówki zgłaszają się głównie duże firmy zatrudniające powyżej 150 osób. Ale nawet jeśli zajmują nowoczesne biurowce i mają zielony certyfikat, to nie chroni on przed różnymi „kwiatkami”, które wyrastają na barierach komunikacyjnych. – Podczas audytów odkrywamy, że pracownicy omijają stosowanie kodu do drukarki, ryzykując drukowanie zbyt wielu dokumentów. Inni niechętnie wybierają jako środek transportu rower, bo nikt im nie powiedział o wyznaczonym dla nich parkingu w podziemnym garażu albo nie wiedzą, że mogą skorzystać z prysznica w pracy. Zdarza się, że w biurze stoją pojemniki do segregowania śmieci, ale z niewiedzy lub braku dobrego oznakowania ludzie wrzucają kartony po mleku do papieru, zamiast do tworzyw sztucznych – zauważa Agata Szczotka-Sarna, doradca ds. CSR i edukacji ekologicznej w Interseroh, a prywatnie autorka bloga sarniezycie.pl.

Radzi także, by zrezygnować całkowicie z koszy na śmieci pod biurkami (wiele firm już to robi), ponieważ ląduje w nich wszystko – od papierów po bananowe skórki i plastikowe spinacze. Każda z tych rzeczy powinna znaleźć swoje miejsce, a w drodze do kosza można rozprostować nogi. 

Zmiana biurowych nawyków ma wpływ na ślad ekologiczny, jaki każdy z nas zostawia. Obliczamy go w różnej skali – grupy ludzi, organizacji, miast itd. To miara zapotrzebowania człowieka na zasoby naturalne. Słowo miara jest kluczowe, bo katastrofalne prognozy klimatyczne wynikają właśnie z nadmiaru, nadaktywności w produkowaniu, kupowaniu, podróżowaniu. Zużywamy wszystko w takim tempie, że nasza planeta nie nadąża z regeneracją. Według WWF przeciętny Polak potrzebuje 4 ha Ziemi rocznie, by zaspokoić swoje zapotrzebowanie na zasoby naturalne (Amerykanin jeszcze więcej). To dwa razy za dużo. 

Wymieńmy się na platformie

Co jeszcze dobrze zmienić w nawykach biurowych? Ustawić chociażby tryb czuwania w monitorze, jeśli nie używa się go przez 10 min i nie trzymać non stop ładowarki do telefonu w kontakcie. To metody do zastosowania na własną rękę, bo np. w nowoczesnej centrali Deloitte w Amsterdamie są zamontowane sensory, badające zużycie energii. 

W przypadku organizowania bankietu czy eventu, warto skorzystać z cateringu firm, które stawiają na lokalne produkty (i biodegradowalne talerze czy sztućce), oraz wziąć pod uwagę fakt, że żywność też zostawia ekologiczny ślad. Opisali to na łamach „Science” dwaj naukowcy – Joseph Poore z uniwersytetu w Oksfordzie i Thomas Nemecek z Instytutu Badawczego Agroscope (Szwajcaria). Są produkty, których wytwarzanie mocno szkodzi środowisku. Wołowina uzyskiwana metodą przemysłową oznacza 12-krotnie większe zanieczyszczenie niż w przypadku hodowli tradycyjnej. Na 1 kg pomidorów w rolnictwie wielkoobszarowym przypada 6 kg dwutlenku węgla wypuszczanego do atmosfery. Kawa uprawiana na skalę przemysłową to aż tysiąc razy więcej gazów cieplarnianych niż kawa z uprawy fair trade.

„Praca w korporacji nie oznacza, że masz się zmienić na kogoś, kim nie jesteś i  wyznawać inne wartości” – twierdzi Katherine Kartis deklarująca się na blogu trashisfortossers.com jako «zero waste girl» w korporacyjnym świecie. Kiedy jej kolega z pracy zaczął zbierać podpisy pod petycją o przywrócenie plastikowych kubków w biurze, zastanawiała się, jak na to zareagować. Doszła do wniosku, że nie ma sensu wchodzić w zaciekłe dyskusje (na zerowastowych forach widać, że radykałowie potrafią zniechęcić do nawet najbardziej słusznych idei). „Możesz kontrolować tylko swoje zachowanie i dzięki temu mieć pozytywny wpływ na otoczenie” – przekonuje Katherine Kartis. „Idąc tym tropem, warto stworzyć w firmie platformę wymiany rzeczy dla pracowników, tzw. mobilny givebox. To pudełko, skrzynka lub wyznaczone miejsce, do którego pracownik «może włożyć to, czego nie potrzebuje, a co może się przydać innym»” – radzi na blogu vademecumzerowaste.pl Małgorzata Gęca, współzałożycielka polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. „Chodzi o wyrobienie nowego spojrzenia i nawyku: zanim kupię, pomyślę” – tłumaczy. „Może da się to, co chcę kupić, czymś zastąpić, od kogoś pożyczyć, odkupić, przyjąć w prezencie albo obejść się bez tego?”. 

W ramach działań jednoczących zespół dział HR może zaproponować wyzwanie – wybierz codziennie jedną rzecz, która nie jest ci potrzebna i oddaj ją komuś, kto jej potrzebuje albo wrzuć na facebookową grupę „Śmieciarka jedzie”. 

Nie generuj, regeneruj!

Stosowanie rozwiązań „zero waste”  w biurze procentuje zwłaszcza w oczach najmłodszego na rynku pracy pokolenia, które – często w opozycji do rodziców  – minimalizuje swój ekologiczny ślad. Nie kupuje już na kredyt przerośniętych mieszkań, tylko je wynajmuje. Rzadziej poluje na okazje zakupowe w „sieciówkach”, bo wie, że te rzeczy są wyprodukowane zarówno ludzkim kosztem, jak i kosztem planety, tylko korzysta z second-handów. Generacja Z, czyli postmillenialsi urodzeni w latach 1995–2000 – ceni sobie poczucie współuczestniczenia w zarządzaniu. Może pracować zdalnie, np. w biurach coworkingowych. Takie biura  są organizowane na świecie w przeróżnych miejscach  – od starej fabryki po opuszczoną szkołę. Przykładem jest przestrzeń Old School House, budynku położonego w malowniczym Bournemouth nad kanałem La Manche.

Zerowastowe podejście zakłada, by nie wyrzucać starych mebli, ale naprawiać je, przerabiać lub oddać (sprzedać) komuś innemu. Nie ma starych? Nowe można pożyczyć. W Szwajcarii IKEA wprowadza pilotażowy program leasingowania biurowego sprzętu, który wraca potem do renowacji. Ważne są także parametry mebli, co nie uszło uwadze meblowego giganta. W raporcie „People & Planet Positive” IKEA zobowiązuje się do projektowania wszystkich produktów w oparciu o zasady gospodarki w cyklu zamkniętym. Docelowo chodzi o stosowanie tylko materiałów odnawialnych i pochodzących z recyklingu. 

Tak jak we wspomnianym już biurowcu Deloitte o nazwie The Edge. To najbardziej zielone biuro na świecie zostało zaprojektowane przez polskich architektów ze studia Workplace z uwzględnieniem tzw. biophilic design, czyli włączeniem do procesu tworzenia naturalnego światła, roślinności i naturalnych tekstur. Ciekawym przykładem jest projekt Plastic Whale Circular Furniture. Piękne w formie stoły, nadające się do biur krzesła i lampy są wykonane z użyciem plastiku wyłowionego z amsterdamskich kanałów (na łodziach zrobionych z użyciem tegoż plastiku). Co więcej, meble holenderskiej firmy można zwrócić za opłatą, by zostały ponownie wykorzystane. Ma to znaczenie, bo oblicza się, że cykl życia biurowych mebli to pięć–sześć lat  – potem często następuje przeprowadzka lub zmiana modelu funkcjonowania. Rozwiązania w postaci renowacji i lokalnego serwisu dodaje do produktów grupa Nowy Styl z Krosna, która we współpracy ze swoją spółką Rohde & Grahl wygrała przetarg na wyposażenie wnętrz dla holenderskiego rządu. 

W maju zeszłego roku, podczas kolejnej edycji badania „CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej” po raz pierwszy pojawiło się pytanie o „zero waste”. Najmniej firm – co trzecia – zadeklarowało działania związane z gospodarką o obiegu zamkniętym. Najwięcej (od 94 do 79 proc.) przyznało, że udało im się ograniczyć zużycie papieru, energii i odpadów. Po latach niezwracania uwagi na to, jakim kosztem produkujemy i konsumujemy różne rzeczy oszczędna polityka „zero waste”  działa odżywczo. Dlaczego kiełkuje na wielu polach? Może dlatego, że z dobrymi pomysłami jest jak ze szczęściem – mnożą się, jeśli ludzie się nimi dzielą.


Dla pracodawcy

1. Papier: Ustaw drukowanie domyślne na dwustronne w odcieniach szarości. Zamień biały papier na ten z materiałów recyklingowych z certyfikatem FSC. Jeśli obawiasz się, że klientom nie spodoba się szarawy odcień, dodaj komunikat „jesteśmy firmą przyjazną planecie”. Łazienki też można zaopatrzyć w papier toaletowy z recyklingu.

2. Produkty spożywcze: Zamień ekspresową herbatę na liściastą (chyba że jest w biodegradowalnych torebkach), zrezygnuj z kapsułkowego ekspresu, cukru w osobnych torebkach. Zamiast używać wodę w plastikowych butelkach, zamontuj filtr w kranie (są także gazujące filtry).

3. Plastik: Nie kupuj jednorazowych kubków i sztućców. Ogranicz zużycie plastikowych koszulek na dokumenty i jednorazowych długopisów. 

4. Użyj ponownie: raz wykorzystane koperty, folia bąbelkowa i częściowo zadrukowany papier mogą się jeszcze przydać, jeśli pracownicy będą je odkładać w wyznaczonych miejscach.

5. Transport: Zachęcaj do korzystania z komunikacji publicznej i rowerów, organizując np. darmowe przeglądy dwa razy do roku lub wprowadzając dopłaty do biletów miesięcznych.


Dla pracownika

1. Transport: Jeśli mieszkasz po sąsiedzku z kimś z pracy, umówcie się na wspólne dojazdy samochodem (o ile nie wybierasz komunikacji miejskiej lub roweru). 

2. Produkty spożywcze: Zamiast kupować lunch na wynos zapakowany w plastikowy pojemnik, przygotuj posiłek do pracy. Jeśli masz słabość do kawy z sieciowych kawiarni, chodź po nią z własnym kubkiem termicznym. Te jednorazowe są pokryte w środku plastikiem. 

3. Naczynia: Trzymaj w biurku talerzyk i sztućce – kiedy nadejdzie urodzinowa okazja, nie będziesz musiał(a) korzystać z papierowych talerzyków i plastikowych sztućców. 

4. Woda: W wielu miejscach woda z kranu jest zdatna do picia. Przynoś swoją wodę w butelce wielorazowej (jeśli dostrzegasz różnicę w smaku, dodaj świeżą miętę i cytrynę). 

5. Suszenie rąk: Nie używaj papierowych ręczników ani suszarki – wystarczy trzymać w pracy mały ręcznik i zabierać go ze sobą do łazienki. 

 

Nr 5 (44) MAJ 2019
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Czy przenieść firmę za granicę

Dobre auto na niskie raty