Strategie

Przez żołądek do muskułów

Fot. materiały prasowe

Kto nie pragnąłby wyglądać jak Demi Moore czy Arnold Schwarzenegger w swoich najlepszych czasach? Wielu chciałoby przynajmniej zrzucić brzuch. Niewielka spółka Brzezińscy stara się spełniać te marzenia, a przy tym potrafi dotrzeć z przekazem i ofertą do niemal każdego Polaka.

Co roku na początku stycznia siłownie w całym kraju zapełniają się ćwiczącymi. Bywa, że w tych najmodniejszych do ławeczki ze sztangą czy drążka do podciągania trzeba czekać w kolejce. To wszystko efekt postanowień noworocznych. Badania pokazują, że zadbany wygląd stawiamy na jednym z pierwszych miejsc. Niestety, postanowienia noworoczne to zwykle słomiany zapał i po miesiącu większość osób rezygnuje z regularnych ćwiczeń.

Tymczasem nie tylko powinny je kontynuować, najlepiej pod okiem trenera, lecz także połączyć z odpowiednią dietą. Końcowy rezultat takich działań to w 30 proc. efekt ćwiczeń, a w 70 proc. tego, co jemy – twierdzą eksperci i pogląd ten coraz bardziej toruje sobie drogę do społecznej świadomości. Na tej przesłance bazuje też biznes małżeństwa Joanny i Dariusza Brzezińskich. Ich założona w 2005 r. firma, Brzezińscy s.c., pod marką Brzezinscytrenuja.pl oferuje opracowanie treningów i nadzór trenerski, a jako Fit & Eat – specjalistyczny catering. – Docelowo chcemy, żeby to właśnie catering dietetyczny był naszym biznesem podstawowym, widzimy w tym duży potencjał – mówią.

Szyc „ojcem chrzestnym”

Joanna to instruktorka fitness i pilates, mistrzyni Polski w aerobiku sportowym, a także, co w ich firmie ma znaczenie kluczowe, dietetyczka. Dariusz to wielokrotny mistrz Polski w kulturystyce, a dzisiaj trener. Nie lubi określenia „trener gwiazd”, którym ochrzciły go plotkarskie portale. Owszem, na zlecenie producentów filmowych przygotowuje aktorki i aktorów, aby wyglądem upodobnili się do granych przez siebie postaci, ale nie ma to nic wspólnego z hollywoodzkimi „trenerami gwiazd”, którzy dbają o kondycję swych „osobistych” celebrytów i odcinają od tego kupony. Pod okiem Brzezińskich metamorfozę przeszli m.in. Karolina Gruszka, Paweł Małaszyński, Borys Szyc, Antoni Pawlicki, Leszek Lichota, Dawid Ogrodnik, Agata Młynarska czy Krzysztof Ibisz. Dariusz dba także o sportowców w takich dyscyplinach, jak triathlon i walki MMA – jego podopieczni zdobywają tytuły mistrzowskie.

Jednym z ciekawszych wyzwań była współpraca z Dawidem Ogrodnikiem. Brzezińscy przygotowywali go do roli sparaliżowanego chłopca w filmie „Chce się żyć”. Mieli na to trzy miesiące. Dawid miał wyglądać jak osoba cierpiąca na zanik mięśni, pozbawiona tkanki tłuszczowej, z asymetryczną sylwetką. Nie sztuka kogoś w krótkim czasie „zagłodzić”, żeby wyglądał na poważnie chorego, ale jeśli będzie to robione w sposób nieprofesjonalny, ten ktoś faktycznie się rozchoruje. A praca na planie filmowym wymaga żelaznej kondycji... 

Najnowszy projekt, w którym uczestniczą Brzezińscy, to upodobnienie Borysa Szyca, pod względem sylwetki, do Tadeusza Kantora, malarza i twórcy teatru Cricot 2. Szyc jest też poniekąd sprawcą tego, że małżeństwo weszło na poważnie w biznes związany z cateringiem dietetycznym. Stało się to przy okazji przygotowywania go do roli Silnego w „Wojnie polsko-ruskiej”. Dariusz prowadził treningi aktora nawet dwa razy dziennie. Lecz Szyc jednocześnie musiał grać w teatrze i sam nie poradziłby sobie z utrzymaniem odpowiedniej diety. – Robiłem mu jedzenie i jeździłem z nim. On wybiegał z teatru, ja za nim z paczkami. Aśka krzyczała na mnie, że w kuchni zostawiam bałagan. Ale było warto. Na festiwalu w Gdyni dostał nagrodę, a ja wpadłem na pomysł na biznes – wspomina Dariusz. – Zaganiani ludzie często nie mają czasu na przygotowywanie sobie odpowiednich posiłków. Można więc opracować dla nich dietę, zbilansować ją i te posiłki im dostarczać. 

Jakość, czyli wartość eksperta

Na stronie Brzezinscytrenuja.pl udostępnione są bezpłatnie zestawy treningów opracowane przez Joannę („dla niej”) i przez Dariusza („dla niego”), m.in. najnowszy program treningowy Fit & Slide, oparty na tzw. ruchu poślizgowym, wykorzystywanym w rehabilitacji. Jest też przykładowe menu dzienne dla ćwiczących. To tak na zachętę i żeby nieco wybadać rynek. 

Dla tych, którzy są bardziej wymagający wobec siebie i świadomi znaczenia owych 70 proc. dietetycznej kuchni, Brzezińscy przygotowują indywidualny catering. – Na rynku wszyscy twierdzą, że oferują catering dietetyczny, ale w 90 proc. to nieprawda. Tym, czym chcemy się wyróżniać, jest jakość. Używamy na przykład oleju kokosowego, a wielu innych tłuszczu wielokrotnego użytku. No i najważniejsze jest to, że dieta jest dopasowana do konkretnego klienta. Niektórzy kierują się wyłącznie kalorycznością posiłku, a nie jego składnikami i wartościami odżywczymi – wyjaśnia Joanna, podkreślając, że to właśnie składniki odżywcze mają krytyczne znaczenie, jeśli chodzi o napędzanie metabolizmu i spalanie tkanki tłuszczowej. 

Fit & Eat oferuje siedem podstawowych zestawów w cenie od 38 do 98 zł. Jeśli ktoś chce, aby dobrać mu dietę indywidualnie, i zapłaci 200 zł za konsultacje, może liczyć na ustalenie jadłospisu na podstawie szczegółowej rozmowy i wyników swoich badań laboratoryjnych. – Ceny cateringów prowadzonych przez małe firmy oscylują wokół 20–30 zł. Po czterech miesiącach właściciele zaczynają podliczać i widzą, że nie dają rady. To niemożliwe, by przy takich stawkach biznes był opłacalny, jeśli ma być zachowana dobra jakość – uważa Joanna. 

Do przygotowywania cateringu jej spółka zatrudnia łącznie 20 osób, w tym kucharzy i trzech dietetyków. Aby dostarczać klientom codziennie posiłki, trzeba też było znaleźć odpowiednią firmę kurierską. – Z tym było najtrudniej – wspomina Dariusz. Dziś Brzezińscy zaopatrują głównie klientów z Warszawy i Trójmiasta, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by docierali do reszty kraju. Dowiezienie jedzenia nawet w bardzo odległe od stolicy zakątki to kwestia kilku godzin. – Najważniejsze, żeby przez cały czas zachować „ciąg chłodniczy” – mówią. 

Co sądzą o ryzyku, że klient po dwóch miesiącach powie: „brak efektów” (a oni mają z nim kontakt tylko na odległość)? – Motywacja i determinacja są najważniejsze. Jeśli klient wydaje niemałe pieniądze, zmarnowanie tego byłoby dla niego dużym ciosem – sądzi Joanna, według której firma w takich przypadkach powinna się obronić, bo stawia na jakość zarówno produktu, jak i obsługi. – Jeżeli czyjaś dieta została dobrana odpowiednio, na podstawie wywiadu, to taka osoba nie chodzi głodna i nie podjada. Jesteśmy też cały czas w kontakcie z klientem, znamy jego słabości. Jeśli tylko jest dobra wola z jego strony – da radę.

Biznes z perspektywami

Brzezińscy zdecydowanie doceniają marketingową użyteczność mediów. Przygotowują programy dla TVN Meteo Active („Trenuj jak gwiazdy” i nowy – „Metamorfozy”), są też obecni w internecie. Prowadzą dwie strony www (reprezentatywne dla obu części ich biznesu), własny kanał na YouTube, a Brzezinscytrenuja.pl ma także swój fanpage na Facebooku. W nowym programie telewizyjnym pomagają zmienić wygląd uczestników. Tym razem już nie gwiazd show-biznesu, ale, zgodnie z filozofią Dariusza, zwykłych ludzi, także tych cierpiących na schorzenia fizyczne i psychiczne. Propagują w ten sposób zdrowy tryb życia i budują swoją markę. Niedawno ukazało się również czasopismo „Czas na fitness” – Brzezińscy je firmują i dostarczają doń merytoryczne materiały. – Każda aktywność w mediach przekłada się na działania biznesowe – mówi Joanna, mając na myśli to, że od razu zgłasza się do nich więcej klientów. 

Tych zaś, teoretycznie, nie powinno zabraknąć. Według danych Instytutu Żywności i Żywienia na nadwagę i otyłość cierpi u nas już co piąte dziecko w wieku szkolnym, 64 proc. mężczyzn ma nadmierną masę ciała, a wśród kobiet odsetek ten sięga 49 proc. Brzezińscy mogą więc mieć zajęcie przez długie lata. Tym bardziej że dbanie pod okiem fachowców o sylwetkę i kondycję robi się coraz popularniejsze. Przez ostatni rok liczba klientów żywieniowej marki Brzezińskich podwoiła się, a na ich portalu treningowym zarejestrowało się już ponad 4,1 tys. osób. Tyle też chcą podać do publicznej wiadomości, jeśli chodzi o ich wyniki biznesowe. – Rynek jest bardzo konkurencyjny – wyjaśniają. 

Czy dystansowanie się wobec takich określeń jak „trener gwiazd” jest słuszne czy nie? W końcu lista aktorskich metamorfoz, które Brzezińscy mają na koncie, jest imponująca. W USA i w Europie Zachodniej to właśnie na tym opierałaby się strategia marketingowa firmy związanej z branżą fitness. Ale u nas to ryzykowne, a przynajmniej tak było do niedawna. – W Polsce ciągle panuje opinia, że jeśli ktoś pracuje z gwiazdami, to jest drogi. Może to budować pewną barierę w relacjach z klientami. Choć akurat w przypadku medycyny estetycznej czy dbania o siebie ta optyka się zmienia – mówi Dawid Koczy, specjalista ds. wizerunku. 

Dlatego ten wątek nie zniknie raczej z kręgu biznesowych działań Brzezińskich. Dariusz przecież nadal prowadzi program „Trenuj jak gwiazdy”, a na stronie internetowej małżeństwa są rekomendacje nie tylko zadowolonych klientów-przedsiębiorców, lecz także niejednego celebryty.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty