Moim zdaniem

Programiści pilnie poszukiwani

Fot. Materiały prasowe

W tym numerze „My Company Polska” zastanawiamy się, jak będzie wyglądał najbliższy rok dla tych, którzy myślą o inwestowaniu na rynkach finansowych. Eksperci skupiają się głównie na trendach i wydarzeniach kluczowych dla losów różnych aktywów i tłumaczą, dlaczego warto je bacznie obserwować. Ale postawili też kilka prognoz. Nie są pewne, lecz dość prawdopodobne.

Dużo mniej prawdopodobne są natomiast prognozy bardziej dalekosiężne, o czym właśnie po raz kolejny możemy się przekonać. Co prawda, nie w odniesieniu do aktywów inwestycyjnych, ale do najbardziej dziś gorącego zawodu, jakim są programiści.

W oficjalnym obiegu wciąż krążą dane z raportu, który pięć lat temu opublikowała Komisja Europejska. Wówczas przepowiadano, że do 2020 r. w samej tylko Unii zabraknie prawie 1 mln programistów. To już nieaktualne. Ich niedobór ma być znacznie mniejszy i powinien wynieść 600 tys. wakatów. Szkoła programowania online Kodilla.com poprosiła KE o najświeższe prognozy i takie właśnie otrzymała.

Oczywiście nie znaczy to, że miejsc pracy dla programistów ubywa. Przeciwnie  – jest ich coraz więcej. Zmniejszenie deficytu to efekt zmian w podejściu do kształcenia nowych kadr – już nie tylko na uczelniach, ale także np. w szkołach kodowania.

Nadal jednak nie ma się z czego cieszyć. W Polsce, według szacunków sprzed pięciu lat, do 2020 r. zabraknie 50 tys. programistów i ta akurat liczba nie spadnie. Z dwóch powodów: zarabiają u nas dużo mniej niż na Zachodzie, a do tego są tam bardzo cenieni. Część z nich więc wyjeżdża i będzie wyjeżdżać, chyba że zacznie się im lepiej płacić. Jeżeli na to nałoży się niż demograficzny, być może naszej luki nie zmniejszymy jeszcze przez długie lata, w przeciwieństwie do wielu innych krajów.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty