Know what

EFNI w Sopocie: Nowy porządek czy nowy globalny bałagan?

Fot. Materiały prasowe

Narastanie nierówności społecznych, stan praworządności w UE, wpływ nowych technologii na rynek pracy, wojny handlowe, problem plastiku, funkcjonowanie przedsiębiorstw po wprowadzeniu PPK – to tylko niektóre z tematów poruszanych podczas tegorocznego VIII Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

Byli europejscy premierzy obawiają się, że bez wartości Unia nie przetrwa. – Martwi mnie stan praworządności w UE. Takie kraje jak Rumunia, Polska czy Węgry mają z tym problem. W demokracji liberalnej nie możemy ograniczać praw mniejszości, niszczyć niezależnych mediów. Już teraz w wielu państwach zachodnich pojawiają się głosy, że nie powinno się wspierać finansowo krajów, gdzie kwestionowane są podstawowe wartości – stwierdził Jyrki Katainen, były premier Finlandii, wiceprzewodniczący KE ds. miejsc pracy, wzrostu, inwestycji i konkurencyjności.

Herman Van Rompuy, były premier Belgii, mówił o tym, że żyjemy w okresie, kiedy konsumpcja, handel, pieniądze liczą się w życiu obywateli bardziej niż wartości. – Obserwujemy kryzys autentyczności, ponieważ często głosi się wartości, które są sprzeczne z rzeczywistością, która nas otacza – zaznaczył.

Jerzy Buzek, były premier Polski, który prowadził tę dyskusję, zwrócił wagę, że w ostatnich latach interes narodowy staje się ważniejszy niż wspólnota europejska i słabną instytucje międzynarodowe. Kilkadziesiąt lat temu doprowadziło to do wybuchu dwóch wojen światowych.

Gość specjalny gali otwarcia EFNI, prof. Dani Rodrik, wybitny ekonomista z Uniwersytetu Harvarda, ostrzegł z kolei przed dalszym narastaniem społecznych nierówności w USA i Europie, groźnym dla demokracji. – Polska od wielu lat ma wysoki wzrost gospodarczy, jednak też nie uniknęła pogłębiającego się podziału na ludzi sukcesu i wykluczonych biednych. Do tego zjawiska przyczyniły się zmiany technologiczne służące przede wszystkim ludziom, którzy mają wiedzę, a nie tym mniej wykształconym, ale także globalizacja, na której część krajów zyskała, natomiast wiele straciło, i podziały kulturowe w społeczeństwie – mówił prof. Rodrik.

Problemy w handlu światowym

Podczas Forum odniesiono się także do przyszłości globalnej wymiany handlowej. Zdecydują o niej USA, Chiny i UE. – Chiny wspierają handel światowy i globalizację. Nie popierają wojny handlowej, nie chcą nowych podziałów – mówił Ji Bo, zastępca dziekana Cheung Kong Graduate School of Business w Pekinie, podkreślając, że to Donald Trump kwestionuje dotychczasowe status quo. Nowe podziały byłyby – zdaniem Ji Bo – bardzo niekorzystne dla małych i średnich przedsiębiorstw. Dodał też, że aż 50 proc. PKB Kraju Środka wypracowują firmy z udziałem kapitału zagranicznego i to one odczułyby w pierwszym rzędzie skutki wojny handlowej.

Groźny plastik

Zastanawiano się również, czy kończy się era plastiku, wykorzystywanego w każdej dziedzinie gospodarki. Stanowi on ogromne zagrożenie dla środowiska naturalnego, a jego recykling jest bardzo trudny. Rzecz dotyczy jednak nie tylko środowiska, ale także przemodelowania światowej gospodarki (tzw. ekonomia cyrkulacyjna). Uczestnicy poświęconej temu tematowi debaty uznali, że nie chodzi o rezygnację z tworzyw sztucznych, ale taką ich produkcję, aby były łatwiejsze do odzyskania, choć przez to niestety podrożeją. Światowym liderem gospodarki cyrkulacyjnej jest UE. Celem zaś KE jest wytwarzanie takich plastikowych opakowań, aby 50 proc. z nich nadawało się do odzysku. Zdaniem Grzegorza Radziejewskiego, członka gabinetu Jyrkiego Katainena, główny problem polega na tym, że wciąż bardziej opłaca się produkcja nowego plastiku niż jego recykling. W zmienianiu całej tej sytuacji ważną rolę pełnią konsumenci. – Potrzebują wiedzy i wiary w sens segregowania odpadów – stwierdziła Katarzyna Dulko-Gaszyna, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju IKEA w Polsce. Jej zdaniem to od przedsiębiorstw powinna wychodzić inicjatywa promująca ekonomię cyrkulacyjną.

Sukcesja czy sprzedaż biznesu

Biznesy rodzinne odpowiadają za większość krajowego PKB w wielu gospodarkach, w tym w polskiej. Nie mogło więc zabraknąć rozmowy o nich podczas EFNI. W UE rocznie przestaje funkcjonować ok. 150 tys. firm rodzinnych. – To utrata 500 tys. miejsc pracy – ocenił Tomasz Husak, szef gabinetu komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług. W dodatku o sukcesji tego typu przedsiębiorstw myśli się stereotypowo. – A tymczasem wcale nie polega ona na przekazaniu firmy dzieciom, ale na oddaniu jej w dobre ręce – podkreślała Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes fundacji Firmy Rodzinne. Przy okazji wskazywano, że u nas większość biznesów rodzinnych zakładano już pawie 30 lat temu i że to dobrze, iż rząd przyjął w zeszłym roku przepisy pozwalające łagodniej przejść przez problem przekazywania przedsiębiorstwa we wspomniane „dobre ręce”. Ale to nie wystarczy. – Polskie firmy rodzinne wciąż potrzebują regulacji prawnych, które pozwolą im przetrwać przez pokolenia oraz dynamicznie się rozwijać – przypomniał Henryk Orfinger, prezes Dr Irena Eris.

PPK i koszty

Zmiany w polskim systemie emerytalnym wprowadzane w ostatnich latach (jak likwidacja OFE, obniżenie wieku przechodzenia na emeryturę, wprowadzenie PPK) wywołują niepokój przedsiębiorców, m.in. Henryka Orfingera. – Jednym z powodów tego niepokoju są koszty związane z Pracowniczymi Planami Kapitałowymi, zarówno bezpośrednie, jak i administracyjne. Jeszcze większym problemem wydaje się jednak efekt wizerunkowy – mówił. PPK mają wejść w życie za niespełna rok, a firmy nie czują się do tego przygotowane i nie mają wsparcia ze strony rządu. Jednocześnie uważają, że dla pracowników to właśnie one będą twarzą tego programu.

Minister finansów Teresa Czerwińska przekonywała, że wprowadzenie zmian w systemie emerytalnym jest konieczne, a PPK mają być remedium na problemy wynikłe z jego ewentualnej niewydolności. Paweł Borys, przewodniczący Polskiego Funduszu Rozwoju, zauważył zaś, że mają one w założeniu nie tylko zwiększyć poziom krajowych oszczędności, ale także poprawić ich strukturę: w miejsce krótkoterminowych depozytów bankowych pojawią się długoterminowe instrumenty kapitałowe.

Kwestia promowania kobiet

Podczas EFNI nie zabrakło też oczywiście debaty dotyczącej kobiet. Dyskusja ta zbiegła się z setną rocznicą nadania im w Polsce praw wyborczych. Panie uczestniczące w panelu prowadzonym przez Dorotę Warakomską zgodnie stwierdziły, że pomimo wielu pozytywnych zmian w ostatnim stuleciu, kobiety wciąż są w połowie drogi, jeśli chodzi o wyrównywanie szans płci. Mimo że zdecydowanie przybywa tych, które kończą studia (w naszym kraju jest ich więcej niż mężczyzn z wyższym wykształceniem), ich obecność na wysokich stanowiskach (w polityce, w biznesie) jest nadal dość niska (24 proc. w Polsce, w 2018 r.). Poza tym wiele Polek nie pracuje i ich aktywizacja zawodowa, zwłaszcza w sytuacji, gdy nasze społeczeństwo zalicza się do najszybciej się starzejących w Europie, jest zarówno zadaniem, jak i ogromnym wyzwaniem dla rządzących. Wskazywano na przykład Norwegii, gdzie aktywnych zawodowo jest 76 proc. kobiet, dzięki specjalnym warunkom, które zachęcają je do podejmowania pracy.

Przesłanie Pata Coxa

Na koniec swoim przesłaniem podzielił się z uczestnikami EFNI Pat Cox, były przewodniczący PE. Przestrzegł przed nacjonalizmem i protekcjonizmem. Zaapelował do przedstawicieli biznesu, w kontekście wydarzeń w Europie i w Polsce, aby się obudzili, nie przespali przyszłości, żeby zaangażowali się w działania, które nie dopuszczą do nasilenia się tych zjawisk, zanim będzie za późno. Cox przekonywał, że Unia Europejska jest wyjątkowa. – To coś znacznie więcej niż międzynarodowa organizacja, jej budżet jest większy niż innych organizacji, np. ONZ, a jednolity rynek największy na świecie. Poza tym nie pozbawia państw suwerenności – mówił Cox.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty