Finanse

Dotacja na zagraniczną ekspansję

Fot. Shutterstock

Na internacjonalizację firmy z dotacji można zdobyć  do ok. 850 tys. zł. Choć pozyskiwane kwoty są sporo  niższe niż w programach unijnych dotyczących finansowania badań i rozwoju, jest to nadal poważne wsparcie. Szczególnie dla najmniejszych firm. Mogą w ten sposób sfinansować nawet 80–85 proc. wydatków na rozwój eksportu. 

Jedyny ogólnopolski program (a zarazem najważniejszy), z którego mały i średni biznes może otrzymać dotację na „umiędzynarodowienie”, to Poddziałanie 3.3.3 w Programie Operacyjnym Inteligentny Rozwój – „Wsparcie MSP w promocji marek produktowych – Go to Brand”. 

W tegorocznym konkursie pieniądze z niego uzyskała m.in. firma Colibra z podwarszawskiego Pruszkowa zatrudniająca ok. 30 osób. Jest ona zresztą swego rodzaju unikatem na polskim rynku – bodajże jako jedyne przedsiębiorstwo działające w tej skali (pomijając zakłady rzemieślnicze) produkuje biżuterię w całości w kraju. Colibra istnieje już od 40 lat, ale udział w tym programie to dla niej szansa na drugi start. Właśnie zmienił się jej właściciel, a nowy zarząd deklaruje, że mocno stawia na odbudowę jakości. Przy okazji odświeżany jest asortyment. 

To dobry moment, by ruszyć z promocją, w tym zagraniczną. Obecnie firma sprzedaje niewielką część swej produkcji poza Polską (m.in. na Ukrainę, Białoruś, do Turcji). Na swój program rozruszania eksportu, którego koszt szacuje na 800 tys. zł, z PO IR dostała prawie 500 tys. zł dotacji. – W ramach projektu weźmiemy udział w dziewięciu imprezach targowych, w misji gospodarczej do Chin oraz w szkoleniu dotyczącym handlu z Chinami. Kierunki eksportu, które będziemy starali się rozwijać, to Chiny, Rosja i Włochy. Oprócz udziału w targach powstanie tłumaczona na trzy języki strona internetowa – mówi Maria Bombała, menedżer marki w Colibrze. 

Pierwsze targi, w których udział jej firma finansuje z dotacji, odbyły się na początku października w Warszawie, a kolejne będą w lutym w Sankt Petersburgu. 

Branża czy kraj

Kto może pozyskać środki ze wspomnianego poddziałania? Obowiązują tu istotne ograniczenia. Trzeba należeć do jednej z kilkunastu ściśle określonych branż albo zadeklarować chęć uczestnictwa w programie promocji o charakterze ogólnym, lecz prowadzonym w jednym z kilku wybranych krajów, jak Algieria, Indie, Iran, Meksyk i Wietnam. 

Nie są to najpopularniejsze rynki zbytu dla polskich MSP, więc pewnie dlatego „geograficzna” forma ubiegania się o dotację cieszyła się, jak dotąd, mniejszym zainteresowaniem. Z informacji, które docierają do PARP od przedsiębiorców realizujących na nich projekty, wynika, że rozwijanie działalności bywa tam trudne. Wśród licznych barier najczęściej wymieniana jest konieczność rozliczania się gotówką, niezależnie od wartości transakcji. 

Na szczęście forma „branżowa” jest dużo atrakcyjniejsza. Na początku funkcjonowania programu – w 2016 r. – należało działać w jednej z siedmiu branż, takich jak IT/ICT, jachty i łodzie, kosmetyki, meble, polskie specjalności żywnościowe, usługi prozdrowotne i sprzęt medyczny. W następnych latach, 2017 i 2018, doszło pięć kolejnych sektorów: biotechnologie i farmaceutyki, budowa i wykańczanie budowli, części samochodowe i lotnicze, maszyny i urządzenia oraz moda polska. 

Skalę zainteresowania MSP tym programem pokazują liczby. – Łącznie złożono 1999 wniosków o dofinansowanie i zostało wybranych 935 projektów.      W umowach zawartych z przedsiębiorcami PARP zadeklarowała wsparcie dla nich w łącznej kwocie 281,5 mln zł – mówi Miłosz Marczuk, rzecznik prasowy PARP, która przeprowadza stosowne nabory, i dodaje: – Rozpoczął się proces podpisywania umów z przedsiębiorcami, których projekty zostały wybrane w konkursie w 2018 r. i spodziewamy się, że do końca roku wysokość wsparcia dla firm wzrośnie o dodatkowe 150 mln zł. 

Tegoroczny nabór trwał od kwietnia do maja. W momencie pisania tego artykułu nie było jeszcze harmonogramów konkursów w 2019 r., więc nie wiadomo, czy i kiedy odbędzie się następny, jednak wszystko wskazuje na to, że program będzie kontynuowany. Istnieje tylko ryzyko, że, podobnie jak w kilku innych działaniach PO IR, skończy się tzw. koperta mazowiecka i nie będą mogły już z niego korzystać firmy z tego województwa. 

Szanse na wschodzie

Małe i średnie przedsiębiorstwa z pięciu województw objętych Programem Operacyjnym Polska Wschodnia mają z kolei lepszą sytuację niż ich odpowiedniczki z innych części kraju. Mogą w nim pozyskać dotację z działania 1.2 PO PW – „Internacjonalizacja MSP”. To drugi największy program tego typu. Tutaj również rozdzielaniem funduszy zajmuje się PARP. W tym roku odbyły się dwa konkursy – jeden zakończył się w marcu, drugi we wrześniu. Do rozdania w nich było łącznie 100 mln zł. 

Inaczej niż w przypadku Go to Brand, nie ma tu tak silnych ograniczeń branżowych czy dotyczących docelowych rynków. Dzięki temu np. 284 tys. zł dotacji mogła otrzymać lubelska firma SmartCare, która planuje wejść ze swoimi „szkoleniami pod żaglami” do Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Będą się one odbywać na pływającym jachcie, ale nie dotyczą tematyki żeglarskiej – są to głównie kursy biznesowe. Pozyskane pieniądze pójdą na promocję tych usług: na przygotowanie strony internetowej, prezentację oferty na targach (m.in. odbywających się w Chorwacji) czy na organizację misji wyjazdowych do Cannes i Düsseldorfu. 

Kolejną istotną różnicą w stosunku do  Go to Brand jest to, że Internacjonalizacja MSP silniej akcentuje fakt, że pieniądze mają służyć nie tylko organizacji promocji za granicą, ale także przygotowaniu firmy do jej umiędzynarodowienia. – Jest to instrument doradczy, wspierający przedsiębiorców w diagnozie ich potencjału pod kątem internacjonalizacji, przygotowania przedsiębiorstwa i jego oferty pod względem sprzedaży zagranicznej, aktywnego poszukiwania partnerów biznesowych – opisuje rzecznik PARP Miłosz Marczuk. 

Dofinansowanie może być zatem przeznaczone nie tylko na udział w targach i misjach gospodarczych czy przygotowanie materiałów promocyjnych, ale również np. na szkolenia, badania techniczne lub nawet zakup oprogramowania. 

Na początku fakt, że chodzi o „instrument doradczy”, był zresztą jeszcze bardziej podkreślany niż obecnie. Pierwsze konkursy przeprowadzano w dwóch fazach. Pierwsza polegała na stworzeniu modelu biznesowego internacjonalizacji, a dopiero podczas drugiej przedsiębiorca prowadził działania przygotowawcze do rozpoczęcia eksportu, wdrażając wcześniej wypracowane rekomendacje. Jednak od 2017 r. PARP, żeby przyspieszyć cały proces, połączyła oba etapy. 

Podobnie jak Go to Brand, również ten program cieszy się sporą popularnością. W latach 2016–2018 wpłynęły 693 wnioski. Łącznie ubiegano się o ok. 146 mln zł dofinansowania. Ostatni konkurs w chwili pisania tego artykułu nie był jeszcze rozstrzygnięty. Generalnie do tej pory podpisano 136 umów opiewających w sumie na ok. 35 mln zł. 

Dotacja na zagraniczną ekspansję

Mniejsze pieniądze z RPO

Trzecią opcją, jeśli chodzi o zdobycie unijnych pieniędzy na internacjonalizację, jest poszukanie konkursu w Regionalnych Programach Operacyjnych. Pozyskanie środków z tego źródła może być prostsze ze względu na mniejszą konkurencję. Jednak po pierwsze, nie we wszystkich RPO takie działania znajdziemy, a nawet jeśli, to kwoty są mniejsze niż w dwóch pierwszych programach. I to zarówno, jeżeli chodzi o ogólny budżet przewidziany na dany konkurs, jak i o dotację, którą może dostać pojedyncza firma (niższy jest np. procent wsparcia). Po drugie, same konkursy niekoniecznie są organizowane co roku. W 2018 r. miały miejsce w pięciu województwach (małopolskim, mazowieckim, opolskim, pomorskim i warmińsko-mazurskim), a w szóstym – łódzkim – nabór odbędzie się w grudniu. Przewidziany na niego budżet to 21,5 mln zł. 

Jednym z przedsiębiorstw, które otrzymały dotację z RPO WŁ, jest Oxyline, ogólnopolski dystrybutor szerokiej gamy tzw. środków ochrony indywidualnej, jak np. ochronne kombinezony czy okulary, a także producent półmasek filtracyjnych. I to właśnie eksport tych ostatnich jest przedmiotem zwycięskiego projektu, przy czym istniejąca od 10 lat firma od dawna jest już obecna za granicą. M.in. dzięki 40 tys. zł z dotacji (całe przedsięwzięcie powinno kosztować niespełna 100 tys. zł) pragnie wejść na nowe rynki, takie jak Peru czy RPA. 

To przykład projektu dość typowy dla RPO. Chociaż konkretne warunki uzyskania wsparcia różnią się w poszczególnych województwach, to, jak już wspomnieliśmy, wspólna reguła jest taka, że w grę wchodzą przedsięwzięcia mniejsze niż te finansowane z PO IR czy PO PW. 

Ubieganie się o dotację

W przypadku wszystkich trzech programów przede wszystkim trzeba opracować dopasowaną do specyfiki danej firmy strategię rozwijania eksportu. Wybrać rynki, na których ma on największe szanse na sukces, i sposoby promowania się na nich. Często podstawowym dylematem jest to, czy bardziej nastawić się na promocję sprzedaży detalicznej (np. na sprzedaż online, działania skierowane do klientów indywidualnych), czy na szukanie potencjalnych dystrybutorów w poszczególnych krajach (tu lepiej się sprawdza promocja poprzez udział w targach). 

To niekoniecznie musi być wybór albo-albo. Jest to raczej kwestia wyważenia proporcji. W przygotowaniu wniosku od strony formalnej przedsiębiorcy często korzystają z pomocy wyspecjalizowanej w tego typu programach firmy doradczej. Tak zrobiły choćby Colibra i SmartCare. Przy czym pomoc doradców nie zwalnia wnioskodawcy z aktywnego udziału w przygotowywaniu aplikacji. Dotyczy to zarówno podejmowania decyzji strategicznych – jak wybór zagranicznych rynków czy metod i kanałów promocji – jak i policzenia związanych z tym wszystkim kosztów. 


Maksymalne kwoty i poziomy

Tym, co przyciąga firmy – szczególnie najmniejsze – do obu programów prowadzonych przez PARP (Go to Brand i Internacjonalizacja MSP), jest wysoki poziom wsparcia, jakie można uzyskać. W przypadku drugiego z nich dotacje są traktowane jako pomoc de minimis, a maksymalny poziom wsparcia to 85 proc. kosztów projektu. Można otrzymać do 550 tys. zł lub 800 tys. zł, w zależności od tego, czy projekt dotyczy rynku unijnego (UE plus EOG) czy innych krajów. 

W przypadku Go to Brand maksymalna kwota wsparcia to 850 tys. zł, a jego procentowy poziom zależy od wyboru przez   firmę formy, w jakiej będzie ono udzielane. Bo może to być pomoc publiczna albo de minimis. Ta druga jest korzystniejsza. Jej udział procentowy w kosztach projektu w przypadku mikroprzedsiębiorstw z województwa mazowieckiego sięga 80 proc., a dla firm z reszty kraju 85 proc. Niższe są poziomy wsparcia dla firm małych i średnich (odpowiednio: 75 i 60 proc.). Natomiast dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą skorzystać z pomocy de minimis (bo np. wykorzystali już jej limit, czyli 200 tys. euro w ciągu ostatnich trzech lat), maksymalny poziom wsparcia to 50 proc. 

 

MyCompany Polska 11/2018
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!