Gorący temat

Najmniejsze firmy II RP

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W dyskusji o gospodarczych i społecznych wzlotach czy klęskach II RP zazwyczaj wskazuje się duże, robiące wrażenie obrazy: z jednej strony Gdynia czy COP, z drugiej – bieda robotniczych przedmieść albo problemy narodowościowe. W cieniu pozostają sprawy mniej spektakularne, jak choćby sytuacja mikroskopijnych rodzinnych firm – najpopularniejszego przed wojną biznesu. 

Sytuacja małych zakładów rzemieślniczych, sklepików czy restauracyjek była daleka od kolorowej. Odbudowa kraju oznaczała wypełnianie luk na zszywanym z trzech części, spustoszonym przez wojnę rynku. Ludność z energią zabrała się do uruchamiania własnych interesów. Zniszczony przemysł zastępowały małe warsztaty, a duże sklepy – bazary. Jednak ta działalność rzadko później pozwalała na dostatnie życie, nie tylko wskutek ciągłego braku stabilizacji gospodarczej. Również państwowa polityka ignorowała „ciułaczy” czy „drobnomieszczan”, jak ich często nazywały elity. 

II RP była przede wszystkim państwem rolniczym. W 1921 r. w miastach mieszkało zaledwie 25 proc. jej ludności, a w 1938 r. – 30 proc. Większość (60 proc.) obywateli utrzymywała się z pracy na roli. Pozostali przede wszystkim z rzemiosła, handlu i usług, jako robotnicy w przemyśle, a minimalna część posiadała firmy zatrudniające ponad 20 osób. Dużą, niemal półmilionową grupę stanowiła służba domowa. Charakterystyczne dla całego kraju były też przeróżne fabryczki, zaspokajające zwykle potrzeby lokalnego rynku, jak np. tartaki czy cegielnie. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Czy przenieść firmę za granicę

Dobre auto na niskie raty