Moim zdaniem

Gospodarka poradzi sobie sama

Fot. Michał Mutor

Pod koniec wakacji, o których ze względu na gęstość wydarzeń politycznych nie można powiedzieć, że były sezonem ogórkowym, pojawiły się dane dotyczące gospodarki. Wzrost po II kwartale wyniósł 5 proc., minimalnie więcej, niż spodziewali się ekonomiści, stan budżetu dobry. Jednocześnie w opinii fachowców na horyzoncie widać niestety spowolnienie. 

Za pogorszenie odpowiadać będą głównie czynniki zewnętrzne. Wolniejszy rozwój gospodarki europejskiej, w tym niemieckiej, oznacza, że wymiana handlowa z naszym głównym partnerem obniży loty. Eksperci obawiają się skutków protekcjonistycznej polityki Stanów Zjednoczonych oraz kłopotów Turcji. Gwałtowne osłabienie tamtejszej waluty przy kilkunastoprocentowej inflacji zwiastuje problemy, które mogą rozlać się także na Polskę, choćby poprzez osłabienie złotego. Podobnie jak inne waluty krajów Europy Środkowo-Wschodniej jest on w tym samym koszyku co turecka lira. W sytuacjach kryzysowych inwestorzy odwracają się nie od jednej, ale od wszystkich z koszyka. 

Tureckie mleko już się rozlało i nie mamy wpływu na bieg tamtych wydarzeń, ale warto, by z tej lekcji nasi rządzący wyciągnęli stosowne wnioski. Nadmierna ingerencja państwa w gospodarkę, publiczne inwestycje na kredyt mające rzekomo pobudzić gospodarkę, ubezwłasnowolnienie banku centralnego skutkujące dodrukiem pieniądza i utrzymywaniem zbyt niskich stóp procentowych w imię – znowu! – pobudzania gospodarki doprowadziło jeśli jeszcze nie do katastrofy, to do bardzo poważnych problemów. 

Przed nami maraton wyborczy, który zakończy się w 2020 r. Od lat gospodarce udawało się trzymać z dala od polityki, co było jej znakiem firmowym i świadczyło o mocnych fundamentach. Oby tak pozostało. 

 

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Cztery sposoby na podatki

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!