Felieton na koniec

O ciarach

Fot. Materiały prasowe

Mój przyjaciel czasami mówi, że „przeszły go ciary”. Pewnie każdego z nas czasem przechodzą. Mnie dzisiaj też to spotkało. 

Każdy ma swoją wrażliwość i na każdego trochę co innego działa. Na mnie zadziałał tekst Boba Dylana z 1963 r. (The Times They Are a-Changin’), ciekawie przetłumaczony przez Filipa Łobodzińskiego (w pamięci jako Duduś z „Podróży za jeden uśmiech” oraz Julek ze „Stawiam na Tolka Banana”) i genialnie zinterpretowany muzycznie przez Muńka Staszczyka, zresztą wspólnie z Filipem. Codziennie do naszych uszu trafia wiele tekstów piosenek, ale tylko czasami coś się wtedy z nami dzieje. To wspaniałe uczucie, gdy taki tekst powoduje, że ciało przeszywają dreszcze, czyli owe ciary... Ale żeby wiadomo było, co wywołało taką emocję, przytoczę te słowa, a potem wyjaśnię, czemu zdecydowałem się o tym napisać. Zatem Filip tłumaczy Boba Dylana tak (proszę, przeczytajcie uważnie każdą zwrotkę): 

Słuchajcie mnie wy, jakikolwiek wasz los

oto fala nadciąga, zaleje ten ląd

więc zrozumcie, to koniec, potop zmiecie was stąd

jeśli chcecie ocalić głowy

lepiej uczcie się pływać, bo pójdziecie na dno

oto czasy nadchodzą nowe

 

Słuchajcie, prorocy z gazet i biur

nie będzie pożytku już z waszych piór

rzućcie je, taka szansa nie powtórzy się znów

nie szafujcie już swoim słowem

kto dziś przegrał, jutro odniesie triumf

oto czasy nadchodzą nowe

 

Słuchajcie, posłowie, uciszcie swój chór

i nie tarasujcie już drzwi ani dróg

bo kto stoi w miejscu, ten poczuje ból

wszystko jest do bitwy gotowe

i polecą wam szyby, i się skruszy wasz mur

oto czasy nadchodzą nowe

 

Słuchajcie, rodzice, przemija wasz czas

dajcie porwać się albo jesteście bez szans

synowie i córki nie słuchają już was

świat nie myśli już jednakowo

potępiacie to, czego nie pojmiecie i tak

oto czasy nadchodzą nowe

 

Już znak został dany, już nowy ma sens

wzwyż pofrunie ten, co dziś leży jak śmieć

z tyłu zostanie ten, co dziś szybko mknie

bo dawny ład staje na głowie

będzie ostatnim ten, co dziś pierwszy jest

oto czasy nadchodzą nowe

No i jak? Mocne i równie prawdziwe, jak pół wieku temu. Pamiętacie mój felieton sprzed miesiąca? Był o krypto(r)ewolucjach. Ten tekst jest doskonałym, nieco poetyckim odzwierciedleniem tego, co chciałem wtedy przekazać. Tak, świat się ciągle zmienia i jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji. Dostrzeżmy to! („Lepiej uczcie się pływać, bo pójdziecie na dno. Oto czasy nadchodzą nowe”). Oczywiście tekst jest zapewne celowo przerysowany, bo nie każdy musi uczestniczyć w rewolucjach i nie każdy musi dostosowywać się do zmian. Wszakże są, i to wcale niemałe, enklawy żyjące według swoich zasad i reguł, stroniące od udziału w wielkiej zmianie. Ta, którą mam na myśli, to zmiana mająca swoje podłoże w technologii, jej demokratyzacji i w dążeniu do poprawy świata, co oczywiście często oznacza brutalne odsyłanie starego do lamusa. Standardowe myślenie, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, bo tak nas uczono, nie daje sobie rady w starciu z myśleniem lateralnym. 

Zresztą pewnie w historii ludzkości znajdziemy mnóstwo przypadków potwierdzających, że największe sukcesy odnoszą ci, którzy myślą inaczej i potrafią te myśli zamieniać w czyny. Teraz, kiedy mamy narzędzia, które jeszcze 20, 30 lat temu były opisywane w książkach SF, zmienianie naszego życia w kierunku spełniania odwiecznych marzeń człowieka, jest w zasięgu ręki. Już wkrótce większość prac, także koncepcyjnych, wykona za nas technologia, a my będziemy mieli czas na przyjemne (?) życie, być może w ciałach odnawialnych i uzbrojonych w rozwiązania, których nie dała nam natura. Kto będzie jednak właścicielem tej technologii, kto i za co będzie płacił tym, którzy pozostaną bez pracy, i czy ekonomia, jaką znamy, przetrwa? Czy będą potrzebne rządy i czy będą istniały państwa? A jeśli tak, jaka będzie ich funkcja? Czy będzie to świat oparty na dwóch biegunach siły: megakorporacji zarządzających produkcją i usługami oraz administracji dbającej o spokój społeczny? No właśnie, znowu przechodzą mnie ciary, jak pomyślę, co będzie z nami za tysiąc czy 10 tys. lat. A może znacznie wcześniej. 

 

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Cztery sposoby na podatki

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!