Finanse

Kopalnie, ICO i wszechstronne e-monety

Fot. Shutterstock

Polski startup Imapp na swój projekt Golem, czyli współdzielenie mocy obliczeniowej wielu komputerów, zebrał w listopadzie 2016 r. 8,6 mln dol. (w zamian za 82 proc. swych udziałów). Kapitał pozyskał od inwestorów rozproszonych po całym świecie i zajęło mu to... 29 min. A „moc”, która przyciągnęła błyskawicznie tę fortunę, nazywa się ICO – Initial Coin Offering. 

Chodzi o mechanizm, po który sięgają różne projekty lub startupy zaangażowane zazwyczaj w technologię blockchain, wykorzystywaną do innowacji w różnych dziedzinach przemysłu czy w dystrybucji treści albo wartości (patrz ramka „Co to jest blockchain”). Ci, którzy zainwestują w rozwój takiego projektu, dostają w zamian, w postaci tzw. żetonów, kryptowalutę. Kupują w ten sposób część jego udziałów lub przyszłych przychodów albo w grę wchodzą inne korzyści, jak choćby zniżki na usługi. Rzecz odbywa się w ramach crowdfundingu, dzięki czemu omija się formalności i utrudnienia związane z tradycyjnym pozyskiwaniem pieniędzy, a przy okazji tłumy entuzjastów-inwestorów promują dalej nowe przedsięwzięcie. Trzeba też przedstawić biznesplan – odpowiednik prospektu emisyjnego. W przypadku wielu ICO (kojarzących się nie bez kozery z IPO, czyli giełdowym debiutem) fundusze zbiera się, proponując w zamian bitcoin. Odpowiada on bowiem za przytłaczającą większość kapitalizacji rynku cyfrowych walut, więc jest często naturalnym wyborem. A przy tym w projektach finansowanych za pomocą ICO nieraz chodzi o stworzenie lub dalsze rozwijanie własnej, autorskiej kryptowaluty. 

Jak dotąd powstało już jakieś 1,5 tys. cyfrowych walut i ciągle pojawiają się kolejne. Większość nie ma wartości poza ewentualnie spekulacyjną, na fali związanej z nimi gorączki. Jednak część z nich to całkiem rozsądne projekty – choć dopiero czas pokaże, które ostatecznie się utrzymają. Na pewno jednak, jako blockchain, czyli przełomowa technologia internetowa, służąca nie tylko jako środek płatniczy, zostaną z nami długo. Dzięki niej bowiem każdą e-monetę użytkownik może zidentyfikować i indywidualnie zaprogramować za pomocą specjalnych aplikacji, aby reprezentowała przeróżne rzeczy, np. eurocenty, udziały w spółce, zakupione kilowatogodziny, certyfikaty własności czy głos oddany w wyborach. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

MyCompany Polska 12/2018
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!