Finanse

Dotacja, fundusz i my

Fot. Shutterstock

Inwestycje funduszy venture capital i dotacje unijne to dwa źródła finansowania, których umiejętne łączenie stanowi często klucz do szybkiego rozwoju młodych firm.

Wejście funduszu venture capital do spółki, oprócz dopływu kapitału, nierzadko oznacza też dostęp do kontaktów, jakie mają inwestorzy, i do ich doświadczenia. A to może ułatwić skuteczne ubieganie się o unijne subsydia. Możliwa jest również odwrotna sytuacja: zdobycie przez firmę dotacji na projekt badawczo-rozwojowy staje się zachętą dla funduszu, aby w nią zainwestować.

Nasza własna Dolina

Tak właśnie było w przypadku krakowskiego startupu DrOmnibus, który tworzy narzędzia multimedialne. W sierpniu 2015 r. otrzymał on dofinansowanie z NCBR, w wysokości ok. 2,2 mln zł, na opracowanie innowacyjnych narzędzi informatycznych, jak gry i programy edukacyjne, wspomagających terapię dzieci w wieku przedszkolnym, z wadami wrodzonymi i dysfunkcjami zachowania – przede wszystkim z autyzmem.

– To był także ważny argument dla funduszu venture capital, żeby w nas zainwestować, ponieważ uzyskanie dotacji pozytywnie wpływało na uzasadnienie wyceny naszej spółki – wspomina Michał Ryś, dyrektor finansowy i członek zarządu DrOmnibus.

W grudniu 2015 r. jego firma podpisała umowę inwestycyjną z Experior Venture Fund, a w listopadzie 2017 r. projekt zasilony przez NCBR został zakończony i rozliczony. Teraz celem spółki jest to, by opracowana przez nią aplikacja zyskała status tzw. Software as a Drug, czyli oprogramowania, które traktowane jest jak lek. Jednak, by to osiągnąć, przedsiębiorstwo czeka jeszcze długa droga.

– Nasz produkt ma już za sobą pierwsze badania naukowe, które wyszły bardzo pozytywnie. Jest świetny dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Obecnie planujemy dalszy rozwój samej technologii i przeprowadzenie badań klinicznych, których przejście jest niezbędnym warunkiem uznania aplikacji za produkt medyczny – wyjaśnia Michał Ryś.

DrOmnibus potrzebuje dużo kapitału. Samo stworzenie technologii to spory koszt. Do tego dochodzą działania marketingowe i sprzedażowe, a także wydatki na utrzymanie firmy czy wreszcie na bardzo drogie badania kliniczne. A na szybkie przychody w tego typu działalności nie zawsze można liczyć i trzeba dokładnie planować przepływy finansowe.

Połączenie pieniędzy z dotacji i tych zainwestowanych przez fundusz VC, wsparte jeszcze „pożyczką na innowacje” z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (1,59 mln zł), pozwala firmie pokryć koszty działalności badawczo-rozwojowej z funduszy europejskich, a pozostałe wydatki mogą być finansowane ze środków inwestora. To zwiększa szanse na sukces. Możliwe są np. jednoczesne prowadzenie projektu badawczego i działania służące komercjalizacji jego wyników.

– Tworzymy sobie własną Dolinę Krzemową, łącząc pieniądze publiczne i prywatne, dzięki czemu mamy realną szansę zaistnieć na innych rynkach niż tylko nasz rodzimy – mówi Ryś.

Ze swoim produktem DrOmnibus chce bowiem wejść do Stanów Zjednoczonych. Tam będzie konkurować z firmami, które mają dostęp do dużo lepiej rozwiniętego sektora venture capital. Polscy inwestorzy nie są bowiem równie skłonni do podejmowania tak dużego ryzyka, jak ci za oceanem. W tej sytuacji dla naszych firm, które chcą podbijać Amerykę, wsparcie ze strony publicznych funduszy jest praktycznie niezbędne. Otrzymawszy dotację na projekt badawczo-rozwojowy, krakowska spółka zdobyła solidną pozycję startową do pozyskiwania kolejnych środków od inwestorów.

Od początku swego istnienia przeprowadziła już zresztą dwie rundy inwestycyjne i przymierza się do trzeciej. Docelowo, w 2019 r., planuje zdobyć amerykańskiego inwestora branżowego.

Boks, SWIM i unijne pieniądze

Nieco inną historię korzystania z dotacji i z inwestycji venture capital ma bydgoski deweloper gier mobilnych Vivid Games. Jego najbardziej znana produkcja to Real Boxing, która, jak sama nazwa wskazuje, dotyczy rozgrywania walk bokserskich.

Najpierw, w 2012 r., spółka postanowiła pozyskać środki z rynku kapitałowego – na rozwój i realizację planów związanych m.in. z produkcją i promocją Real Boxing. – Zdecydowaliśmy się na emisję i na wprowadzenie naszych akcji do obrotu na rynku NewConnect. Jedną z instytucji zainteresowanych emisją prywatną był Fundusz GPV, który zainwestował w nasze akcje 1,7 mln zł. Kolejne 1,3 mln zł pozyskaliśmy od grupy inwestorów mniejszościowych – opowiada Agnieszka Lorbiecka, specjalista ds. relacji inwestorskich w firmie Vivid Games.

Niemal połowę ze zdobytych w ten sposób pieniędzy spółka przeznaczyła na zwiększenie zatrudnienia (dzisiaj pracuje w niej ok. 80 osób). Reszta poszła na zakup sprzętu, oprogramowania, licencji oraz na promocję i rozwój marki.

Dodajmy, że firma ta od samego początku, równolegle z grami, rozwija własne technologie. Z punktu widzenia jej strategii, która zakłada tworzenie innowacyjnych produktów wysokiej jakości, ma to dla niej podstawowe znaczenie. Od kilku lat zatrudnia u siebie wewnętrzny zespół badawczy, który tworzy technologie wspierające m.in. rozgrywki i monetyzację w grach.

– Wykorzystując dofinansowanie z unijnego programu 1.4 PO IG, stworzyliśmy w ostatnich latach innowacyjną technologię SWIM, czyli multiplatformowy silnik rozgrywek wieloosobowych. Efekty projektu wykorzystujemy w wydawanych przez siebie tytułach i w produkcjach zewnętrznych deweloperów, które trafiają do nas w ramach programu wydawniczego – mówi Lorbiecka. I podsumowuje: – W naszym przypadku pozyskanie wsparcia z funduszu VC nie miało może bezpośredniego wpływu na udział w projektach unijnych, ale pozwoliło osiągnąć poziom rozwoju, który potem ułatwił otrzymanie dotacji.

Na stworzenie SWIM Vivid Games otrzymała prawie 3,4 mln zł. Obecnie pracuje m.in. nad systemami do automatyzacji testów i do dystrybucji personalizowanego kontentu w grach. Oba projekty realizuje dzięki pieniądzom z programu sektorowego GameINN (odpowiednio: ok. 1,4 mln zł i 800 tys. zł). W jego ramach pozyskała także środki na stworzenie systemu do adaptowania trudności gry do umiejętności różnych graczy w czasie rzeczywistym oraz na kreację prototypu gry wykorzystującej współoddziaływanie środowiska i pojazdów kołowych. Prace nad tymi projektami rozpocznie w tym roku.

Bydgoska spółka korzysta z możliwości, jakie stwarzają unijne fundusze, nie tylko w przypadku badań. Z programu GO_GLOBAL.PL dostała pieniądze na przygotowanie strategii komercjalizacji swoich produktów za granicą – w Azji i Ameryce Łacińskiej.

Dotacja a venture capital

Oba opisane wyżej źródła kapitału mają swoje wady i zalety, które należy zawczasu rozważyć. Przede wszystkim inne jest związane z nimi ryzyko. W przypadku takich projektów jak ten, który realizował DrOmnibus ze środków od NCBR, szczególnie istotne jest zwrócenie uwagi na przyjmowane założenia.

– Ubiegając się o dotację, zakładamy dwa, trzy lata pracy nad jakąś technologią. Tymczasem rynek, zwłaszcza w dziedzinach wysoko innowacyjnych, zmienia się tak szybko, że często pierwotne założenia nie mają po jakimś czasie sensu, bo na przykład powszechnie używana w danej dziedzinie technologia została zastąpiona przez nowszą – tłumaczy Michał Ryś.

Dużym ryzykiem jest więc to, że coś się zaplanuje, a potem, nawet już po roku, konieczna będzie duża korekta. Na szczęście NCBR (według relacji wielu firm) jest dość elastyczny i godzi się na wprowadzanie zmian. Niemniej jest to pewien kłopot: trzeba renegocjować umowę, przygotować dodatkową dokumentację, wyjaśniać, z czego wynikają zmiany.

Z kolei w przypadku finansowania z funduszu VC podstawowe ryzyko wiąże się, zdaniem Rysia, z planowaniem budżetu i przeszacowaniem przychodów, które firma będzie generować, oraz z niedoszacowaniem wielkości inwestycji, która będzie potrzebna, aby zrealizować założony plan. W takiej sytuacji – a jest ona niestety dosyć częsta – po roku czy dwóch może się okazać, że kasa świeci pustkami. Zdarza się, że w pierwszych rundach inwestycyjnych spółka nie tylko zbiera za mało pieniędzy, ale robi to jeszcze przy zbyt niskiej wycenie swych udziałów. To zaś później sprawia, że udział funduszu VC w jej strukturze robi się na tyle duży, że utrudnia to znalezienie kolejnego inwestora, który mógłby zapewnić finansowanie dalszej działalności. Przy budowaniu startupu rozsądniej jest zatem z góry założyć, że potrzebna będzie więcej niż jedna runda inwestycyjna i od początku pod tym kątem tworzyć swoje strategie finansowe. Inaczej w pewnym momencie utknie się bez pieniędzy i trzeba będzie zamknąć dobrze rokujący biznes.

– Bez względu na źródło finansowania najważniejsze jest posiadanie jasnej wizji tego, co chce się stworzyć, oraz bardzo dobre przygotowanie merytoryczne. Pomysł trzeba przedstawić tak, by nawet osoby niezwiązane z daną branżą były w stanie go zrozumieć i w niego uwierzyć – podkreśla z kolei Agnieszka Lorbiecka.

Według niej główne różnice między finansowaniem rozwoju za pomocą unijnej dotacji lub funduszu VC dotyczą tego, że każde z tych rozwiązań służy do innego celu. Wejście inwestora oznacza duży zastrzyk gotówki na równoległy, „holistyczny” rozwój wielu aspektów działalności. Pozwala na jej przeskalowanie. Dotacja jest natomiast doskonała jako wsparcie w realizacji konkretnych projektów, np. technologicznych.

Przy czym należy pamiętać, że pieniądze pozyskane z obu tych źródeł nie zawsze można łączyć. Tak jest choćby w przypadku części obecnych na polskim rynku funduszy venture capital dofinansowanych ze środków unijnych (m.in. tych powstałych w ramach programu PO IR – działanie 1.3 BRIdge Alfa oraz BRIdge VC). Wyłożony przez nie kapitał nie może posłużyć jako wkład własny w projektach, które również są wspomagane z unijnej puli. Mimo tego typu formalnych zastrzeżeń nie brakuje przykładów firm, które finansują swój rozwój, tworząc umiejętne kombinacje wsparcia z obu źródeł. W poszczególnych przypadkach sięgają też, w miarę potrzeby, po kapitał z giełdy, kredyt czy pożyczkę.

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty