Moim zdaniem

Blockchain: u progu rewolucji

Fot. Michał Mutor

Kryptowaluty. W ostatnich miesiącach najważniejszy dla inwestorów dylemat zawiera się w trzech słowach: kupować, sprzedawać czy trzymać bitmonety. Nie ma na to dobrej odpowiedzi, bo samo zjawisko jest na tyle świeże, że – w przeciwieństwie np. do rynku akcji – nie można odwoływać się do doświadczeń historycznych. O przyszłość kryptowalut spierają się zresztą największe autorytety ze świata finansów, więc i tu trudno o jednoznaczną wskazówkę. Pozostają intuicja i zdrowy rozsądek.

W naszym materiale redakcyjnym też nie znajdą Państwo porad. Pokazujemy w nim jedynie kontekst, który sprzyjał powstaniu, a potem dynamicznemu rozwojowi cyfrowych walut. Jeśli zrezygnujemy z etykiet i skrajności w ocenie tego fenomenu – od bańki spekulacyjnej po żyłę złota – dostrzeżemy bardzo ciekawe zjawisko będące pierwszą tak widoczną emanacją większej zmiany. Kryptowaluty, jak wszystko, co pozwala zbić fortunę, rozpaliły głowy i serca inwestorów, ale to stojąca za nimi technologia blockchain zwiastuje rewolucję, której skutków nie jesteśmy w stanie jeszcze przewidzieć. Upraszczając bądź trwale likwidując procedury, zmieni model funkcjonowania państwa, administracji, instytucji i relacji międzyludzkich. W Polsce wciąż za mało o niej mówimy, podczas gdy najsprytniejsi gracze już ją u siebie implementują.

Dlatego pytanie, czy rynek kryptowalut się załamie, jest w tym kontekście wtórne. Ważne, co po ewentualnym krachu zostanie. Każdy, kto pamięta bańkę internetową, wie, że jej pęknięcie, poza ostudzeniem emocji i stratami finansowymi inwestorów, przyniosło też oczyszczenie przedpola, na którym pozostali najsolidniejsi gracze. Tak jak kilkanaście lat temu nie skończył się internet, tak i teraz blockchain nie zniknie z naszej rzeczywistości.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty