Moim zdaniem

Europa ma nowego lidera wzrostu gospodarczego

Fot. Michał Mutor

Wakacje 2017 r. spędziłam wraz z przyjaciółmi w Rumunii. Od dawna planowaliśmy przemierzyć Karpaty wzdłuż i wszerz, w tym poznać emocje, jakie towarzyszą podróży słynnymi transalpejskimi drogami. Przy budowie jednej z nich, arcytrudnej Trasy Transfogarskiej, zginęło wielu ludzi tylko dlatego, że kaprysem dyktatora było to, by ona powstała. 

Dzisiaj Rumunia tamte mroczne czasy ma za sobą i jest europejskim liderem, jeśli chodzi o tempo wzrostu gospodarczego. Szacunki mówią, że w 2017 r. jej wzrost PKB przekroczy 8 proc. W swoim entuzjazmie zmieniania kraju przypomina Polskę z lat transformacji i tak samo jak my wtedy zachwyca dynamizmem, świeżością i wiarą w sukces. A ponieważ stary reżim był tam ostrzejszy niż u nas, społeczeństwo ma także ugruntowane przekonanie, iż to ono jest gwarantem tego, że sprawy kraju pójdą w dobrym kierunku. Dość przypomnieć protesty przeciwko próbie poluzowania przez władze przepisów antykorupcyjnych, które tylko na ulicach Bukaresztu zgromadziły ponad 600 tys. ludzi. 

Mam nadzieję, że fundamenty wzrostu Rumunii okażą się stabilne i solidne. Z wakacyjnych obserwacji wiem jednak, że ten kraj ma jeszcze wiele rezerw i niewykorzystanych szans. Jedną z nich jest turystyka, dziś zaniedbana, ze słabo rozwiniętą i nie najlepszej jakości bazą noclegową, z usługami gastronomicznymi pozostawiającymi wiele do życzenia czy fatalnym oznakowaniem miejsc, które warto, a nawet trzeba zobaczyć. To mogłaby być dźwignia rozwoju, tym bardziej że kraj jest piękny. 

W nowym roku życzę Rumunii, by dostrzegła i wykorzystała wszystkie swoje szanse i by przenigdy nie przyszło jej do głowy zawrócić z drogi, którą dziś kroczy. 

 

MyCompany Polska 12/2018
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!