Prawo i podatki

Nie ma głupich pytań, gdy mowa o podatkach

Fot. Materiały prasowe

O tym, dlaczego nawet startupy oraz małe i średnie firmy powinny korzystać  z usług doradców podatkowych, a także jakie zmiany szykuje przedsiębiorcom fiskus w nowym roku, mówi prof. Jadwiga Glumińska-Pawlic, przewodnicząca Krajowej Rady Doradców Podatkowych. 

Wielkie interesy i pieniądze, a więc i potencjalnie duża stawka w grze z fiskusem. Czy rzeczywiście doradców podatkowych potrzebują tylko duże podmioty?

To mit. Doradca podatkowy pomaga rozwiązywać przecież nie tylko problemy biznesowe. Nawet osoby fizyczne, które nie prowadzą działalności gospodarczej, czasami potrzebują fachowej porady w drobnych sprawach. Dotyczy ich np. obowiązek uiszczenia podatku od spadku i darowizn czy od nieruchomości, zawierają transakcje w internecie bez świadomości, jakie mogą być tego konsekwencje. Jeśli jednorazowa transakcja opiewa na ponad 1 tys. zł, organy podatkowe mogą wszcząć postępowanie, o ile nie jest to zakup od podatnika VAT. Dlatego powtarzam moim studentom czy uczestnikom szkoleń, że w sprawach podatkowych nie ma głupich pytań. Lepiej zapytać o coś dziesięć razy i upewnić się, że dane rozwiązanie jest prawidłowe, niż raz popełnić głupstwo, bo możemy za nie płacić przez długie lata. Błędy podatkowe skutkują nie tylko dotkliwymi sankcjami finansowymi, ale czasem nawet karnymi. 

Czy małe i średnie firmy mają świadomość, że warto sięgać po porady?

Z naszych usług korzysta wielu drobnych przedsiębiorców i często ta współpraca zaczyna się od sprawy prozaicznej, jaką jest prowadzenie ewidencji podatkowej. Do 2014 r., w którym nastąpiło uwolnienie tych usług, była to czynność zastrzeżona dla doradców podatkowych. Wielu klientów przy nas zostało, nie ulegając podszeptom, że pani Zosia z kiosku rozliczy ich równie dobrze, jak licencjonowany doradca. Otóż nie rozliczy, a już na pewno nie zawsze. Kiedy podatnik wpadnie w kłopoty, my jesteśmy ostatnią deską ratunku. Reprezentujemy go przed organami podatkowymi, sądami, a nawet przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, jeśli nie da się tego rozstrzygnąć w kraju. 

Skąd bierze się ta niefrasobliwość?

Świadomość podatkowa, a nawet szerzej – finansowa, jest u nas wciąż na niskim poziomie. Społeczeństwo jest w dużej części roszczeniowe i okres transformacji zmienił to tylko w niewielkim stopniu. Jednocześnie, dzięki otwartym granicom, widzimy standard życia na zachodzie Europy i chcielibyśmy tego samego. Wielu obywateli nie łączy jednak ze sobą prostych faktów: na dobrobyt pracuje się długo i ciężko, a państwo nie ma własnych pieniędzy, lecz jedynie te, które wpływają do budżetu od podatników. Natomiast ci, którzy odprowadzają podatki, coraz baczniej się przyglądają temu, na co państwo je przeznacza i – na skutek tych obserwacji – już nie tak ochoczo je wspierają. Na przykład wielu naszym klientom powodzi się dobrze, a mimo to korzystają z programu 500+ i przeznaczają te środki na cele charytatywne. 

Z jakimi problemami najczęściej przychodzą drobni przedsiębiorcy?

„Liderem” jest podatek dochodowy od osób fizycznych albo prawnych. Niedawno rozpoczęliśmy akcję dla startupów: zgłaszają się do nas młodzi ludzie, którzy mają pomysł na biznes, ale nie wiedzą, w jakiej formie zarejestrować działalność. A forma organizacyjno-prawna przesądza także o sposobie opodatkowania i nawet najlepiej sporządzona umowa o charakterze cywilno-prawnym, nieprzewidująca skutków podatkowych, może nie wytrzymać zderzenia z rzeczywistością. Pomagamy młodemu przedsiębiorcy wybrać formę organizacyjno-prawną i sposób jej opodatkowania, a także dokonać rejestracji.  Uświadamiamy mu także, że w pewnym momencie ta forma może już być nieodpowiednia, jeśli przekroczy określony próg przychodów. Krok po kroku prowadzimy go, by wystartował dobrze i bezpiecznie. Na kolejnych etapach rozwoju podpowiemy, jak korzystać z leasingu, jak amortyzować maszyny i urządzenia, kiedy przyjmować darowiznę itd. Jeśli ktoś trafi od początku w dobre ręce, to trzyma się już swojego doradcy. 

Z tego wynika, że doradzacie też przy optymalizacji podatkowej. 

Są dwa rodzaje optymalizacji. Pierwsza pozwala podatnikowi, nieznającemu obowiązujących przepisów, skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw, które przewidział dla niego ustawodawca. Podatnik nie ma czasu śledzić zmian przepisów. Nowa, uchwalona już ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, prawnych i zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne, liczy 69 stron. Prawie nie sposób samodzielnie przez to przebrnąć, więc preferencje, które wprowadza ustawodawca, mogą komuś umknąć. Jeśli doradca mu powie: „W pana działalności to i to będzie z podatkowego punktu widzenia korzystne i całkowicie zgodne z prawem”, to, jeżeli ma on zapewnienie fachowca, że ten krok nie narazi go na żadne konsekwencje, posłucha jego rady i będzie zadowolony. 

A drugi rodzaj?

To optymalizacja agresywna, która przyszła do nas z Zachodu. Mamy ją i w podatku od towarów i usług, i w podatkach dochodowych. Pierwsze karuzele podatkowe zaczęły się we Francji w 1955 r. po wprowadzeniu VAT, potem pojawiły się w Wielkiej Brytanii, w końcu zaczęły iść na wschód. Ten proceder pokazywał, jak można w sposób agresywny postępować wobec państwa, które nie może się obronić, bo nie jest na to przygotowane. Upłynęło sporo czasu, nim zauważono to uciekanie przed podatkami, ale wciąż dotyczyło to tylko VAT. Aż tu nagle okazało się, że mamy ubytki w podatkach dochodowych porównywalne z ubytkami w VAT. Dzięki Luxembourg Leaks dowiedzieliśmy się, że jedno z państw UE stosuje wobec wszystkich pozostałych agresywną politykę podatkową, że zachęca inwestorów do wskazywania tego kraju jako miejsca swej rezydencji i  nie robiąc nic, zgarnia tylko śmietankę finansową. Dziś już nie tylko Luksemburg, ale i inni, np. Austria, Irlandia, Czechy czy Słowacja, stosują szkodliwą konkurencję podatkową, bo wszyscy szybko się uczą. 

Czy to jest naprawdę takie złe, że mogąc prowadzić firmę z każdego miejsca na Ziemi, wybieram ten kraj, który ma najniższe stawki podatku?

To jest prawo każdego podatnika, ale pod warunkiem, że rzeczywiście fizycznie wykonuje on swoją działalność w kraju, który wskazał jako rezydencję podatkową. Poza tym oprócz podatków istnieją inne należności o charakterze publiczno-prawnym, np. obciążenia z tytułu składek emerytalnych. Wybierając rezydencję podatkową, nie można kierować się tylko tym, że teraz oszczędzę na podatkach, bo mogę tego gorzko pożałować na stare lata. Dlatego nikomu nie odmawiam prawa wyboru, tylko mówię: „zastanów się”. 

Wróćmy do agresywnej optymalizacji. Potrafimy sobie z nią radzić skuteczniej?

Jestem przekonana, że przeważająca część doradców nigdy nie rekomendowała podatnikowi różnych sztucznych konstrukcji i rozwiązań, które mogą stanowić agresywną optymalizację. 

Doradztwem podatkowym zajmują się nie tylko doradcy podatkowi, ale także adwokaci, radcy prawni, firmy konsultingowe. Jestem członkiem Rady do spraw Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania przy Ministrze Finansów. Nie opiniowaliśmy jeszcze żadnego przypadku, ale optymizmem napawa mnie fakt, że władza wreszcie zwraca się do fachowców i zatrudnia ich po swojej stronie. Dwóch wiceministrów i czterech dyrektorów departamentu to doradcy podatkowi, którzy na czas pracy w ministerstwie zawiesili swoją działalność. Od maja 2017 r. na stronie Ministerstwa Finansów zaczęły ukazywać się ostrzeżenia informujące o konkretnych sztucznych konstrukcjach podatkowych, które w ocenie ministerstwa traktowane są jako agresywna optymalizacja. Ma to przestrzec tych, którzy chcieliby podjąć takie działania lub je doradzają. Gdyby pojawiły się sygnały, że jacyś doradcy podatkowi uczestniczą w tym procederze, wiemy, jak się bronić: mamy swój zawodowy kodeks etyczny, rzecznika i sąd dyscyplinarny, więc dążylibyśmy do wykluczenia ich z zawodu, bo jedna czarna owca może zepsuć opinię wszystkim. Na razie czekamy, ale Ministerstwo Finansów daje zawoalowany sygnał, że już zidentyfikowano podmioty, które zajmowały się agresywną optymalizacją. 

Ale batalia rozgrywa się nie tylko na naszym polskim podwórku. 

Z problemem agresywnej optymalizacji próbują się zmierzyć Unia Europejska, OECD, państwa grupy G20. OECD zarekomendowała wprowadzenie 15 reguł podatkowych, tzw. BEPS-ów, i jeden z nich wywołał poruszenie w naszym gronie, gdyż zakłada zwolnienie z części tajemnicy zawodowej. Rozpatrywane są tutaj trzy warianty. W pierwszym raportujemy do władz o wszystkim, czyli o zamiarach, o tym, kto i co planuje. W drugim wariancie raportujemy o zamierzeniach, ale zachowując tajemnicę, czyli, że być może ktoś kiedyś podejmie takie a takie działania, z zapytaniem, jak to wygląda w ocenie Ministerstwa Finansów. A za trzecim wariantem się opowiadamy. Chcemy, żeby obowiązywał przynajmniej na początku, a jeśli się nie sprawdzi, zaczniemy ustępować. Zakłada on, że informujemy podatnika, jakie mogą być konsekwencje określonych rozwiązań, że np. przeniesienie w drodze darowizny nieruchomości, zamiast jej sprzedaży, może być tak albo tak odczytane, czy też, że podwyższenie wartości środka trwałego w sposób nieuzasadniony, żeby zwiększyć sobie odpis, może być źle odebrane. Wszystko, co dajemy podatnikowi pod rozwagę, opatrzone jest informacją, że to może stanowić podstawę do wszczęcia postępowania o unikaniu opodatkowania. Przyjmujemy od niego oświadczenie, że został o tym uprzedzony. W tym wariancie to on raportuje, że zamierza wdrożyć konkretne rozwiązanie. 

Wariant pierwszy oznaczałby śmierć dla waszej profesji, skoro doradca podatkowy stałby się informatorem fiskusa. 

To pewne uproszczenie, bo to nie dotyczy wszystkich obszarów doradztwa podatkowego, a wyłącznie agresywnej optymalizacji. Dlatego, wraz z wdrażaniem nowego prawa, konieczna jest edukacja, a zamiast wskazywania najgorszych, rozmowa z podatnikiem i wyjaśnianie prostymi słowami, o co chodzi. 

Tę pracę powinno wykonać Ministerstwo Finansów. 

Powinno, ale my chętnie się włączymy. Kiedy w latach 90. wchodził PIT, prowadziłam w dużych zakładach pracy szkolenia, żeby wyjaśniać, na czym polega jego istota. Gdy mówiłam, że wprowadzamy powszechny podatek dochodowy od osób fizycznych, to po sali szedł jęk: „Dlaczego od fizycznych, a od umysłowych nie?”. Nawet tak proste pojęcia trzeba ludziom tłumaczyć, a co dopiero związane z optymalizacją. My się chętnie włączymy w różnego rodzaju kampanie społeczne, w pomoc w dotarciu do drobnych przedsiębiorców, w wyjaśnianiu im pewnych spraw, żeby spali spokojnie. 

W jaki sposób przedsiębiorca ma szukać doradcy podatkowego?

Na stronie internetowej mamy wyszukiwarkę ułatwiającą znalezienie doradcy w najbliższej okolicy. Można też zwrócić się o pomoc do lokalnego oddziału naszej Izby (KIDP). Są w każdym województwie. 

A sprawa kosztów – czy można je porównywać ze stawkami prawników?

Nie, są niższe. Pierwszą poradę oferujemy za darmo. A potem wynagrodzenie zależy od tego, jak szeroki ma być zakres współpracy. Z doświadczenia wiem, że doradcy podatkowi wyznają zasadę, iż grosz może być mniejszy, ale częstszy, bo chodzi o obrót. Jeżeli nie dadzą zaporowej ceny, to klient wielokrotnie do nich wróci. 

Nasza rozmowa ukaże się w końcówce tego roku. Jakie są najważniejsze zmiany w podatkach na 2018 r., na które już teraz powinien zwrócić uwagę przedsiębiorca?

Z pewnym odroczeniem, z uwagi na nieprzygotowanie banków, wejdzie w życie split payment, czyli płatność podzielona, która dotyczy podatku VAT. Opowiadam się za tym, bo dzisiaj, kiedy wystawiam fakturę 10 tys. zł + VAT, a klient mi nie zapłaci, ja i tak ten VAT muszę odprowadzić. Czyli „mam w plecy” 12,3 tys. zł, a tak będę miała tylko 10 tys. 

Duże zmiany zajdą w podatkach dochodowych. Jeśli chodzi o te od osób fizycznych, zmieniają się kwoty wolne od opodatkowania, ale niestety nie zmienia się podejście do problemu. Uważam, że nie wykonano wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który nakazał waloryzację kwoty wolnej, a u nas następuje zróżnicowanie. Nie zapłacą podatku ci, którzy zarabiają do 8 tys. zł rocznie. Dla przeważającej części podatników nadal nic się nie zmieni. No i w najgorszej sytuacji będą najlepiej zarabiający, bo powyżej 127 tys. zł niestety nie ma w ogóle kwoty wolnej od opodatkowania. To nieuzasadnione zróżnicowanie podatników, podczas gdy w innych państwach te kwoty są jednakowe dla wszystkich. Austria ma np. 11 tys. euro. 

Poprawia się sytuacja twórców, bo o 100 proc. wzrasta limit dotyczący stosowania 50 proc. kosztów uzyskania przychodu. Ale znowu nie zwracamy uwagi na naczynia połączone. Likwiduje się zasadę, że składki na ZUS odprowadzane są do 30-krotności średniego wynagrodzenia. Twórca, który zyska na prawach autorskich, może stracić z powodu zmian z tytułu składek na ubezpieczenie społeczne. 

Zmienia się stawka ryczałtu od dochodów z tytułu najmu. Dzisiaj jest to 8,5 proc., natomiast w 2018 r. po przekroczeniu przychodów z najmu ponad  100 tys. zł stawka wzrośnie do 12,5 proc. Budzi to mój sprzeciw, gdyż to jest znowu uderzanie w ludzi, którzy uczciwie doszli do pieniędzy i kupili nieruchomości z opodatkowanych już raz pieniędzy. Chcieli sobie z tego zrobić dodatkowe źródło dochodu, które uzupełniałoby np. niską emeryturę. Ich plany zostały właśnie pokrzyżowane. 

Podobają mi się z kolei ważne dla małych przedsiębiorców nowe zasady dokonywania odpisów amortyzacyjnych i wprowadzenie wartości środka trwałego w wysokości 10 tys. zł, zamiast 3,5 tys. Pamiętajmy, że uchwalono nowe rozporządzenie dotyczące klasyfikacji rodzajów środków trwałych, a do ustaw podatkowych są nowe tabele z wysokością stawek amortyzacyjnych. Sprawdzajmy, jak są zakwalifikowane w poszczególnych grupach środki trwałe i w jakiej wysokości można będzie dokonywać odpisów. 

Ponadto w 2018 r. wchodzą w życie przepisy nakładające na wszystkich podatników VAT obowiązek comiesięcznego przekazywania administracji skarbowej elektronicznego zestawienia transakcji (JPK). Natomiast w połowie roku prawdopodobnie powstanie – na podstawie JPK – Centralny Rejestr Faktur, którego celem ma być „namierzanie” podejrzanych transakcji. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty