Zarządzanie

100 pomysłów na biznes cz. 4

Fot. Shutterstock

Prezentujemy ostatnią już w naszym cyklu część pomysłów, które można spróbować zamienić w udany biznes albo przynajmniej się nimi zainspirować i zrobić coś innego, własnego. Pięć z nich, które szczególnie nam się spodobały, oznaczonych jako „nasz wybór”, omawiamy nieco szerzej. 

76. Własna pasieka (nasz wybór)

Urok obcowania z naturą, satysfakcja podczas miodobrania i zarabianie na proekologicznej działalności. To mogłaby być nasza działalność gospodarcza. Na dodatek na miód jest popyt (Polacy wolą krajowy), a jego ceny są zadowalające  (22–25 zł za kilogram). Biznes ten warto prowadzić, gdy ma się w pasiece co najmniej 10 rodzin pszczół. Wtedy przynajmniej część z nich przetrwa zimę. Najlepiej również odkupić od kogoś gotową pasiekę (wielu wiekowych pszczelarzy nie ma następców). Jeśli stworzymy ją od podstaw, np. w środku miasta, trzeba się liczyć z tym, że w pierwszym roku miodu może w ogóle nie być. W kolejnych latach silna rodzina potrafi dawać nawet po 30–40 kg. 

Hodowla pszczół wymaga na początku zainwestowania ok. 9 tys. zł (o ile mamy własny teren), a także dużej wiedzy. Poza tym, gdy ten biznes krok po kroku rozkręcamy, dopiero czas pokazuje, czy nam się udało. Najpierw należy kupić ule (po ok. 300 zł) i pszczele odkłady, czyli młode rodziny (po ok. 200 zł), oraz: bluzę pszczelarską (100 zł), szczoteczkę (20 zł), podkurzacz (50 zł), dłuto (20 zł), ramki (2 zł) po 10 sztuk na każdy ul, węzy (po 60 zł) i kraty odgrodowe oddzielające matkę od miodni. Na tym nie koniec, bo wkrótce trzeba będzie dokupić miodarkę z blachy kwasoodpornej (1,5 tys. zł), pojemnik na miód (50 zł), widelec do odsklepiania ramek (50 zł) i wanienkę (za 300–1000 zł). Jeśli zapiszemy się do Polskiego Związku Pszczelarstwa, będziemy mogli ubiegać się o dopłaty czy refundacje z Agencji Rynku Rolnego (o ile będziemy mieli choć 10 rodzin i pasiekę od co najmniej roku). 

Ten biznes to wyzwanie, lecz jeśli się uda – nie tylko da zarobić, ale i nas uszczęśliwi. 

77. Farma z wieprzowiną (i nie tylko) premium

Polacy coraz lepiej rozumieją, że istotne jest to, co jedzą, a także – że należy dbać o dobrostan zwierząt hodowlanych. Tymczasem wciąż brakuje miejsc, które oferowałyby mięso klasy premium (np. wieprzowinę ze świń polskich ras puławskiej i złotnickiej) oraz stosowne przetwory w rozsądnych cenach. Farma, na której hodowano by świnie, a następnie w sklepiku sprzedawano świeże, doskonałej jakości mięso i porządne, zdrowe wędliny oraz przetwory mięsne, byłaby odpowiedzią na to zapotrzebowanie. Przychody pochodziłyby od klientów indywidualnych oraz restauracji, moglibyśmy też współpracować z wybranymi sklepami. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Cztery sposoby na podatki

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!