Zarządzanie

100 pomysłów na biznes cz. 3

Shutterstock

Prezentujemy kolejne 25 idei, które można spróbować zamienić w udany biznes albo przynajmniej się nimi zainspirować i zrobić coś innego, własnego. Pięć z nich, które szczególnie nam się spodobały, oznaczonych jako „nasz wybór”, omawiamy nieco szerzej. 

51. Siądź pod mym liściem (nasz wybór)

Rośnie świadomość społeczeństwa i urzędników, że trzeba walczyć z zanieczyszczonym powietrzem i hałasem, a my zaoferowalibyśmy bardzo lubiany sposób. Instalowalibyśmy w domach, ogrodach czy w przestrzeni publicznej rośliny najlepiej pochłaniające zanieczyszczenia czy tłumiące hałas, wydzielające dużo tlenu i mniej niż przeciętna dwutlenku węgla. Oferowalibyśmy także ich aranżację, a wszystko stosownie do typu zanieczyszczeń, charakteru wnętrza, ogrodu czy krajobrazu, warunków glebowych, możliwości czasowych opiekuna roślin i kieszeni zleceniodawcy. Naszymi klientami byliby konsumenci, firmy czy instytucje oraz samorządy. W rozpoczęciu działalności byłyby pomocne: profesjonalny katalog z roślinami i aranżacjami (koszt druku 50 egz. to ok. 300–600 zł plus ok. 3 tys. zł za aranżacje i fotografa), firmowa strona www (za kilka tysięcy złotych plus kilkaset złotych za miesięczną obsługę) – z poradami i sklepem online oraz kontakty z ogrodnikami i architektami krajobrazu, którym dawalibyśmy zlecenia i rozliczalibyśmy się z nimi na zasadzie prowizji. Trzeba się też liczyć z kosztami reklamy (na targach, konferencjach, warto też zahaczyć o media społecznościowe). Szalenie istotne są tu także rekomendacje i renoma zdobyta po pierwszych zleceniach. 

Ceny usług potrafią być rozmaite, np. ok. 30 zł za przesłany kurierem kwiat i ok. 750–1700 zł za mkw. zainstalowanej roślinności. Do uruchomienia tej działalności (najlepiej w którymś z większych miast) zachęca nieliczna konkurencja. Za to nie brakuje fachowców, ani roślin. Jednak nad kreskę wychodzi się najwcześniej po dwóch latach, zakładając 12–15 zleceń w miesiącu. 

52. Hub transportowy podróżnika

Przy obecnych możliwościach technologicznych aż się prosi, by stworzyć przyjazną w obsłudze aplikację podróżnika, która zbierałaby wszelkie informacje o przejazdach pociągami, autobusami, busami, BlaBlaCarem czy o przelotach tanimi liniami w całej Europie (a jeśli się da, to także poza nią). Aplikacja oferowałaby też możliwość zrobienia rezerwacji lub zakupu biletu. Zarabialibyśmy na sprzedaży biletów (logika skali) i procencie od wygenerowanego za naszym pośrednictwem przychodu innych serwisów, jeśli okazałoby się, że dużo osób przechodzi na nie właśnie przez naszą platformę. Z aplikacji mogliby m.in. korzystać różni przewoźnicy (np. drobni czy bardzo lokalni), dla których byłaby to tańsza i lepsza alternatywa niż prowadzenie własnej strony. Kierowca wiedziałby też, ile ma w danej chwili zajętych miejsc – system pokazywałby mu to na bieżąco. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Cztery sposoby na podatki

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!

Moda na single