Wywiad

Zapisy o sukcesji zweryfikuje samo życie

Fot. Michał Mutor

O tym, dlaczego ustawa o zarządzie sukcesyjnym to zaledwie część prawnego rozwiązania kwestii sukcesji w polskich przedsiębiorstwach, oraz dlaczego tak mało dzieci chce przejmować od swoich rodziców firmy rodzinne, z dr Małgorzatą Starczewską-Krzysztoszek, główną ekonomistką Konfederacji Lewiatan, rozmawiają Dorota Goliszewska i Alicja Hendler. 

Pokolenie właścicieli zaczyna coraz częściej odchodzić na emeryturę, a tymczasem w wielu z nich sukcesja może być bardzo trudna...

To była jedna z głównych przyczyn, dla których udało się namówić rząd do zajęcia się prawną stroną problemu sukcesji. Na razie tylko w firmach osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. To dominująca forma prawna przedsiębiorstw działających w Polsce, ich właściciele często zakładali je 25–40 lat temu. Dzisiaj są coraz starsi i po prostu zaczynają odchodzić. A przy obecnym  prawie, gdy przedsiębiorca umiera, wygasają umowy o pracę, pełnomocnictwa, których udzielił, otrzymane koncesje, zezwolenia niezbędne do prowadzenia firmy, a jeśli otrzymał pomoc publiczną na projekt, który jest realizowany – pomoc tę trzeba zwrócić. Nie ma dostępu do rachunku bankowego prowadzonego na potrzeby działalności przedsiębiorstwa. Można powiedzieć, że umiera ono wraz z jego właścicielem.  

Przedsiębiorców, którzy ukończyli 65 lat, jest obecnie ponad  80 tys., ale problem będzie narastał, uderzając w gospodarkę. Ponadto duża część przedsiębiorstw w naszym kraju to firmy rodzinne, gdzie kwestia sukcesji, przejęcia biznesu przez następne pokolenie ma podstawowe znaczenie. Sprawy nie ułatwia to, że ciągle nie mamy definicji firmy rodzinnej, także w Unii Europejskiej. Ma ją tylko Malta, od 1 stycznia 2017 roku. Otwarte pozostaje pytanie, czy uda się stworzyć taką definicję na poziomie całej Unii, bo jest potrzebna. Firmy rodzinne, poza normalnymi biznesowymi problemami, mają bowiem także wiele innych problemów, w tym te związane z sukcesją.

A jak pani zdefiniowałaby firmę rodzinną?

Można to zrobić na wiele sposobów i stosować przeróżne kryteria. Definicji jest około 60–70. Dopóki jednak nie zdecydujemy się w UE na jedną definicję, optymalnym rozwiązaniem jest po prostu przyjęcie deklaracji przedsiębiorcy, że uważa swoją firmę za przedsiębiorstwo rodzinne. Według mnie to najważniejsze kryterium. Gdy w 2014 r. przeprowadzaliśmy badanie mikro, małych i średnich firm będących pracodawcami, zapytaliśmy przedsiębiorców biorących udział w tym badaniu, czy są firmą rodzinną. I okazało się, że prawie jedna trzecia MSP, które zatrudniają chociaż jednego pracownika, uważa się za firmę rodzinną. Jeśli dodamy do tego przedsiębiorstwa, w których pracuje tylko ich właściciel i ewentualnie pomagają mu członkowie rodziny, to będzie ich już ponad milion. Tak licząc, możemy powiedzieć, że firmy rodzinne stanowią ok. 70 proc. przedsiębiorstw działających w Polsce. Jednak większość przedsiębiorców, którzy nie zatrudniają żadnego pracownika, chyba nie uznałaby się za firmę rodzinną. To w dużej części firmy jednoosobowe, które trudno przekazywać z pokolenia na pokolenie, chociażby ze względu na wykształcenie. Dzieci prawnika nie przejmą kancelarii, jeżeli również nie są prawnikami. Z tych samych powodów sukcesora może nie mieć lekarz prowadzący praktykę. Dlatego wolałabym, aby definicja firmy rodzinnej oparta była nie tylko na deklaracji przedsiębiorcy dotyczącej jej rodzinnego charakteru (chociaż to jest kluczowe), ale by przedsiębiorca rodzinny był też pracodawcą. Tworzenie miejsc pracy oznacza bowiem, że właściciel myśli o przyszłości. Nie jest to dla niego tylko wykonywanie zawodu i zarabianie pieniędzy, lecz również coś, co chciałby, aby przetrwało i dalej miało charakter firmy rodzinnej. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Cztery sposoby na podatki

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!

Moda na single