Know what

Patriotyzm w gospodarce

Shutterstock

Słowo „patriotyzm” jest ostatnio odmieniane przez wszystkie przypadki.  Bardzo często towarzyszy mu też przymiotnik „gospodarczy”. Ale co się właściwie kryje pod tą frazą?

Prawie połowę swojej pensji Polacy wciąż przeznaczają na jedzenie (badania Gfk z marca tego roku) i przede wszystkim szukają tego, na co ich stać. Może więc najlepiej patriotyzm gospodarczy rozpatrywać w kategoriach wyboru – kupujmy to, co pozwoli zarobić rodzimym przedsiębiorstwom oraz ich pracownikom, i przyczyni się do wzrostu naszego PKB. Ale i to nie jest takie proste. Wolny przepływ towarów i usług czy globalizacja sprawiają, że często trudno dziś przypisać pochodzenie danego produktu w całości do jednego kraju. 

Zapytaliśmy o to, co dzisiaj oznacza bycie patriotą gospodarczym, Piotra Trudnowskiego, członka zarządu Klubu Jagiellońskiego i współtwórcę Poli, aplikacji mobilnej rozpoznającej w sklepach polskie produkty. Uważa on, że należy to rozumieć przede wszystkim jako bycie patriotą konsumenckim. 

Czyli, po pierwsze, kupujemy świadomie: chcemy wiedzieć, czy dany wyrób wyprodukowano głównie lub w całości w kraju, jaki przedsiębiorca za nim stoi i jaki kapitał, czy powstał on w sposób jak najmniej szkodliwy dla środowiska, z poszanowaniem praw pracowniczych, uczciwości w relacjach biznesowych itd. – Jeżeli konsument będzie się opierał tylko na tym, że na danym produkcie umieszczono biało-czerwoną flagę czy inny znaczek, to do niczego to nie doprowadzi. Będzie wręcz przeciwskuteczne – mówi Trudnowski. 

Po drugie, kiedy mamy dwa produkty podobnej jakości i w porównywalnej cenie, sięgamy po ten, który jest polski. – Broń Boże nie zachęcamy jednak do tego, żeby wybierać produkty złe lub pochodzące od nieuczciwych przedsiębiorców, tylko dlatego, że są krajowe. Wręcz przeciwnie, to byłby antypatriotyzm gospodarczy, wspierający patologie na rynku – zastrzega Trudnowski i podkreśla, że w obecności zagranicznej oferty na naszym rynku nie ma niczego złego. Odwrotnie: skłania to polskich przedsiębiorców do szukania przewagi konkurencyjnej, obiecujących nisz i do innowacyjności. 

W sumie, wracamy do wspomnianego wcześniej „wyboru”, z jedną, ale zasadniczą różnicą – chodzi o świadomy, poparty wiedzą wybór, co pomaga się też odnaleźć w skomplikowanym świecie, w którym produkt niejedno ma pochodzenie. Patriotyzm gospodarczy w takim rozumieniu zakłada też zdrowy rozsądek – podejście nie tylko emocjonalne, ale i racjonalne, a nawet wielowymiarowe, całościowe i dalekowzroczne. 

A co z patriotycznymi gospodarczo urzędnikami, politykami? Tu czyhają pułapki, bo rozum takiej machiny nie zawsze oznacza zdrowy rozsądek. Trudnowski przytacza przykład: – Ustawa Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wprowadzająca znak „Produkt polski”, używa takiej jego definicji, że mogą go używać przedsiębiorcy zagraniczni w Polsce, ale już np. nie stuprocentowo polscy producenci czekolady. To wprowadzanie chaosu pojęciowego. 


Patriotyzm gospodarczy i przedsiębiorcy

Kiedy wiosną ubiegłego roku wicepremier Mateusz Morawiecki rzucił hasło gospodarki polskiej silnej kapitałem krajowym i zadeklarował stworzenie dla rodzimego biznesu lepszych warunków, „przewidywalnych i transparentnych”, trudno było temu nie przyklasnąć. Tyle że – jak zwykle – diabeł tkwi w szczegółach. Co zatem postulują przedsiębiorcy i na co wciąż czekają?

- Jasny, prosty, stabilny i sprawiedliwy system danin i opłat, który dodatkowo nie utrudniałby kumulowania przez firmy i polskich obywateli wspomnianego „krajowego kapitału” (vide 23-procentowy VAT, koszty pracy czy zbyt niska kwota wolna od podatku). 

- Uważne stanowienie prawa, uproszczenie i stabilizacja przepisów o gospodarce, uczynienie ich bardziej przyjaznymi dla zwykłego przedsiębiorcy (np. konsekwentne zwiększenie znaczenia kryteriów jakościowych w przetargach publicznych), a także taka reforma administracji, aby sprzyjało to łatwości prowadzenia biznesu w Polsce. 

- Spójna i klarowna polityka państwa wobec przedsiębiorców, w której dominowałoby zaufanie do nich, zamiast nadmiernej podejrzliwości. 

 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty