Wywiad

Nasz model to win-win

Tomasz Górski. Fot. Filip Miller

O tym, jak twórczy niepokój i niedosyt prostą drogą prowadzą do innowacji oraz dlaczego w relacji ze startupami warto, zamiast niszczącej rywalizacji, postawić na partnerską współpracę, opowiada Tomasz Górski, dyrektor Departamentu Klienta Firmowego w mBanku, w rozmowie z Alicją Hendler i Dorotą Goliszewską. 

Podobno zawsze chcecie robić więcej, niż wynosi branżowe status quo. Czyli nadal jesteście, w gruncie rzeczy, startupem?

Tak, ta startupowa atmosfera wciąż jest u nas żywa. Czujemy niedosyt, jeśli nie przełamujemy bankowego  status quo, nie szukamy innowacyjnych rozwiązań. Spójrzmy na przykład na usługi dla małych przedsiębiorców. Dużo z nimi rozmawiamy i widzimy, że każdy potrzebuje, żeby w banku wszystko było „na już”, bo biznes „ucieknie”. Największym problemem przedsiębiorców, szczególnie tych, którzy dopiero zaczynają, wcale nie jest brak dofinansowania, tylko chroniczny brak czasu. Są zabiegani, wszystko jest na ich głowie, a przecież chcieliby też mieć jeszcze życie prywatne. Właśnie dla takich osób proponujemy rozwiązania „na już”, bez biurokracji. Jeśli przedsiębiorca chce np. otworzyć u nas rachunek czy wziąć kredyt, nie musi przynosić stosu dokumentów, wszystko jest załatwiane szybko, cyfrowo. Realizacja danego zadania, na komputerze czy w aplikacji mobilnej, powinna zająć najwyżej 10 sek. i obejmować nie więcej niż dwa kliknięcia. 

Chcemy wpisywać się w codzienne życie klienta. Dlatego staramy się pamiętać za niego o całej masie rzeczy związanych z prowadzeniem biznesu. Jako pierwszy bank zaoferowaliśmy przedsiębiorcom wirtualną księgowość. Program zawiera również tygodniowy kalendarz powiązany z rachunkiem firmowym i sam uzupełnia zadania, które należy wykonać. Jeśli zbliża się termin płatności ZUS czy VAT, klient otrzymuje odpowiednią informację – np. „zapłać ZUS” – i podpowiedź, o jaką kwotę chodzi. Gdy wystawi fakturę, na osi zadań pojawi się informacja o przewidywanym terminie płatności. Dostanie też oczywiście wiadomość, gdy przyjdą pieniądze. Poza tym, jeżeli będzie np. zagrożona jego płynność, pojawi się stosowne ostrzeżenie. Aby z tego korzystać, nie trzeba się logować do innych stron, tracić czasu na uczenie się nowego systemu – wszystko jest w zasięgu jednego kliknięcia. 

Jak to wygląda od strony technologicznej – sięgacie po sztuczną inteligencję?

We wspomnianym przed chwilą rozwiązaniu – centrum zadań wykorzystujemy sztuczną inteligencję, która sprawdza, jakie wydarzenia mają miejsce w firmach podobnych do tej, która należy do danego klienta. Mamy również zaawansowane rozwiązanie dotyczące księgowości. Powiedzmy, że nasz klient jest fotografem, a w ramach hobby nurkuje. Dostajemy od niego dwie faktury kosztowe: na statyw i skafander nurka. Czy rzeczywiście wszystko to może „wrzucić w koszty”? Takich kombinacji między rodzajami prowadzonej działalności a tym, co można odliczyć od podstawy opodatkowania, jest mnóstwo. Maszyna księgowa naszego partnera, m.in. na bazie milionów księgowań, które do tej pory wykonała, może uchronić klienta przed popełnieniem błędu i ostrzec: zaksięguj to, a tego nie. Przedsiębiorca nie będzie już musiał dzwonić do księgowego. Ten model będzie miał coraz szersze zastosowanie. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Cztery sposoby na podatki

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!

Moda na single