Moim zdaniem

Wyższe wpływy z VAT. Oby tak zostało

© Marek Szczepański

W wakacje Ministerstwo Finansów pochwaliło się, że w pierwszej połowie 2017 r. – w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego – dochody budżetu państwa z tytułu podatku VAT wzrosły o ponad 28 proc. (o 17,6 mld zł). Na wynik ten złożyły się równolegle dwa czynniki: z jednej strony wzrosły wpływy z VAT (o prawie 10 mld zł), z drugiej  – spadła wartość zwrotów (o prawie  8 mld). Jednym z głównych haseł kampanii wyborczej sprzed dwóch lat była radykalna poprawa ściągalności podatków. I proszę... 

Cieszyć się czy niepokoić? W normalnych warunkach, czyli w atmosferze zaufania do transparentności działań fiskusa, byłby to powód do gratulacji i odtrąbienia sukcesu. Rządzący tak zresztą uczynili, zapewniając, że dochody nie zostały zawyżone przetrzymywanymi zwrotami i nie ma podstaw do obaw, że dobre wyniki budżetu uzyskano kosztem pogorszenia płynności przedsiębiorstw. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że wiele firm czeka jednak zbyt długo na zwrot podatku VAT, co w przyszłości może odbić się na ich kondycji finansowej, a w skrajnych przypadkach – doprowadzić do zniknięcia z rynku. 

Na rozstrzygnięcie przyjdzie poczekać do końca roku. Wtedy będziemy mieć pewność, czy wzrost wpływów z VAT to zasługa większej konsumpcji i poprawy skuteczności działania organów podatkowych – którym w sukurs przyszły regulacje uszczelniające system (np. odwrócony VAT w budownictwie, rozliczenia miesięczne, JPK, zmiany zasad dotyczące rejestru VAT) – czy może jeszcze innych czynników, które skorygują optymistyczne dane z tegorocznego lata. 

Dla gospodarki byłoby dobrze, gdyby ta korekta była symboliczna.

 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty