Finanse

Polka i Polak o pójściu na swoje

© Shutterstock

Wygląda na to, że Polacy nie są jakoś szczególnie  zainteresowani firmą z rozmachem. Jeśli już, woleliby  coś małego, byle własnego i bezpiecznego. 

Firma Provident zleciła z okazji swego 20-lecia duże badanie Polaków, w którym m.in. przyjrzano się naszej skłonności do zakładania własnego biznesu: wolimy pójść na swoje czy etat u kogoś? Co nas zachęca do własnego przedsięwzięcia, a co od niego odstrasza? Ile pieniędzy potrzebowalibyśmy na start?

Niektóre wyniki sondażu są oczywiste (np. to, że młodsze pokolenie, a także mężczyźni są bardziej skłonni, by zostać przedsiębiorcą), inne zaskakują, jak choćby fakt, że z jednej strony aż 63 proc. rodaków deklaruje, że woli etat, a z drugiej – tylko 1 proc. nie potrafi podać kwoty, jakiej potrzebowałby, aby założyć własną firmę. Może to świadczyć o tym, że jednak większość Polaków zastanawiała się nad swoim biznesem – konstatują autorzy raportu z badania. 

Jednocześnie te szacowane kwoty na start są w większości nieduże. Tylko 18 proc. zapytanych potrzebowałoby ponad 50 tys., a niemal połowa nie więcej niż 20 tys. zł. Wygląda na to, że Polacy nie są szczególnie zainteresowani biznesem z rozmachem. Raczej woleliby coś małego, byle własnego i bezpiecznego. 

Antidotum na niepewny etat

Wniosek ten znajduje potwierdzenie zarówno w wynikach badania Providenta (aż  56 proc. zapytanych za największy plus posiadania własnej firmy uważa brak szefa i niezależność, a jedynie 36 proc. – możliwość realizacji swoich pomysłów), jak i rezultaty analizy wielu różnych badań, przeprowadzonej przez naukowców z Akademii Leona Koźmińskiego w głośnej już książce „Postawy ekonomiczne w czasach niepewności” o ekonomicznej wyobraźni Polaków. Jedna z autorek tej publikacji, Katarzyna Piotrowska, zauważa, że założenie własnej firmy postrzega się u nas najczęściej jako alternatywę dla niepewnego etatu. Myślą o tym bowiem nie tyle bezrobotni czy marnie zarabiający, ile ci, którzy mają zatrudnienie, ale, jak pisze Piotrowska, „nie znajdują innego antidotum na niepokój – na poczucie zagrożenia utratą pracy”. Wprawdzie w badaniu Providenta to właśnie niepracujący są bardziej skłonni wystartować z własną firmą, lecz ma to zapewne związek z tym, że w tej grupie respondentów znalazła się także młodzież. Natomiast słowa uczonej z ALK dotyczą tych, którzy już weszli na rynek pracy. 

Tak czy owak najwyraźniej najważniejszym powodem, dla którego myślimy o własnej firmie, jest pocieszanie się, że w najgorszym wypadku pójdziemy na swoje, a nie konkretne planowanie z wizją podboju świata. Byle pojawiły się sprzyjające okoliczności (na które wskazuje najwięcej, bo 22 proc. zapytanych rodaków w badaniu PARP „Przedsiębiorczość kobiet w Polsce”). 

A jak to wszystko ma się do tych, którzy już swoje przedsiębiorstwo założyli? Z sondażu PARP wynika, że dwie trzecie napływających do biznesu „wykonywało wcześniej pracę najemną”. Czy i tu motywacją była bardziej chęć ucieczki od tej pracy  niż niedający spokoju pomysł? Zdaniem wielu ekonomistów, jak choćby prof. Jerzego  Cieślika z ALK, jest to prawdopodobne, biorąc pod uwagę, jak niewiele rodzimych przedsiębiorstw, na tle np. niemieckich czy chińskich, jest w stanie przekroczyć barierę od dwóch do pięciu pracowników i rozwinąć swoją firmę w „zglobalizowanego średniaka”. 

Skądinąd, przyczyn tego stanu rzeczy może być dużo więcej. Często wskazuje się na meandry przepisów prawno-podatkowych i koszty prowadzenia działalności. Nawiasem mówiąc, gdy w badaniu Providenta zapytano respondentów, co najbardziej ich zniechęca do założenia własnego biznesu, 54 proc. wskazało właśnie na „formalności, przepisy, obciążenia, ZUS itp.”, a na obawę przed porażką – tylko 35 proc. 

Kobiety są inne

Dlaczego we wszystkich badaniach kobiety wypadają jako mniej skłonne pójść na swoje niż mężczyźni? Ponieważ do typowych barier dochodzą jeszcze czynniki społeczno-kulturowe. – Nasze badanie pokazuje, że kobiety są bardziej zachowawcze w kwestiach finansów i pracy. Częściej wybierają pewne, bezpieczne rozwiązania, obawiają się ryzyka związanego np. z prowadzeniem własnej firmy. Być może wynika to z faktu, że częściej również opiekują się małoletnimi i starszymi członkami rodziny, zatem cenią sobie stabilne zatrudnienie – mówi Anna Karasińska, ekspert ds. badań rynkowych w Provident Polska. 

Kobiety lękają się, że nie pogodzą roli właścicielki firmy i zarazem opiekunki domowego ogniska. Nie dostają też takiego bezwarunkowego wsparcia, jak większość mężczyzn w analogicznej sytuacji. – Przeciwnie, kiedy kobieta mówi, że chciałaby otworzyć własny biznes, najbliższe otoczenie często podcina jej skrzydła. Nie jest traktowana poważnie albo słyszy, że np. pracę na etacie łatwiej pogodzi z rolą matki – mówi Barbara Bator, coach ICC w firmie szkoleniowo-doradczej 4Grow i wiceprezeska Europejskiego Stowarzyszenia Mentorek „Mentoring bez granic”. 

Badanie PARP pokazuje, że kobiety zniechęca także brak instytucjonalnego wsparcia (jak odpowiednia sieć placówek opiekuńczo-wychowawczych czy zasiłki na urlopie wychowawczym, których przedsiębiorczynie nie dostają). 

Jednak te wszystkie bariery bardzo skutecznie pomagają przełamać projekty, w których kobiety otrzymują wsparcie mentoringowe. Dowiódł tego m.in. projekt KIG „Rozwój z wyobraźnią”, gdzie kobiety mogły uczestniczyć w sesjach z mentorkami prowadzącymi udane przedsiębiorstwa. 

– Projekt ten pokazał, że takie rozwiązanie jest wręcz stworzone dla nich, jest motywatorem do zakładania własnych firm – mówi Barbara Bator, która uważa, że tego typu przedsięwzięć powinno być w Polsce dużo więcej. – Dzięki mentoringowi kobiety nie tylko przekonują się, że nie taki diabeł straszny i mają z kim omówić swoje pomysły, ale również bardzo się dowartościowują. Bo panie są przecież generalnie wielozadaniowe. Zajmując się rodziną, organizują i załatwiają mnóstwo rzeczy naraz, świetnie zarządzają czasem czy budżetem, potrafią współpracować, a tutaj przekonują się także, że mając firmę, działa się podobnie. 

Na dodatek Polki na tle innych Europejek okazują się wyjątkowo dzielne i przedsiębiorcze. Może dlatego, że w przeszłości musiały samotnie wychowywać całe pokolenia?

A skoro już o pokoleniach mowa, to nadzieją napawają osoby płci obojga do 24. roku życia. Z sondażu Providenta wynika, że prawie 40 proc. z nich jest za posiadaniem własnego biznesu. Jednocześnie na etacie widzi siebie tylko 42 proc. młodych. Ta generacja Polaków mocno kontrastuje ze wszystkimi starszymi opisanymi w badaniu. Trzymajmy kciuki, żeby się bardzo nie zmieniła. 

 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty