Finanse

Dwie innowacje w jednym

© SHUTTERSTOCK

Scabrosus to młoda innowacyjna firma – liczy sobie zaledwie dwa lata – jednak już odnosi spore sukcesy. Jako jedna z pierwszych przetestowała też na krajowej platformie crowdfunding udziałowy, co zwiększyło przy okazji zaufanie polskich inwestorów do tej formy społecznościowego dofinansowywania. 

Pomysł na Scabrosusa, firmę stosującą metody recyklingu, jakich prawdopodobnie nie ma nigdzie na świecie, narodził się w 2014 r., gdy jej późniejszy twórca i prezes Przemysław Borgosz pracował jako inżynier maszyn produkujących biomasę do zasilania turbin w elektrowniach. – Okazało się, że po odpowiednim przesterowaniu maszyny możemy uzyskać z odpadków wartościowy materiał. Pomyśleliśmy, że to bardziej opłacalne niż ich spalanie – wspomina. 

W dużym skrócie działalność jego przedsiębiorstwa polega na skupowaniu i przetwarzaniu odpadów roślinnych zawierających naturalne włókna – takich jak wióry po produkcji mebli czy wytłoczyny po wyrobie soków (scabrosus to po łacinie „włókno”). Resztki te są rozdrabniane (czyli „rozseparowywane”) do odpowiednich rozmiarów, mierzonych w mikronach, a nad precyzją tego procesu czuwają programy komputerowe obsługujące działanie urządzenia. Rozmiar finalnego produktu zależy od preferencji danego klienta, choć oczywiście nie każda wielkość jest możliwa do osiągnięcia. W efekcie powstają m.in. mączka drzewna, celuloza, różne rodzaje błonnika czy susz marchwiowy. 

Brzmi to niezbyt efektownie, lecz w istocie otwiera zupełnie nowe pole do działania dla producentów, bo, jak podkreśla Borgosz, potencjalna liczba zastosowań wyrobów jego firmy jest ogromna – w przemyśle spożywczym, a także jako komponentów wypełniających inne produkty. Błonnik jabłkowy na przykład może być wykorzystany do wytwarzania doniczek, paneli czy desek. Z kolei błonnik kakaowy stosowany jest w wyrobach cukierniczych, a susz z marchwi to ważny składnik pasz dla zwierząt. Zdaniem Borgosza wyjątkowo opłacalne jest użycie lignocelulozy jako wkładu przy produkcji mebli. Może to obniżyć koszty tej ostatniej o 20 proc. Co więcej, firma meblarska może ponownie skorzystać z usług Scabrosusa, przekazując mu pozostałości po swoim procesie produkcyjnym. – To, co robimy, to taki bardziej wyrafinowany recykling – tłumaczy Borgosz. – Jego atutem jest to, że nigdy nie zabraknie nam materiału wyjściowego. 

W dłuższej perspektywie wielką szansą dla wrocławskiego przedsiębiorstwa powinien się okazać rozwój drukarek 3D. Obecnie nie jest jeszcze możliwe stosowanie w nich materiałów organicznych, ale branża ta szybko idzie do przodu. 

Świt nowej platformy

Scabrosus blisko współpracuje ze Świętokrzyskim Inkubatorem Technologii (ŚWIT), spółką inwestującą w innowacyjne projekty małych i średnich przedsiębiorstw. Jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się „inkubacją” projektów – np. wspomaga je w tworzeniu biznesplanów, w ocenie ryzyka czy w zarządzaniu. Jeśli chodzi o Scabrosusa, jest właścicielem 33 proc. jego udziałów (w zamian za dofinansowanie w wysokości 700 tys. zł) i zapewnia mu halę produkcyjną oraz wsparcie prawne. 

To jednak nie wszystko, bo w ramach ŚWIT, we współpracy z EBC Solicitors SA, narodził się także pomysł przeniesienia na polski grunt idei crowdfundingu udziałowego (equity crowdfunding, ECF) i stworzenia platformy Findfunds.pl wyspecjalizowanej w kampaniach ECF. Postanowiono też, że działalność nowej platformy zainicjuje właśnie kampania nader innowacyjnego i mocno wpisującego się w tzw. gospodarkę cyrkulacyjną Scabrosusa. 

Jako cel maksymalny społecznego finansowania wytyczono zebranie dość ambitnej kwoty, bo 300 tys. zł, która miała być przeznaczona na dodatkowy sprzęt do procesu mikronizacji oraz na udoskonalenie stosowanych w firmie technologii. Ponieważ był to jeden z pierwszych projektów crowdfundingu udziałowego w Polsce, co do tego, czy się powiedzie, panowała duża niepewność. W ramach kampanii zainteresowani inwestorzy otrzymywali informacje na temat obecnych i projektowanych zysków spółki, jej planów inwestycyjnych, danych dotyczących rynku, na którym działa. Nie odbiegało to od standardów klasycznych prospektów emisyjnych. 

Zbiórka rozpoczęła się na początku tego roku. – Pozyskiwanie inwestorów do crowdfundingu udziałowego to nic innego, jak PR i marketing. Jednak żaden PR i marketing, nawet doskonałe, nie doprowadzą do sukcesu kampanii, jeżeli spółka nie będzie miała dobrego produktu i stojących za nią, znających się na temacie profesjonalistów – zauważa Lucyna Warda, prezes Findfunds.pl. 

W przypadku Scabrosusa z 300 tys. zł udało się zebrać 192 tys., ale Przemysław Borgosz uważa to za spory sukces, bo zbiórka trwała zaledwie 1,5 miesiąca.  – Gdybyśmy zbierali pieniądze dłużej, prawdopodobnie przekroczylibyśmy 300 tys., może pół miliona. Działało to trochę jak efekt kuli śniegowej – opowiada. 

Poza finansowym wymiarem sprzedaży 171 udziałów (mimo że zgromadzono niepełną kwotę, nie trzeba było zwracać pieniędzy inwestorom), istotny był także wiążący się z tym rozgłos. Fakt, że to kampania Scabrosusa zainaugurowała działalność nowej w kraju platformy ECF, sprawił, iż spółka, która działa w dość niszowej branży, zaistniała w świadomości potencjalnych inwestorów i klientów. 

Test zaufania

Kampania pełniła też rolę edukacyjną. Zapoznawała polskich inwestorów z nowymi metodami pozyskiwania pieniędzy przez firmy. – W działaniach PR i marketingowych  skupiliśmy się na dotarciu do mediów związanych z innowacjami i biznesem – mówi Lucyna Warda. – Chcieliśmy objaśnić mechanizmy działania ECF i wskazać na korzyści, jakie się z nim wiążą. 

Na przykładzie Scabrosusa inwestorzy mieli dowiedzieć się, jak w praktyce sprawdza się crowdfunding udziałowy, by nabrać do niego zaufania. A że zadanie to się powiodło, widać było po wzmożonej częstotliwości zakupów udziałów firmy pod koniec kampanii. 

Wiele rzeczy było dla inwestorów terra incognita: jaki będzie wpływ tak pozyskanych udziałowców na poczynania spółki, jakie będą ewentualne narzędzia rozwiązywania konfliktów? Nie istnieją bowiem u nas prawne regulacje precyzyjnie odnoszące się do crowdfundingu udziałowego. – Osoba, która nabyła udziały w Scabrosusie, stała się automatycznie jej pełnoprawnym mniejszościowym udziałowcem – tłumaczy Lucyna Warda. – Oznacza to, że ma prawo m.in. do przeglądania księgi udziałów, do sprzeciwu wobec uchwały nieobjętej porządkiem obrad lub powziętej bez formalnego zwołania zgromadzenia wspólników czy do żądania tajnego głosowania – wylicza. Udziałowiec uczestniczy zarówno w zysku, jak i w stracie firmy. Prezes Findfunds.pl podkreśla przy tym, że w takich spółkach jak Scabrosus, czyli w startupach, normą jest przeznaczanie całego zysku na inwestycje związane z rozwojem przedsiębiorstwa. Inwestor, który decyduje się w nie wejść, oczekując zwrotu, musi więc uzbroić się w cierpliwość. 

Choć brak jest specjalnych regulacji dla crowdfundingu udziałowego, istniejące przepisy sprzyjają prowadzeniu związanych z nim kampanii. Z punktu widzenia prawa jest on publiczną ofertą nabycia udziałów w spółkach z o.o., skierowaną do nieograniczonego odbiorcy. Oznacza to, że firmy ubiegające się o dofinansowanie tą metodą są zwolnione z szeregu nielubianych przez przedsiębiorców formalności, charakterystycznych dla publicznej emisji papierów wartościowych. 

W niektórych sytuacjach prawo jest jednak zbyt anachroniczne. Uciążliwym wymogiem w przypadku tak „tłumnego” finansowania jest konieczność potwierdzania przez notariusza podpisu na każdej umowie zbycia udziałów. A zatem, choć ECF ma miejsce w sieci, wymagane jest fizyczne spotkanie. Lucyna Warda proponuje, by takie umowy potwierdzane były bezpiecznym podpisem elektronicznym, co możliwe jest już od roku, lecz na razie wyłącznie w przypadku spółek zawiązywanych przez internet. 

Warda wspomina też o planach Ministerstwa Rozwoju dotyczących wprowadzenia do rodzimego prawodawstwa Prostej Spółki Akcyjnej (PSA), co bardzo wspomogłoby najmniejsze startupy w ubieganiu się o pieniądze w ramach zbiórek ECF. Pomysł ministerstwa przewiduje m.in. możliwość rejestracji online PSA w 24 godz., wymogi kapitałowe dla niej na poziomie zaledwie 1 zł, czyli 100 akcji wartych każda 1 grosz, a także brak konieczności wyceny takich składowych majątku, jak np. know-how. 

PSA to już jednak propozycja nie dla Scabrosusa, który w tym roku planuje przychód rzędu 10 mln zł. Borgosz nie ukrywa, że ma duże ambicje. – Chcemy być liderem, a to oznacza, że musimy iść do przodu i to w różnych kierunkach – mówi. – Docelowo planujemy wyjść poza granice kraju, choć rynek polski jest jak na razie dla nas wystarczająco chłonny. 

Z uwagi na rozwój technologiczny spółki i jej prośrodowiskowe oblicze, naturalnym kierunkiem wydaje się Zachód. Według Borgosza, chcąc odnieść na nim sukces, nie wystarczy jednak oferować wypełniacze do żywności, które dziś stanowią główny produkt jego firmy. Należy postawić na ekologiczne zastępniki – na przykład dla plastiku. Scabrosus testuje więc wpływ różnych substancji na wytwarzane z odpadów materiały. Niektóre z opisywanych przez jego prezesa możliwości brzmią jak science fiction. Choćby wytwarzanie narzędzi z marchwianych obierek – po udoskonaleniu dostępnych już technologii byłoby to możliwe. Wynalazek Borgosza otwiera więc niesamowite pole do popisu dla badaczy i producentów i jest krokiem w stronę „społeczeństwa zeroodpadowego”. 


Crowdfunding udziałowy w Polsce

Crowdfunding udziałowy (equity crowdfunding) to zrzutka wielu internautów, zwanych sponsorami lub inwestorami, za pośrednictwem profesjonalnej platformy online, którzy w zamian za dofinansowanie danego projektu dostają udziały w prowadzącym go przedsięwzięciu. W odróżnieniu od najpopularniejszego rodzaju crowdfundingu, gdzie sponsorzy dostają nagrody, a nie udziały, jeśli w ramach kampanii typu equity nie uda się w wyznaczonym czasie uzbierać założonej sumy w całości, nie zawsze trzeba zwracać internautom to, co wpłacili (choć to raczej rzadka praktyka – zazwyczaj i tu działa zasada „wszystko albo nic”). Przy tym typie internetowej zrzutki trzeba pamiętać również, że w grę wchodzą projekty nader ryzykowne, zazwyczaj innowacyjnych startupów, które mogą z czasem przynieść bardzo wysoki zwrot, ale też istnieje spora szansa,  że przedsięwzięcie nie wypali. 

Z kolei od sprzedaży akcji na giełdzie kampanię crowdfundingową typu equity odróżnia to, że w finansowaniu projektu mogą brać udział inwestorzy nieakredytowani, tzn. tacy, którzy nie spełniają wymogów, co do wielkości swojego majątku osobistego. 

Co ważne, większość pośredniczących platform pobiera odsetek od zebranej kwoty tylko w przypadku sukcesu, co chroni projektodawcę i inwestorów od konieczności wniesienia opłaty w przypadku niepowodzenia. 

Minimalna cena jednego udziału nie może spaść poniżej 50 zł – wynika to stąd, że wobec braku rodzimych przepisów odnoszących się do tej formy finansowania, najwygodniej jest sięgać po Kodeks Spółek Handlowych i regulacje dotyczące spółek z o.o. A te taki właśnie podają minimalny wymóg. Wielu jednak uważa 50 zł za zbyt wysoką kwotę i istotną barierę w rozwoju crowdfundingu udziałowego w Polsce. Inni przeciwnie – argumentują, że w kampanii crowdfundingowej spółki i tak zwykle wyceniają swoje udziały dość wysoko – te warte w danym momencie 20 zł mogą np. kosztować podczas zbiórki 60 zł. Przedsiębiorcy biorą tutaj pod uwagę spodziewany wzrost wartości firmy w przyszłości i wysoka wycena chroni ich przed pozbyciem się zbyt tanio potencjalnie bardzo wartościowych udziałów. 

W Polsce na razie jest mało platform do crowdfundingu udziałowego, które można uznać za solidnie zorganizowane. Wśród nich wymieńmy choćby Beesfund.com, Findfunds.pl czy Crowdangels.pl. Mają tę zaletę, że są zgłoszone do KNF, na bieżąco śledzą zmiany w regulacjach czy orzecznictwie i pilotują oferty, które składa się za ich pośrednictwem. 


Piotr Pazdan, dyrektor biura rozwoju produktów  klienta biznesowego Banku Pekao SA

Crowdfunding udziałowy jako sposób pozyskiwania środków na rozwój firmy będzie miał coraz większe znaczenie, szczególnie w przypadku innowacyjnych startupów. Docelowo powinien on stawać się coraz istotniejszym elementem całego systemu pozyskiwania funduszy. Generalnie wszelkie źródła finansowania firm rozpoczynających działalność, takie jak fundusze venture capital, środki wsparcia unijnego, inkubatory, akceleratory biznesu, środki aniołów biznesu czy finansowanie bankowe, nie stanowią dla siebie konkurencji, lecz się uzupełniają i odpowiadają na potrzeby firm na różnym etapie ich rozwoju. Mimo że w dalszym ciągu młode firmy są finansowane w ok. 75 proc. ze środków własnych,  to, jak pokazują wyniki „Raportu o sytuacji mikro i małych firm” Banku  Pekao SA, odsetek tych, które korzystają z zewnętrznych źródeł finansowania, rośnie, a firmy deklarują systematyczny wzrost dostępności dodatkowych form pozyskiwania funduszy. 

 

MyCompany Polska 12/2018
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!