Strategie

Petardy znad Wisły

© GETTY IMAGES

Tylko sześć firm z Polski (ale za to jedna na czołowej, drugiej pozycji) znalazło się w prestiżowym rankingu „The Financial Times” – FT1000. To lista tysiąca najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw w Europie. 

Ranking dotyczy firm, które w latach  2012–2015 miały największy procentowo wzrost przychodów. Zdominowały go, co nie jest zaskoczeniem, przedsiębiorstwa z Wielkiej Brytanii i Niemiec, a także z Francji czy Włoch. Pierwsze miejsce zdobył niemiecki HelloFresh (dostawca zdrowych posiłków), który przyspieszył o 13 159 proc. Polski Codewise (rozwiązania dla marketingu online), który uplasował się tuż za nim, urósł w tempie 13 052 proc. 

W pierwszej trójce

O firmie Roberta Gryna napisaliśmy obszernie w poprzednim wydaniu MCP, teraz więc przypominamy to, co najważniejsze w jej strategii, która zapewniła taką dynamikę. Dwa sztandarowe produkty Codewise to ZeroPark, czyli narzędzie do zdobywana ruchu użytkowników klikających w reklamy, oraz Voluum – do analizy efektów działań marketingowych w internecie. ZeroPark zawojował wirtualny świat – platforma wystartowała w 2011 r. i dziś sprzedaje klientom w 150 krajach miliardy przekierowań miesięcznie m.in. w ramach kampanii Facebooka i Ubera. Nie ma co również ukrywać, że to bardzo drapieżny produkt budzący etyczne wątpliwości. Chodzi tu bowiem często o znienawidzone przez internautów wyskakujące okienka (tzw. pop-upy) z reklamami, które trudno zamknąć i łatwo przez nieuwagę ściągnąć niechciane oprogramowanie czy wręcz zainfekować swój komputer. Cóż, wśród tysięcy klientów Codewise  są też branża hazardowa, erotyczna i różni naciągacze. 

Inne działania krakowskiej firmy też są drapieżne, a czasem spektakularne. To nie tylko mocne produkty (Gryn zdradza zresztą, że szykuje już kolejne narzędzie, „które pozwoli na obsługę większości ruchu na świecie”), ale np. także dążenie do tego, by być zawsze zauważanym. Codewise nie szczędzi choćby pieniędzy  na uczestnictwo w międzynarodowych imprezach.  Tylko na stoisko na tegorocznym Mobile World Congress w Barcelonie firma wydała aż 300 tys. dol. A kiedy Gryn zawalczył o pracowników dla swojego startupu, zrobił  to, zamieszczając m.in. w pobliżu Wawelu wielki,  kategoryczny, opisywany przez media baner: „Don’t  be a corporate slave” („Nie bądź korporacyjnym niewolnikiem”). Wygląda też na to, że wie, gdzie, zamiast być drapieżnikiem, lepiej działać miękko. Nawiązując niejako do najlepszych tradycji Google’a, stworzył swym 120 pracownikom warunki, „jakie sam chciałby mieć, gdyby dla kogoś pracował”. W jego firmie każdy sam określa, czym się zajmuje, i bierze za to odpowiedzialność. 

W pierwszej setce

Drugą z kolei polską firmą, która znalazła się w rankingu FT, jest założona w 1994 r. CD Projekt. W zestawieniu uplasowała się na 66. miejscu z imponującym wzrostem przychodów 1259 proc. To już naprawdę wielki tygrys: wiosną tego roku rynkowa kapitalizacja notowanej na GPW warszawskiej spółki przekroczyła 7 mld zł. Jest warta więcej niż Tauron, Energa czy Enea. Bardzo wysoką pozycję w FT1000 zapewniła jej zwłaszcza trzecia odsłona jej flagowej gry, czyli „Wiedźmin: Dziki Gon”, która tylko w roku swej premiery sprawiła, że przychody netto CD Projekt skoczyły z 96 do 798 mln zł. Firma obecnie pracuje nad wiedźmińską grą karcianą „Gwint” na pecety i konsole, która ma się ukazać m.in. w chińskiej wersji językowej. To zapowiedź nowego etapu:  CD Projekt zamierza  wkrótce uruchomić biuro w Szanghaju, aby mocno wkroczyć na rynek Państwa Środka. Zapowiada też wypuszczenie (prawdopodobnie w 2018 r.) gry „Cyberpunk 2077”, jako „największego projektu w historii spółki”. 

W drugiej setce

Następnym polskim akcentem w rankingu jest Netguru z Poznania (188. miejsce). Istniejąca od 2008 r. firma, tworząca aplikacje internetowe (w chwili powstania jako jedna z pierwszych na polskim rynku), zwiększyła swe przychody o 664 proc. 

Radek Zaleski, odpowiedzialny za wzrost biznesu w Netguru, podkreśla, że ten wynik to głównie efekt skupienia się od samego początku na trzech rzeczach: na sprzedaży usług, na marketingu (w tym nacisku na rozpoznawalność marki) i na efektywnej rekrutacji. Przy czym przełomowe dla firmy było nastawienie się na wymagających zachodnich klientów. Teraz zresztą tworzy ona kolejną markę – Netguru Lab – z myślą o największych firmach z Europy i Ameryki, szykujących się do cyfrowej transformacji. 

Sprostać wymaganiom zachodnich klientów pozwoliło zatrudnianie i wspomaganie w rozwoju utalentowanych ludzi, i generalnie nowoczesne zarządzanie. – Fundament kultury naszej firmy stanowią uczciwość, wyzwania, jasne cele, transparentność, elastyczność oraz wspieranie lokalnego ekosystemu – wymienia Zaleski. 

Firma Netguru zdążyła już zasłynąć jako jeden  z najlepszych polskich pracodawców. Jej 200 pracowników, aby zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, pracuje tylko po 40 godz. tygodniowo. To zasila twórczy zapał, a powinni być samodzielni, kreatywni i elastyczni, skoro firma tworzy swe produkty, stosując tzw. metodykę zwinną, czyli „agile” (wartość dla klienta ewoluuje, ulepszana w ścisłej z nim współpracy). 

Dobra opinia ułatwia rekrutację talentów na konkurencyjnym rynku, podobnie jak transparentność. Widać ją nawet w ogłoszeniach o pracy, w których Netguru podaje wysokość zarobków, na jakie można liczyć na danym stanowisku. – Sprzedajemy profesjonalne usługi. To oznacza, że nasz model biznesowy jest prosty do zrozumienia i opisania, ale skomplikowany w egzekucji – mówi Zaleski, zaznaczając, że zachowanie równowagi między stałym i dynamicznym generowaniem popytu a rekrutowaniem do zespołu najlepiej wykwalifikowanych ludzi i zapewnieniem im jak najlepszych warunków pracy spędza kierownictwu spółki sen z powiek. 

W trzeciej setce

Założona w 2008 r. warszawska ITMAGINATION (280. miejsce w rankingu i wzrost przychodów o 444 proc.) tworzy skrojone pod konkretnych klientów oprogramowanie i oferuje analizę danych, a także rozwija własne produkty dla dużych i średnich międzynarodowych przedsiębiorstw. Z jej usług korzysta m.in. branża finansowa: firma wdrożyła np. produkt eFaktoring w Narodowym Funduszu Gwarancyjnym, a banki BGŻ BNP Paribas czy Credit Agricole wykorzystały jej autorski system migracji i integracji danych CLIO. 

Zdaniem Daniela Araka, współzałożyciela ITMAGINATION, źródło jej dynamicznego wzrostu to przede wszystkim rozwiązania do analizy danych odpowiadające na konkretne potrzeby. – Wyróżniło nas to spośród konkurencji i pozwoliło rozpocząć współpracę z wieloma prominentnymi klientami – mówi i podkreśla rolę, jaką w tym wszystkim odgrywa trwająca właśnie czwarta rewolucja przemysłowa, którą właściwie należałoby nazwać cyfrową. – Każdy z klientów chce działać lepiej. Z roku na rok tempo się tu zwiększa, a my jesteśmy tego katalizatorem. Na przestrzeni ostatnich lat widzę, że co roku mieliśmy co najmniej jeden projekt, który stanowił kamień milowy w rozwoju naszej firmy: ludzi, kompetencji, struktury organizacyjnej, zmuszający nas do dodatkowego wysiłku. 

ITMAGINATION nadal się zmienia. – Do tej pory działaliśmy jako firma świadcząca usługi profesjonalne w zakresie tworzenia dedykowanego oprogramowania, analizy danych i outsourcingu. Aktualnie jesteśmy w trakcie transformacji przesuwającej nas w stronę hybrydy między modelem zasobowym a platformowym – zapowiada Arak. 

W czwartej setce

Kolejna nasza firma w gronie najszybciej rozwijających się w Europie to i-systems z Gliwic, założona w 2009 r. Uplasowała się na 329. miejscu z 373-procentowym wzrostem przychodów. Tworzy skrojone na miarę oprogramowania e-commerce dla handlu i dystrybucji. Wśród jej rozwiązań jest m.in. narzędzie do zarządzania rabatami stworzone na potrzeby Big Star, które, co ważne, minimalizuje też pojawianie się błędów mogących uniemożliwić zakup lub doprowadzić do sprzedaży ze zbyt niską marżą. 

– Nasz model biznesowy opiera się na autorskim oprogramowaniu tworzonym w metodyce zwinnej. Stawiamy na elastyczność i ciągłe ulepszanie naszego produktu – mówi Paweł Szewczyk, wiceprezes i-systems, wskazując na znaczenie, jakie dla unikalności i sukcesu jego firmy miało podejmowanie niekonwencjonalnych decyzji. – Ludzie chodzą u nas swoimi ścieżkami, eksperymentują, można rzec – „oddychają” e-commerce. 

Szewczyk nie zdradza planów swej spółki na przyszłość, zapowiadając tylko, że będzie dalej inwestować w rozwój systemów e-commerce i tworzyć coraz bardziej zaawansowane systemy sprzedażowe. – Nasz dział badań i rozwoju ma mnóstwo pomysłów – zapewnia. 

W połowie rankingu

Mniej więcej w połowie w rankingu FT znalazła się ostatnia z obecnych w nim polskich spółek – poznański Vercom. Zajęła 506. pozycję. Jej przychody poszły w górę o 215 proc. 

Historia tej założonej w 2005 r. firmy to przykład metamorfozy biznesowej. Z początku była typowym software house’em świadczącym usługi programistyczne dla dużych firm telekomunikacyjnych (jak np. Netia), ale z czasem przekształciła się w dostawcę własnych, wysoko wydajnych i skalowalnych platform. Każda z nich rozwiązuje konkretne problemy – np. Emailabs.pl oferuje najwyższą w Polsce tzw. dostarczalność e-maili transakcyjnych i ich pełną analitykę, a Cloudsender.pl umożliwia realizację wyrafinowanych kampanii e-mail marketingowych. 

Z usług Vercom korzystają dziś zarówno duże firmy (Ikea, Vectra), jak i kilkanaście tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw w kraju i za granicą, które chcą usprawnić i zautomatyzować swoją komunikację marketingową. 

Zdaniem Krzysztofa Szyszki, prezesa Vercom, główną przewagą jego spółki nad konkurencją jest koncentrowanie się na rozwiązywaniu faktycznych problemów klientów. Dodaje przy tym: – Dostarczamy usługi wysokiej jakości, ale w bardzo atrakcyjnych cenach. Co więcej, kładziemy duży nacisk na support, który jest kompletny, sprawny i „uśmiechnięty” – tylko tyle i aż tyle. Pomaga nam też model SaaS, który jest wygodny dla klientów, bo bez dużego ryzyka i wysokich kosztów mogą praktycznie z dnia na dzień zacząć korzystać z naszych usług lub w dowolnym momencie z nich zrezygnować – mówi Szyszka i zaznacza, że model ten stwarza tym samym przewagę także dla klientów. W przypadku zaś jego firmy pozwala się skupić na „jednej instancji oprogramowania”, dzięki czemu koszty rozwoju i utrzymania platformy są stosunkowo niskie. – Dzięki temu możemy nawet oferować niektóre usługi za darmo. Wierzymy bowiem, że najmniejsze firmy, które dziś z tego korzystają, z czasem urosną i przejdą na pakiety płatne. 

Prezes Szyszka zaznacza też, że model SaaS daje dużą przewidywalność i powtarzalność przychodów, i ich systematyczny wzrost. Potwierdzają to osiągane przez spółkę wyniki: w tym roku planuje ona wygenerować ponad 45 mln zł przychodu, a jej zysk EBIDTA, czyli przed odsetkami, opodatkowaniem i amortyzacją, ma przekroczyć 10 mln zł. 

---------------------------------

FT1000: kto trafił na listę

Aby znaleźć się w rankingu „The Financial Times”, należało spełnić kilka warunków. Takich jak: siedziba firmy w jednym z 31 europejskich krajów, co najmniej 100 tys. euro przychodów w 2012 r., a trzy lata później już nie mniej niż 1,5 mln euro. Nie wolno też było być zależnym od innej spółki i rosnąć inaczej niż organicznie. Jeśli zaś firma była notowana na giełdzie, jej akcje nie mogły spaść o 25 proc lub więcej. 

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Cztery sposoby na podatki

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!

Moda na single