Strategie

Od piwa kręci się w głowie

© PAP

Coraz więcej producentów walczy o swoje miejsce na nasyconym już polskim rynku piwa. Nie ma przy tym  wojny cenowej, gdyż orężem w tej walce jest jakość. I tu ton nadają mali gracze. 

Rząd założył w ustawie budżetowej, że przychody Polski w 2017 r. sięgną 325,4 mld zł. Aż za 3 proc. tej sumy, bo niemal za 10 mld zł, powinny odpowiadać wpływy ze sprzedaży piwa. Dokonując małej manipulacji, można zatem powiedzieć, że w całości sfinansują one wydatki z budżetu na wymiar sprawiedliwości. Podobną kwotą (9,9 mld zł) piwowarzy zasilili Skarb Państwa także w 2016 r., przy czym mniej więcej jedną trzecią tej sumy (3,6 mld zł, czyli ok. 840 mln euro) stanowiły wpływy z akcyzy. Pod tym względem jesteśmy drudzy w Europie po Wielkiej Brytanii (4,45 mld euro), a przed Francją (830 mln), Niemcami (676 mln) i Włochami (619 mln). 

Tak wysokie przychody nie dziwią. Mamy bardzo dużą sprzedaż wewnętrzną piwa (patrz ramka). Jednak jej dalszy wzrost jest już, według zgodnej opinii fachowców, raczej niemożliwy. 

Za to zmienia się jej struktura. Na początku tego stulecia za 98,6 proc. sprzedaży piwa w Polsce odpowiadali tylko czterej jego producenci: Kompania Piwowarska (Lech, Tyskie), Grupa Żywiec (Żywiec, Warka, Leżajsk), Carslberg Polska (Carlsberg, Okocim, Kasztelan) i Van Pur (głównie tanie marki, Łomża, Karpackie, Brok). Do dziś są liderami rynku, ale ich podejście zarówno do oferty, jak i strategii sprzedaży zostało wywrócone  do góry nogami. 

 

Pełna wersja artykułu jest dostępna dla subskrybentów. Aby uzyskać dostęp do artykułu należy się zarejestrować/zalogować a potem zakupić subskrypcje. Zobacz Cennik treści i serwisów płatnych.

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Cztery sposoby na podatki

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!

Moda na single