Wypatrzone przez ŚWIDERKA

Moda i czas weryfikacji

© Andrzej Wieteszka

W startupowej branży, jak w każdej innej, panują mody. Dziś na topie wydaje się być wirtualna i rozszerzona rzeczywistość. Do łask wracają też firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem. 

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy mocno eksploatowanym tematem były fintechy, czyli startupy oferujące różne usługi i rozwiązania, które są konkurencyjne dla istniejących już ofert banków czy innych instytucji finansowych, jak firmy maklerskie lub ubezpieczeniowe, czy też dla technologii dotychczas stosowanych w świecie finansów. Moda na fintech swój szczyt osiągnęła na przełomie 2015 i 2016 r. Potem powoli – przynajmniej w USA i w Europie Zachodniej – zainteresowanie słabło. 

Ten spadek zainteresowania dobrze było widać po finansowaniu, jakie pozyskiwały fintechowe spółki. W ubiegłym roku nowe firmy z tej branży nie powstawały już jak grzyby po deszczu, a inwestorzy przestali sypać groszem, widząc jakikolwiek atrakcyjny projekt. Jak wynika z raportu „Digital Disruption – Revisited, What FinTech VC Investments Tell us About a Changing Industry”, opublikowanego przez Citigroup we współpracy z firmą badawczą CB Insight, w USA fundusze venture capital zainwestowały w tego typu spółki o 38 proc. mniej niż w 2015 r., a w Europie o 27 proc. Tylko w Chinach fintech nadal święcił triumfy. 

W 2016 r. w branży tej nadszedł czas praktycznej weryfikacji pomysłów i – co nie jest bez znaczenia – przejmowania ciekawych startupów. Popyt na fintechowe spółki ma dwa główne źródła. Jednym są ci, z którymi miały one konkurować, a więc przede wszystkim instytucje finansowe. Drugim zaś są inne startupy, zwłaszcza te, które, czy to z racji swego wieku, czy też tego, że miały bardzo dobry pomysł i jeszcze lepszy zarząd, rozwijały się w ponadprzeciętnym – nawet jak na startupy – tempie. Inaczej mówiąc, większy i zasobniejszy w pieniądze startup przejmował mniejszy, który albo działał na rynku, na którym tego pierwszego nie było, albo miał technologię, która tamtemu pasowała. 

W ostatnich miesiącach dużo mówi się o wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości (czyli VR i AR). Liczne startupy szukają praktycznych rozwiązań, które będą mogły być masowo wdrożone w biznesie albo na rynku konsumenckim. VR i AR tak naprawdę przeżywają teraz drugą młodość, bo pierwsza fala zainteresowania tymi technologiami pojawiła się kilka lat temu i zaowocowała m.in. zakupem przez Facebooka firmy Oculus, producenta gogli do VR. Obecna fala zdaje się być o wiele silniejsza, bo sama technologia staniała i wzrosła szybkość transmisji danych w sieciach mobilnych, co pozwala w miarę swobodnie korzystać z wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości wszędzie tam, gdzie komórki mają zasięg. I tak jak to było w przypadku fintechów, góra za dwa lata nadejdzie okres praktycznej weryfikacji pomysłów. 

Powrót zainteresowania startupami zajmującymi się cyberbezpieczeństwem ma czysto biznesowe podstawy. Ostatnie miesiące pokazały, że stosowane dziś zabezpieczenia sieci i systemów komputerowych nie są dla cyberprzestępców żadną przeszkodą. Stąd potrzeba nowych rozwiązań. Część dostarczą istniejące już firmy, ale wiele wniosą zapewne właśnie nowe startupy. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?