Marketing

Narzędzia skutecznej promocji

© Shutterstock

Jak nowocześnie promować swoją ofertę, by efektywnie walczyć z większą od siebie i bogatszą konkurencją? Z jakich narzędzi korzystać i które z nich może opanować laik? I wreszcie – na czym można zaoszczędzić, a w co zainwestować, żeby więcej osób o nas usłyszało i potem kupiło nasz produkt?

Wielu przedsiębiorców zaczyna własny biznes z zamiłowania do danej dziedziny. Producent jachtów często od dziecka żeglował. Właścicielka sieci sklepów z biżuterią realizuje poprzez firmę swoje artystyczne pasje. Wydaje się zatem naturalne, że po założeniu przedsiębiorstwa najwięcej uwagi przykładają do doskonalenia swego produktu czy usługi. Powiem jednak przewrotnie, że to błąd. 

Przeciętny klient musi bowiem usłyszeć o produkcie, zanim go kupi. Jeśli nie usłyszy, to go nie nabędzie, choćby bardzo go potrzebował. Zrozumienie, że stałe promowanie naszej oferty jest dziś równie ważne jak ciągle jej doskonalenie, jest kluczem do sukcesu. 

Drugim kluczem jest świadomość, że współczesne narzędzia marketingowo-sprzedażowe nie muszą być drogie. Niestety wielu tych, którzy zarządzają mniejszymi czy średnimi biznesami, traktuje marketing trochę jak kulę u nogi. Trzeba w niego inwestować, ale na billboardy rozsiane po całym mieście przecież nas nie stać, reklama w radiu też sporo kosztuje, nie mówiąc już o telewizji. A ponieważ z góry uznajemy, że w tych środkach przekazu nigdy nie wygramy z korporacyjną konkurencją, bywa, że nie staramy się wcale. 

Tymczasem nie tylko powinniśmy aktywnie promować swoje produkty czy usługi, ale także mieć odpowiednią strategię marketingowo-sprzedażową dostosowaną do szybkich współczesnych zmian, wykorzystującą dostępne w danej sytuacji i skuteczne narzędzia. 

Możemy zacząć od marketingu online – a przynajmniej w przytłaczającej większości wypadków, bo niektórzy mają klientów, którzy z sieci nie korzystają. Marketing ten jest tańszy, na czasie i zdecydowanie bardziej skalowalny niż tradycyjny, tzw. offline’owy. Co nie znaczy, że należałoby z tego drugiego zrezygnować. Przeciwnie, przemyślana integracja działań prowadzonych w sieci i tradycyjnymi kanałami potrafi przynieść najlepsze efekty. Jeśli jednak dysponujemy niewielkim budżetem, dobry marketing w internecie  będzie sensownym  wyborem, zwłaszcza że część rzeczy możemy zrobić za darmo. 

Interakcja z klientami na fanpejdżu

Załóżmy, że otwieramy klub fitness. Chcąc promować się w sieci, powinniśmy oczywiście założyć jego stronę www, ale początkowo można ją zastąpić aktywnie prowadzonym firmowym fanpejdżem na Facebooku (strona wykonana przez profesjonalną agencję kosztuje od ok. 2 tys. zł wzwyż, fanpejdż jest bezpłatny). Aby móc go aktywnie prowadzić, wykorzystujemy opcje: „Wydarzenia” (żeby informować o organizowanych eventach, np. maratonie fitness), „Sklep” (żeby sprzedawać napoje izotoniczne) oraz „Filmy i zdjęcia” (by ciekawie przedstawiać swój lokal i formę prowadzenia zajęć). 

Filmy reklamowe, nawet kręcone komórką, mogą być publikowane na naszym kanale na YouTube. Może to być również element naszej strategii marketingowej na fanpejdżu. 

Pamiętajmy jednak, że internauci szybko dziś scrollują ekran i naszym treściom poświęcą najwyżej kilka sekund – tyle czasu mamy na to, aby przykuć ich uwagę. Dobrze jest zatem poznać potrzeby i styl życia członków swojej grupy docelowej, aby mieć podstawy do przemyśleń, co mogłoby ich zainteresować, co chcieliby przeczytać czy zobaczyć, i skuteczniej przez to do nich trafić. 

Tak jak to robi Jacek Mrozek, szef firmy Halma & Mrozek Design z Tczewa, który sprzedaje lampy, dywany, rolety, farby itp., i na co dzień mierzy się z bardziej rozpoznawalnymi sieciówkami odbierającymi mu wieloletnich klientów. Chcąc zatrzymać odpływ tych ostatnich, postanowił  m.in. całkowicie odmienić wizerunek swego sklepu – zarówno w świecie fizycznym, jak i w internecie. W tym celu poinformował na swoim fanpejdżu, że zamyka sklep na dwa tygodnie i przeprowadzi jego gruntowny remont, oraz że będzie filmował poszczególne etapy prowadzonych prac. W kolejnych odcinkach swojego „serialu” pokazywał przy okazji produkty, które u siebie sprzedaje, używane podczas remontu. W efekcie zaintrygował klientów i nawiązał z nimi interaktywny kontakt, a o jego marce zrobiło się w lokalnym środowisku głośnej. – Dzięki komentarzom pozostawionym na Facebooku, a także wiadomościom prywatnym w facebookowym Messengerze, udało mi się nawet ostatnio wybrać we współpracy z internautami nowe logo mojej firmy – mówi. – Uważam to za świetną promocję i darmową reklamę. 

Ekspercki blog i webinary

Jeśli ktoś chce po prostu wykreować swoją markę, dobrym sposobem jest również prowadzenie eksperckiego bloga. Można go „postawić” bezpłatnie na darmowej platformie WordPress. Dobrze, jeśli obfituje on w aktualne posty, vlogi albo zaprasza czytelników na darmowe szkolenia online, czyli tzw. webinaria. Koszt przeprowadzenia takiego szkolenia, w przypadku gdy wynajmiemy pokój dla maksymalnie 100 uczestników, to ok. 150 zł (dane z platformy ClickMeeting). W cenie jest możliwość nagrania całego wydarzenia i potem można je pokazywać czy sprzedawać dalej. Z kolei Google Hangouts umożliwia poprowadzenie webinarium  za darmo. 

Profil prywatny, film i lajw

Wróćmy do Facebooka. Warto posłuchać rady jednego z czołowych polskich marketerów, Marcina Osmana, i prowadzić jako przedsiębiorca swój profil prywatny. Z reguły, za sprawą tego prywatnego charakteru, profil ma więcej kliknięć (także w posty o tematyce służbowej), zwłaszcza że ludzie nie zawsze wiedzą, czym się dokładnie zajmujemy zawodowo. W zamieszczanych postach lepiej niczego bezpośrednio nie sprzedawać. Nie warto pisać np. przez siedem dni w tygodniu, że oferujemy coś w promocyjnej cenie. To strategiczny błąd. Na naszym profilu na Facebooku inni chcą nas podglądać i się inspirować, a nie poczuć się przyparci do muru sugestią zakupu. 

Dlatego starajmy się tworzyć barwne posty, najlepiej okraszone filmem czy coraz modniejszymi obecnie transmisjami na żywo (tzw. lajwy). Dobrze, by ukazywały nas w interesujących, kreatywnie pomyślanych sytuacjach. Jeśli w tle zdjęcia czy filmu pokażemy nasz produkt i zamieścimy o nim tylko jedno zdanie, będzie to strzał w dziesiątkę. Dobrze jest też przemycić czasem link do swojej firmowej strony www czy sklepu. Trzeba być w tym wszystkim subtelnym i cierpliwym, czyli nie oczekiwać natychmiastowego wzrostu sprzedaży. Ten i tak nadejdzie, jeśli będziemy konsekwentni. 

Grupy facebookowe  – wyjątkowo skuteczne

Grupy te są kolejnym nowoczesnym i darmowym narzędziem promocji: zarówno marki, wizerunku, jak i sprzedaży konkretnego produktu. W jednym ze swych lajwów Urszula Bielska-Phelep, ekspertka od tworzenia społeczności w internecie, zwraca uwagę, że posiadanie własnej grupy facebookowej przynosi dziś znacznie lepsze rezultaty niż skrupulatnie prowadzony fanpejdż. I chyba wie, co mówi, skoro jej grupa „Biznes, blogowanie i marketing dla kobiet” liczy 21 tys. członkiń. Samo założenie własnej grupy zajmuje moment – wystarczy się zalogować na swoim profilu i odnaleźć w ustawieniach opcję „Utwórz grupę”. Znacznie więcej wysiłku wymaga jednak rzetelne jej prowadzenie.

Można też uczestniczyć w cudzych grupach społecznościowych i publikować treści reklamowe zgodnie z ich regulaminem. 

Płatne reklamy na FB i w Google

O marketingowych możliwościach Facebooka można by napisać książkę. Wspomnę więc jeszcze tylko o płatnych reklamach. Tym bardziej że choć spokojnie można na nie wydać fortunę, skuteczna promocja za niedużą cenę też jest za ich pomocą możliwa. W dodatku sami decydujemy, ile złotych dziennie i przez jak długi okres chcemy na nią przeznaczać. Stosowana tu forma płatności, Pay Per Click (PPC – płatność za kliknięcie), zyskuje wśród przedsiębiorców coraz więcej zwolenników. 

Już za kilka, kilkanaście złotych możemy bowiem promować dowolny produkt czy usługę i do tego ściśle targetować naszą reklamę. Innymi słowy, będzie się wyświetlała na komputerach, telefonach, tabletach osób należących do precyzyjnie przez nas określonej grupy docelowej, np. mężczyzn po czterdziestce, którzy w weekendy jeżdżą na ryby. Jeśli na naszą reklamę internauci będą klikać zbyt rzadko lub będzie miała za małe przełożenie na sprzedaż (tzw. niską konwersję), możemy ją wstrzymać w dowolnym momencie. Marketing poza siecią rzadko daje możliwość błyskawicznego sprawdzenia efektów danej promocji. 

Aby wesprzeć jej skuteczność, zadbajmy o nią od strony kreatywnej: krótki, nieprzegadany tekst, fajny obrazek, a najlepiej filmik z wezwaniem do działania (call to action), powinny zdecydowanie pomóc. Na wideo naprawdę warto postawić: Cheryl Conner, amerykańska ekspertka od marketingu treści podkreśla w swym często cytowanym artykule „10 ½ Ways to Take Advantage of Social SEO”, że klienci, którzy obejrzeli w sieci film o danym produkcie, są o 85 proc. bardziej chętni, by go kupić. 

W ten sam sposób (czyli PPC) płacimy za reklamy wyświetlane za pośrednictwem Google AdWords. Korzystając z tego narzędzia, możemy wskoczyć na sam szczyt w wynikach wyszukiwarki Google w zaledwie dwa, trzy dni. Dla internautów (naszych potencjalnych klientów) reklama w Google AdWords wygląda w zasadzie podobnie do standardowych wyników wyszukiwania, z tą różnicą, że znajduje się zawsze na wspomnianym szczycie, a przy linku widnieje mały napis „Reklama”. Korzystający z tego rozwiązania wydają na nie zwykle od 200–500 zł do 1–1,5 tys. zł miesięcznie. Za obsługę kampanii, jeśli ktoś nie chce się tym zajmować osobiście, płaci się agencji reklamowej kolejne 100–200 zł. 

Pozycjonowanie SEO

Inną formą reklamy jest pozycjonowanie SEO (które warto stosować jako kontynuację działań z Google AdWords). Pomaga wywindować jak najwyżej naszą stronę www w wynikach wyszukiwania, po wpisaniu do wyszukiwarki kluczowych słów lub zwrotów, np. „paznokcie hybrydowe Ursynów”. Badania mówią, że ponad 60 proc. internautów ogranicza się do pierwszej strony wyświetlonych wyników, zatem warto się na niej znaleźć. W przypadku tego narzędzia opłaca się wynająć profesjonalną agencję marketingową, by ta swoje zadanie wykonała zgodnie z polityką tolerowaną przez Google (jej zasady często się zmieniają). Usługa ta kosztuje od 100 zł wzwyż za wybraną frazę, przy czym często płacimy za efekt – dopiero wtedy, gdy po wpisaniu owej frazy do przeglądarki nasza firma jest np. w pierwszych 10 wynikach wyszukiwania. 

Spotkania z klientem

Jak jeszcze można niedrogo a skutecznie wspomóc sprzedaż czy wypromować markę? Sięgając po metody w gruncie rzeczy stare jak świat. Do klasyki gatunku należą spotkania z klientem poznanym w ramach networkingu uprawianego przez nas np. podczas kongresów czy konferencji na targach (albo podczas specjalnie organizowanych wydarzeń networkingowych), czy też umówionym po serii tzw. zimnych telefonów (o charakterze sprzedażowym, do osób, których nie znamy). Typowe spotkanie networkingowe trwa ok. 2,5 godz., a wstęp na nie kosztuje średnio 70–80 zł (choć czasem nawet 300 zł). Informacje o takich wydarzeniach najczęściej znajdziemy w mediach społecznościowych (np. w grupach na Facebooku), przesyłane są też w newsletterach różnych organizacji biznesowych, trenerów biznesu itp. 

Tradycyjny networking wciąż uważa się za bardzo skuteczne narzędzie pozyskiwania klientów, ale nigdy od razu, nie podczas pierwszej rozmowy i po wymianie wizytówek. Praca nad relacją z klientem jest czasochłonna i dobrze jest ją wspierać wyżej omówionymi działaniami w sieci i zaproszeniem do znajomych w takich serwisach, jak Facebook, LinkedIn, Instragram, Twitter czy Pinterest. 

E-maile z wartością

Dobrym pomysłem jest też wysyłanie do nowych tzw. leadów (członków naszej grupy docelowej, których dane kontaktowe pozyskaliśmy) e-maili z „wartością”. Na przykład do osób zainteresowanych zdrowiem, poznanych podczas networkingu  na konferencji o zdrowym odżywianiu, możemy wysłać e-mailem darmowy e-book z przepisami na ciasta pozbawione cukru. Jeśli mamy firmę cateringową, sklep z żywnością ekologiczną czy prowadzimy klinikę oferującą wsparcie dietetyków, taki e-book z linkami do naszych usług czy produktów, umieszczonymi subtelnie w jego treści, może nam pomoc zarobić już w fizycznym świecie. 

Stosowny e-book można też wysłać osobom z naszej bazy klientów, do których wykonujemy zimne telefony. Jest to rozwiązanie ocieplające relację i ciekawa alternatywa dla wysyłania standardowej oferty. Generalnie – najlepiej jest zbudować aktywną bazę e-mailingową potencjalnych klientów, którzy co jakiś czas otrzymywać będą od nas interesujący i niekoniecznie sprzedający wprost, newsletter (jeśli się da – spersonalizowany). To dziś konieczność. 

I jak już wspominaliśmy, dobrze jest łączyć narzędzia tradycyjne, takie jak spotkania bezpośrednie, z szeroko zakrojonymi działaniami online. Jeśli będziemy mieli przy tym przemyślaną strategię marketingową i komunikacyjną, to nawet z małym budżetem powinniśmy być skuteczni. 


Marcin Osman, właściciel OSM Consult i znany marketer

Jeśli na Facebooku prowadzimy swój profil prywatny jako przedsiębiorca, najważniejszą rzeczą jest dawanie odbiorcy wartości, przy czym przez słowo „wartość” rozumiem rozwiązanie czyjegoś problemu. I najlepiej rozwiążmy go w poście tu i teraz, choćby tylko częściowo, zamiast obiecywać, że zajmiemy się nim wkrótce. 


Emilia Zalewska, dyrektor Digital Contact

Przyszłość należy do marketingu mobilnego

Według badań 80 proc. Polaków ma dostęp do smartfonów, połowa korzysta z tabletów, ponad 60 proc. posiadaczy smartfonów szuka za ich pomocą informacji o produktach i usługach, zaś przeszło 50 proc. kupuje mobilnie. Nic dziwnego, że kanał mobile stał się jedną z lepszych dróg dotarcia do klienta. Co zatem należy zrobić, by go tą drogą pozyskać? Na początek – zadbać o to, by nasza strona www była dostosowana do urządzeń mobilnych. Trzeba dopasować rozmiar elementów graficznych i tekstowych, a sama strona, i jest to szalenie istotne, powinna się szybko otwierać. Kolejny krok to wybór rodzaju reklamy. Generalnie tworzymy zoptymalizowaną reklamę, z dobrym komunikatem, adresem URL i ze stroną docelową dopasowaną do kategorii mobile.

W kategorii tej mamy dwa sposoby promowania się: w przeglądarkach mobilnych (reklama w wyszukiwarkach) i za pomocą reklamy display. Korzystanie z przeglądarek opiera się przede wszystkim na tym, że użytkownicy sprawdzają potrzebne informacje w wyszukiwarkach. Jednak coraz bardziej popularne są aplikacje mobilne, wskutek wzrostu aktywności użytkowników w mediach społecznościowych. Warto też podkreślić, że mobilne przeglądarki i aplikacje nie są wyposażone w oprogramowanie blokujące reklamy, tak jak to ma miejsce w przypadku desktopów. 

Jeśli chodzi o reklamę display dla urządzeń mobilnych, wyróżniamy banery 320x50 px, rectangle 320x250 px, interstatiale (reklamy pełnoekranowe) i rich media (format reklamy pełnoekranowej z wykorzystaniem elementów interaktywnych). Tutaj współczynnik konwersji jest niższy niż w przypadku desktopów. Dlatego z reklamy display dla urządzeń mobilnych korzysta się raczej wtedy, gdy chcemy zbudować świadomość danej marki czy rozpoznawalność nowego produktu. 

Smartfon jest dziś najbardziej osobistym urządzeniem elektronicznym i integralną częścią naszej codzienności. Jak podaje Deloitte, aż sześć na siedem osób zerka na ekran swojego smartfona już w pierwszej godzinie po przebudzeniu, a ponad trzy czwarte robi to w ostatnich 60 minutach przed snem. Dlatego właśnie umiejętne wykorzystanie kanału mobile w reklamie umożliwia uzyskanie dużo lepszych wyników niż w przypadku komunikatów wysyłanych do użytkowników desktopów. 


Rajmund Tochwin, członek zarządu Tarsago Media Group Sp. z o.o.

Jak zwiększyć efektywność e-mailingu

E-mailing jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi promocji i sprzedaży w kanale online – musimy tylko należycie zadbać o wszystkie elementy wpływające na jego efektywność. Zanim jednak do nich przejdziemy, warto zapoznać się z przepisami regulującymi gromadzenie i przetwarzanie baz danych. 

Chcąc wysłać e-mail reklamowy, powinniśmy pozyskać adresata oraz jego zgodę na przetwarzanie danych osobowych i przesyłanie komunikacji reklamowej drogą elektroniczną. Każda taka zgoda musi być wyrażona odrębnie, czyli odznaczona na „tak” w osobnych check boxach. I tu dochodzimy do pytania, jak powinna wyglądać skuteczna komunikacja e-mailingowa. 

O sukcesie kampanii e-mailingowej decydują trzy elementy:

1. temat e-maila: musi być na tyle interesujący, aby przyciągnął uwagę i zachęcał do zapoznania się z treścią komunikatu już na etapie jego pojawienia się w skrzynce odbiorczej;

2. kreacja e-maila: jeśli odbiorca otworzył e-mail, to ma okazję zapoznać się z naszą ofertą, na podstawie której podejmie dalsze decyzje. Należy pamiętać, aby kreacja składała się z elementów zarówno graficznych, jak i tekstowych lub tylko z samego tekstu. Jeśli kreację ograniczymy tylko do jednej grafiki, to odbiorcy, którzy mają w przeglądarce zablokowaną funkcję automatycznego wyświetlania obrazków, po prostu kreacji nie zobaczą (bo im się nie wyświetli). Warto testować kreacje (testy A/B), dzięki czemu zawsze wybierzemy tę, która bardziej trafia w gust odbiorców, czyli odnotuje w testach lepsze wskaźniki OR (open rate) i CTR (click through rate); 

3. landing page: to miejsce, gdzie trafia klient po kliknięciu w kreację e-maila. Jest to strona zawierająca formularz do zbierania danych osób zainteresowanych ofertą oraz zgód na ich przetwarzanie i komunikację. Nie przesadźmy z ilością danych na formularzu. Warto się zastanowić, jakich danych potrzebujemy, aby skutecznie kontaktować się z naszymi klientami. Im więcej o nich wiemy, tym lepiej, lecz zbyt długi formularz i prośba o tzw. wrażliwe dane, np. PESEL, potrafią skutecznie zniechęcić do jego wypełnienia. Pamiętajmy, aby w erze smartfonów kreacja i landing page były responsywne, czyli dopasowywały się rozmiarem do urządzeń, na których odbiorcy czytają pocztę – dzięki temu nasz e-mailing zawsze wyświetli się prawidłowo. 

Jeśli w strategii komunikacji zakładamy, że finalnie i tak zadzwonimy do klientów, by przedstawić naszą ofertę, to zawęźmy formularz na landing page do imienia i numeru telefonu. Podczas rozmowy zainteresowany klient uzupełni swoje dane niezbędne do zawarcia z nami umowy. W przypadku danych pozyskanych przez telefon jesteśmy zobowiązani do odczytania stosownych zgód na ich przetwarzanie, a klient powinien taką zgodę potwierdzić. Mamy obowiązek nagrać rozmowę z treścią wyrażonej zgody i ją przechowywać – ale telemarketing to osobny „temat rzeka”, do którego na pewno jeszcze wrócimy. 

Budując e-mailową bazę klientów, pamiętajmy o zasadzie double opt-in, czyli o wysłaniu e-maila na pozyskany adres z linkiem potwierdzającym jego poprawność. Eliminujmy z bazy niepoprawne adresy, co wpłynie pozytywnie na reputację IP, z którego dostarczamy pocztę, i na wiarygodność naszej domeny. Właściciele domen stosują bowiem algorytmy, które mogą zablokować naszą wysyłkę, jeżeli będą w niej tzw. e-maile odbijające. 

Gromadzenie i przetwarzanie danych osobowych nakłada na nas obowiązki. Każdy podmiot musi zgłosić utworzenie zbioru danych do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Specjalny formularz znajdziemy na stronie GIODO. Wskazujemy w nim m.in. wnioskodawcę-administratora, cel (np. przesyłanie ofert marketingowych i handlowych) i zakres przetwarzania oraz informacje o podjętych środkach bezpieczeństwa (czyli o ABI – Administratorze Bezpieczeństwa Informacji). Wskazujemy też osoby dopuszczone do przetwarzania i prowadzimy ich ewidencję. Oznacza to np. ograniczenie dostępu do pomieszczenia, w którym są przetwarzane dane osobowe. Konieczne są także opracowanie i wdrożenie polityki bezpieczeństwa oraz instrukcja zarządzania systemem IT. 

Troska o bezpieczeństwo to nie tylko kwestia przepisów. Wyobraźmy sobie, co się stanie, gdy źle chronione dane naszych cennych klientów trafią do konkurencji... 

Każdą z powyższych czynności możemy wykonać sami lub skorzystać z oferty zewnętrznych dostawców. Jakich wyników możemy się spodziewać, realizując kampanię e-mailingową opartą na ich bazach? Zależą one od samej oferty (od tego, czy to produkt niszowy, czy dla szerokiej grupy klientów) i od jakości bazy. Inaczej będzie reagowała baza klientów pozyskanych poprzez konkursy niż dzięki dokonanym i zweryfikowanym zakupom. E-mailing umożliwia docieranie z ofertą do precyzyjnie określonych grup docelowych. Targetowanie jest w dużej mierze uzależnione od oferty dostawców. Nie zawsze liczba kontaktów idzie w parze z ich jakością. Wolę stu klientów, którzy kupią produkt, niż tysiąc jedynie zainteresowanych moją ofertą bez finalnej transakcji. 

Na zwiększanie efektywności działań e-mailingowych, jakość pozyskanych klientów i ostateczny poziom konwersji osiągniętej w kampanii wpływa jeszcze wiele innych czynników. Będziemy wracać do tego na naszych łamach. 


Renesans e-mailingu

49 proc. szefów marketingu uważa e-mail za główne narzędzie marketingowe mające wpływ na osiąganie przychodów ze sprzedaży. Rok temu było ich tylko 20 proc. Ten wzrost to efekt pojawienia się nowego typu danych o klientach (dzięki narzędziom prognozującym zdarzenia i badającym zachowania klientów online) pozwalających lepiej personalizować działania („2016 State of Marketing” firmy Salesforce). 


Słowniczek

Call to action (wezwanie do  działania) – link, którego kliknięcie przez internautę skutkuje określonym działaniem (jak dokonanie zakupu,  wysłanie formularza) lub przekierowaniem np. na inną stronę. 

Content marketing – pozyskiwanie potencjalnych klientów poprzez publikowanie w sieci atrakcyjnych i przydatnych treści, które ich zainteresują.

E-mail marketing – forma marketingu bezpośredniego oparta na e-mailach. To także planowanie, realizacja, kontrola, analiza efektów i optymalizacja związanych z nim działań. 

Grupa facebookowa – zakładamy ją, gdy mamy profil prywatny na Facebooku i chcemy rozmawiać z większą liczbą użytkowników na wybrany temat.  

Konwersja – anonimowy odbiorca naszej promocji ujawnia dane na swój temat i np. zamawia subskrypcję naszego newslettera. A także – przekształcenie się odwiedzającego stronę www firmy w jej płacącego klienta. 

Lajw (live) – transmisja na żywo w serwisie społecznościowym z tego, co akurat robimy. Internauci często mogą się wtedy z nami kontaktować za pomocą wpisów pod naszym  przekazem. 

Lead – klient, który zareagował na  naszą ofertę i wyraził zainteresowanie nią (np. podając swoje dane w specjalnym formularzu na tzw. landing page).

Networking – budowanie jak najszerszej sieci kontaktów, która stwarza możliwości wymiany korzyści: informacji i przysług. Powinien zaowocować nowymi klientami czy partnerami w różnych przedsięwzięciach.

Pay Per Click (PPC; płatność  za kliknięcie) – rodzaj reklamy internetowej, gdzie płacimy za kliknięcie (w link, banner), a nie za jego wyświetlenie. Reklamodawca płaci za każdego użytkownika, który za pośrednictwem reklamy przejdzie na jego stronę www. 

SEO (pozycjonowanie) – zmierza się do jak najwyższej pozycji w wynikach wyszukiwarek internetowych. 

Zimny telefon (cold call) – telefon do potencjalnego klienta, z którym nie mieliśmy wcześniej kontaktów, albo pierwszy wysyłany do niego e-mail czy faks, np. w celu umówienia spotkania. 


Dekalog twórcy firmowego fanpejdża

1. Daj się polubić. Użytkownicy FB czytają wpisy marek pojawiające się na ich tablicach i poświęcają im tyle samo czasu, co wpisom znajomych. Reklam natomiast nie czytają. 

2. Zacznij od pomysłu. Opracuj długofalową strategię obecności marki na FB i zadbaj o formę komunikacji oraz jej treść (unikaj poprzestawania na newsach). 

3. Popisz się czymś więcej. Dodawaj wideo i zdjęcia do swoich postów. 

4. Dbaj o formę. Ludzie czytają tylko kilka pierwszych słów wpisu. Od początku musisz ich zainteresować. 

5. Co kto lubi. Użytkownicy patrzą na to, co lubią ich znajomi. Interesują się również treściami, które ktoś polubił poza FB, dlatego warto umieszczać przycisk „like” na swoich stronach. 

6. Jak cię widzą, tak cię lubią. Internauci zwracają uwagę na awatar. Twórz specjalne zdjęcia profilowe i zmieniaj je co jakiś czas. 

7. Fanpejdż na zakładkę. Prawie wszyscy czytają nazwy zakładek, a połowa chce w nie zaglądać. Warto więc tworzyć ciekawe treści i konkursy w formie zakładek, których nazwy wyświetlane są również w lewym menu pod awatarem. 

8. Na lewo patrz. Użytkownicy poświęcają uwagę boksom w lewej kolumnie. Warto zamieszczać w nich atrakcyjne graficznie ogłoszenia, wewnętrzne reklamy, linki do innych kanałów komunikacji itd. 

9. Nie kupuj fanów. Ludzie to sprawdzają. Puste profile kupionych fanów znacznie obniżają wiarygodność marki. 

10. Miłość od pierwszego spojrzenia. Internauci poświęcają tylko 60 sek. na wszystko, co masz im do powiedzenia. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty