Finanse

W poszukiwaniu kół zamachowych

© InPhoTech

Wśród Krajowych Inteligentnych Specjalizacji nadzieje budzą zwłaszcza te, które poza tym, że obfitują w ciekawe firmy, mają też mocne korzenie. Ale czy znaleźliśmy KIS – prawdziwe koła zamachowe polskiej gospodarki?

Branża oparta na nowych technologiach, tworząca wysoką wartość dodaną, a w niej firma z własnym, robiącym furorę na świecie produktem, który od lat święci triumfy, bo mamy w kraju unikalne know-how. Firma jest też notowana na giełdzie, a w zeszłym roku miała prawie 800 mln zł przychodów ze sprzedaży i 342 mln zł zysku. Założona w latach 90. przez kolegów z liceum zaczynała „w garażu”, czyli na bazarze. Już chyba każdy się domyślił, że chodzi o CD Projekt, najbardziej znanego polskiego producenta gier komputerowych.

Elementem decydującym tu o sukcesie było umiejętne wykorzystanie atutu, jakim był dostęp do tak nośnej literatury jak saga Andrzeja Sapkowskiego o wiedźminie Geralcie plus nowatorskie swego czasu odejście od gier na konsole na rzecz tych na pecety. Osiągnięcia CD Projektu pociągnęły za sobą rozwój podobnych firm. Dziś KIS „Inteligentne technologie kreacyjne” to jedna z naszych najbardziej obiecujących narodowych specjalizacji.

Efektywne nie zawsze efektowne

W ostatnich miesiącach, szukając takich firm jak CD Projekt, przyjrzeliśmy się pięciu spośród 20 naszych Krajowych Inteligentnych Specjalizacji, próbując ocenić drzemiący w nich potencjał.

Podstawowy wniosek jest taki: w każdej są interesujące przykłady firm, które sprawiają, że branża może dobrze sobie radzić na arenie międzynarodowej. Czy znaleźliśmy przy tej okazji „koło zamachowe” dla całej naszej gospodarki? Na razie nie.

Branże te świetnie sobie radzą z różnych powodów. Na przykład pierwsza z KIS, które opisywaliśmy, „Diagnostyka i terapia chorób cywilizacyjnych oraz w medycynie spersonalizowanej”, to jedna z najambitniejszych dziedzin, w których swoich sił próbują polskie przedsiębiorstwa. Jeśli z poszukiwań nowych leków, prowadzonych przez takie firmy jak Selvita czy OncoArendi, coś dużego wyjdzie, to może to pociągnąć całą branżę farmaceutyczną i biotechnologiczną na wyższy poziom – do pierwszej ligi światowej, w której, niestety, jeszcze nie jesteśmy.

Lecz nawet jeśli ten plan nie wypali, nie znaczy to, że wysiłek został zmarnowany – przy okazji rośnie bowiem grupa firm, które wyspecjalizowały się w lekach generycznych (np. Adamed) bądź znajdują sobie ciekawe nisze w diagnostyce (Medicalgorithmics, Synektik). Kształcą kadry, które polskiej gospodarce bardzo się przydadzą.

W inny sposób rozwija się branża wpisująca się w KIS „Inteligentne i energooszczędne budownictwo”. Trampoliną do budowania pozycji na świecie był dla wielu z działających w niej firm duży rynek wewnętrzny (np. dla producentów okien). Ale nie brakuje już przykładów sięgania po technologie z innych dziedzin, jak automatyka, odnawialne źródła energii, informatyka, po to, by oferować klientom z całego świata innowacyjne produkty. W tej dziedzinie raczej nie ma co oczekiwać przełomu – ale za to jest stały wzrost.

Branżą, która bodaj najbardziej spektakularnie poprawiała w ostatnich dekadach swoją pozycję w skali globalnej, był polski sektor rolno-spożywczy. Przyglądając się KIS „Innowacyjne technologie, procesy i produkty sektora rolno-spożywczego i leśno-drzewnego”, dostrzegliśmy firmy, których działalność – np. praca nad stworzeniem nowych odmian zbóż czy owoców – będzie miała nieproporcjonalnie duży (w stosunku do ich rozmiaru) wpływ na to, czy w kolejnych dziesięcioleciach będziemy tu gospodarczym mocarstwem.

Przy okazji nasunął się ważny wniosek: w pogoni za nowymi kołami zamachowymi nie wolno zaniedbać tego, co już mamy. Rolnictwo nie jest u nas kojarzone z najnowocześniejszymi technologiami, ale o jego przyszłości zdecyduje to, czy umiejętnie połączymy tradycję z nowoczesnością – posiadane już atuty ze zdobyczami nauki.

Kolejna udana specjalizacja, której nie byłoby bez korzeni w przeszłości, to KIS „Innowacyjne technologie morskie...”. Jeszcze 10 lat temu, wraz z upadkiem przemysłu stoczniowego, wydawało się, że utraciliśmy „morski potencjał”. Szansą na drugie życie dla polskich firm żyjących z morza stał się rozwój przemysłu offshore, ale także nisze, a nawet pomysły zakorzenione w czysto „lądowym” dorobku i przeniesione na jednostki pływające.

Szalenie obiecujące, choć niepewne

Najciekawszym chyba przypadkiem z opisywanych przez nas specjalizacji jest KIS „Fotonika”. Jej nazwa kilka miesięcy temu została zmieniona, bo pierwotnie brzmiała „Optoelektroniczne systemy i materiały”. Branża z nią związana postrzegana jest jako następczyni elektroniki. Potencjał materiałów i urządzeń wykorzystujących światło jest olbrzymi. Panuje przekonanie, że ich rozwój doprowadzi do kolejnej, po krzemowej, rewolucji w przemyśle.

My w tej dziedzinie mamy poważne przewagi konkurencyjne (patrz obok), jest też gromadka firm rozwijających unikalne technologie, takich jak Saule Technologies czy InPhoTech, wyróżniona ostatnio w konkursie Polski Produkt Przyszłości za stworzenie 7-rdzeniowego światłowodu dla sieci telekomunikacyjnych „IPT Multicore”.

To jednocześnie branża, z którą w przeszłości wiązaliśmy duże nadzieje, ale się nie spełniły. Mimo przełomowych odkryć dokonanych przez polskich naukowców, nie powstał polski „niebieski laser”. Powód? Brak technologii towarzyszących, koniecznych, aby naukowe osiągnięcie przekuć w komercyjny sukces. Teraz, co prawda, podobno wpadnięcie w taką pułapkę nam nie grozi, choć pozostały inne bariery, o czym dalej. Fotonika jest więc wśród opisywanych przez nas KIS może największą szansą – bo nie musimy tu gonić świata, lecz zarazem stoi pod największym znakiem zapytania.

A jak wygląda potencjał tych specjalizacji, którym nie przyglądaliśmy się w swoich artykułach? W ocenie może pomóc rzut oka na to, jak wiele wpisujących się w nie firm ubiega się o unijne pieniądze. Na czele stawki, biorąc pod uwagę wszystkie konkursy organizowane w ramach PO IR w 2016 r., znajdziemy KIS 17, czyli „Automatyzacja i robotyka procesów technologicznych”. To może być zaskakujące. Nie odbierając zasług tym polskim naukowcom i przedsiębiorcom, którzy prezentują w tej branży najwyższy poziom (jak choćby Polski Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP i jego roboty pirotechniczne), to światową potęgą w niej nie jesteśmy. Wyjaśnienie jej tak wysokiej pozycji w konkursach jest jednak stosunkowo proste – angażowanie specjalistów z tej dziedziny często wymusza rynek. – Zapotrzebowanie przedsiębiorstw w różnych branżach na wdrażanie innowacyjnych technologii opartych na automatyzacji i robotyce procesów jest bardzo duże. Nasze firmy, chcąc konkurować na rynku zarówno krajowym, jak i zagranicznym, muszą doskonalić parametry procesów technologicznych, czas i jakość wykonania poprzez wykorzystywanie w produkcji inteligentnych maszyn, urządzeń, robotów – opisuje dr inż. Monika Łobaziewicz z firmy OPTeam, przewodnicząca Grupy Roboczej KIS 17.

Ten przykład pokazuje, że sens istnienia i wzrostu spółek z danej specjalizacji nie musi wiązać się z tym, że mają szansę zawojować światowe rynki. Mogą po prostu przyczyniać się do poprawy konkurencyjności innych sektorów gospodarki.

O tym, które specjalizacje były najbardziej popularne wśród przedsiębiorców, można się przekonać, patrząc na wyniki konkursów w najbardziej „masowym” programie unijnym – Poddziałaniu 1.1.1 PO IR, czyli tzw. szybkiej ścieżce. Tu o pieniądze na projekty badawczo-rozwojowe mogą się ubiegać wyłącznie firmy. Według zeszłorocznego raportu „Ewaluacja systemu wyboru projektów PO IR etap II” do najbardziej obleganych, oprócz automatyki, należały jeszcze „Inteligentne sieci i technologie geoinformacyjne”, „Technologie inżynierii medycznej, w tym biotechnologie medyczne”, „Wysokosprawne, niskoemisyjne i zintegrowane układy wytwarzania, magazynowania, przesyłu i dystrybucji energii” oraz wspomniane już „Inteligentne technologie kreacyjne”.

Najmniej popularne były „Elektronika drukowana, organiczna i elastyczna”, „Fotonika”, „Wytwarzanie produktów leczniczych” oraz „Innowacyjne technologie przetwarzania i odzyskiwania wody oraz zmniejszające jej zużycie”.

Atuty i bariery

Na tle Unii Europejskiej nasze KIS są wyjątkowo liczne. Większość innych krajów członkowskich wybrała zaledwie cztery do ośmiu dziedzin, ale za to szerszych, pasujących raczej do naszych „nadspecjalizacji”, jak np. „zdrowe społeczeństwo” (patrz poprzednia strona). To nasze rozdrobnienie to jeden z czynników, które utrudniają przedsiębiorcom decyzję, o pieniądze z której KIS się ubiegać, gdy projekt pasuje do kilku. Utrudniają też wskazanie dziedzin, o których z pełnym przekonaniem moglibyśmy powiedzieć, że pociągną wysoko polską gospodarkę. Niektóre są po prostu za wąskie, żeby były w stanie pełnić funkcję, jaką im przypisano, czyli koła zamachowego.

Ile w polskich KIS jest faktycznego potencjału, a ile pobożnych życzeń? Z naszych artykułów wyłania się niejednoznaczny obraz. Optymistyczne np. jest to, że wśród wymienianych przez firmy atutów najczęściej padało hasło „ludzie”. Usłyszeliśmy o tym zarówno w kontekście naukowców pracujących nad nowymi lekami, osób prowadzących wieloletnie programy twórczej hodowli roślin, jak i pracowników dla przemysłu offshore.

To zdecydowanie najważniejszy atut, niestety w większości dziedzin nie towarzyszy mu wystarczająco rozwinięty, już konkurujący na globalną skalę przemysł. Brak rodzimych koncernów, chętnych do wdrażania przełomowych odkryć, to jedna z najważniejszych barier. Z nią wiąże się druga – niedostatek kapitału. Komercjalizacja wymaga zwykle dużo wyższych nakładów inwestycyjnych niż te poniesione na etapie prac badawczo-rozwojowych. Owszem, fundusze unijne zasypują tu lukę – ale są dziedziny, np. medycyna, gdzie nie wystarczą. Trzecią barierą jest brak renomy – Polska nie jest kojarzona z nowoczesnymi technologiami i utrudnia to naszym firmom zainteresowanie zagranicznych partnerów ich rozwiązaniami.

Z oceną siły poszczególnych dziedzin gospodarki jest jak z portfolio produktów dużego koncernu. O jego potencjale decydują trzy rzeczy: czy ma już wyroby sprzedające się z zyskiem na masową skalę, czy ma ich następców oraz czy pracuje nad pomysłami na przyszłość.

Z tej perspektywy, w przypadku większości naszych KIS najsłabszym ogniwem jest ten pierwszy element. Wyjątkiem jest branża rolno-spożywcza. Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że znaczące osiągnięcia mają też budownictwo, przemysł morski, farmaceutyczny oraz technologie kreacyjne. Ale w większości dziedzin, które zostały wybrane jako nasze inteligentne specjalizacje, jesteśmy na początku drogi. 

--------------------------

Tomasz Nasiłowski, prezes spółki InPhoTech, wiceprzewodniczący grupy roboczej ds. Krajowej Inteligentnej Specjalizacji nr 18 „Fotonika”

Fotonika – nasze dobro narodowe

Szczególnie duży potencjał mamy w światłowodach, nad którymi polscy naukowcy pracowali już w latach 70., jako jedni z pierwszych na świecie. Co prawda po 1989 r. rynek standardowych światłowodów telekomunikacyjnych przejęły koncerny amerykańskie i japońskie, ale nasi naukowcy kontynuowali prace, tyle że nad światłowodami specjalnymi. Wtedy była to działka niszowa. Obecnie, kiedy standardowe światłowody osiągają swoje limity, to właśnie światłowody specjalne, w tym wielordzeniowe, stają się przyszłością telekomunikacji nowej generacji. 

Fotonika nie tylko ma kluczowy wpływ na rozwój cyfryzacji i telekomunikacji, ale również unowocześnia przemysł: wydobywczy, zbrojeniowy, kosmiczny czy medycynę. Polskie światłowody są naszym dobrem narodowym. Posiadając własną, niezależną technologię w tak dynamicznie rozwijającej się na świecie dziedzinie mamy ogromną szansę wzmocnić rodzimy przemysł i konkurować z krajami rozwiniętymi. 

Niestety w Polsce brakuje wysoko rozwiniętego przemysłu, który byłby zainteresowany inwestycjami w najnowsze technologie. Nie mamy takich koncernów, jak ABB, Siemens, Philips czy Nokia. Potrzebna jest więc pewna pomoc, być może stworzenie przez państwo specjalnych zachęt lub projektów poświęconych priorytetowym dla kraju obszarom high-tech. 

--------------------------

Dr inż. Monika Łobaziewicz, OPTeam, przewodnicząca grupy roboczej ds. KIS „Automatyzacja i robotyka procesów technologicznych”

W tej specjalizacji są firmy z genialnymi pomysłami, ale niestety należą do mniejszości. Jednocześnie wiele pomysłów przedsiębiorstw jest ciekawych, ale niedopracowanych i nieprzemyślanych technicznie, technologicznie, organizacyjnie i ekonomicznie. Warto postawić na współpracę z jednostkami naukowymi (uczelniami technicznymi, instytutami badawczymi). Są firmy, którym taka kooperacja bardzo dobrze się układa i odnoszą z tego korzyści, ale dużo jest takich, które dopiero się jej uczą. W szczególności problem mają te, które kierują się stereotypami, uważając, że taka współpraca jest czasochłonna i mało efektywna. 

--------------------------

Wojciech Pietraszek, prezes PP-EKO, wiceprzewodniczący grupy roboczej  ds. KIS „Innowacyjne technologie przetwarzania  i odzyskiwania wody oraz zmniejszające jej zużycie”

Rodzimi przedsiębiorcy mają cały szereg rozwiązań technologicznych, już wdrożonych, są w stanie na bieżąco eliminować błędy i dostosowywać technologie. Część polskich firm nie ustępuje tu światowym, nierzadko je przewyższając. Niestety – w kraju takie rozwiązania są nadal zbyt rzadko wykorzystywane, przede wszystkim przez przemysł. Winę za to ponosi m.in. brak spójnych programów promocji użytkowania efektywnych zielonych technologii przez zakłady produkcyjne. 

Jedną z głównych barier w ekspansji na zagraniczne rynki jest przede wszystkim niewystarczający mechanizm wsparcia małych i średnich przedsiębiorców przez państwo. Promocja mniejszych innowacyjnych pracodawców, dofinansowanie nakierowane bezpośrednio na eksport, bardzo pomogłyby w rozwoju i międzynarodowej karierze naszych rozwiązań. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty