Marketing

Wzorem w konkurencję

Fot. Materiały prasowe

Dizajn to nie tylko estetyka. Obejmuje również funkcjonalność sprzężoną z technologią i niesłychanie dziś ważnym doświadczeniem użytkownika. Często też wspiera strategię i filozofię danej firmy. Na wielu poziomach pomaga w zdobywaniu przewagi konkurencyjnej. 

Zawsze chcieliśmy być niepowtarzalni, tworzyć coś nowego, czego nie ma na rynku – mówi Wojciech Starowieyski, prezes podkrakowskiej Aquaform Lighting Solutions, firmy, która jest w Polsce pionierem branży opraw oświetleniowych dla architektury. Kiedy startowała na początku lat 90., dobrze zaprojektowane oprawy pochodziły wyłącznie z importu. 

Po pierwsze, oryginalność

Z początku Aquaform naśladowała swych zagranicznych konkurentów, ale dość szybko postawiła na produkty oryginalne. W 1994 r. oprawę zaprojektował dla niej Holender Leo Krol (do dziś znajduje się ona w jej portfolio). 

Firma, choć ma własny zespół dizajnerów, często korzysta z projektantów zewnętrznych zarówno polskich, jak i zagranicznych. – Najważniejszy jest efekt końcowy, to, czy produkt jest dobry i czy będzie się sprzedawał – wyjaśnia Starowieyski. Od czterech lat Aquaform, która wytwarza od 5 do 8 tys. sztuk opraw miesięcznie, sprzedaje je również za granicą. 

Dzięki dobrym projektom, udziałowi w międzynarodowych konkursach i zdobywanym tam nagrodom, marka firmy robi się rozpoznawalna na innych rynkach, stając się w branży wizytówką Polski. Jak zauważa Starowieyski, największe konkursy wzornicze na świecie, takie jak Red Dot czy iF Design Award, pomagają też w nawiązywaniu kontaktów biznesowych. A potencjalni klienci, którymi są zwłaszcza firmy, instytucje czy po prostu ludzie o dużych potrzebach estetycznych, przeglądając portfolio Aquaform, często zwracają uwagę na nagrodzony projekt i wtedy zdecydowanie rośnie szansa, że go kupią. 

Ostatni hit polskiego producenta to rodzina opraw Oledrian, zaprojektowana przez Piotra Jagiełłowicza, którą niedawno nagrodzono w konkursie Dobry Wzór (organizowanym przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego i wspieranym przez Agencję Rozwoju Przemysłu w roli strategicznego partnera) w kategorii: Dom. Kształt tych opraw nawiązuje do horyzontalnych i wertykalnych linii charakterystycznych dla dzieł Pieta Mondriana, jednego z twórców neoplastycyzmu (kierunku w sztuce zapoczątkowanego w latach 20. ubiegłego wieku). Wpisuje się to w firmową filozofię Aquaform: jej naczelną wartością jest bowiem oryginalność. W parze z nią idzie nowoczesna technologia, czyli panele OLED firmy LG Chem. Bo lampa powinna nie tylko mieć estetyczną formę, ale jeszcze dobrze świecić. 

W branży, zwłaszcza na poziomie międzynarodowym, działy rozwoju produktu i projektanci nierzadko opracowują oprawy podobne do tego, co wymyśliła konkurencja, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Dlatego, jeśli projektant przychodzi do Aquaform z własnym pomysłem, ta z miejsca sprawdza, czy czegoś zbliżonego nie ma już w sprzedaży. – Tutaj nie ma żadnych kompromisów z naszej strony. Staramy się być bardzo rzetelni i fair wobec rynku – mówi Starowieyski. 

Jego firma nie chce, by postrzegano ją jako taką, która korzysta z dorobku innych. Już dwa razy zatem zaniechała prac nad projektem, ponieważ na rynek wszedł łudząco podobno produkt. Opinia, że nie kopiuje się cudzych wzorów, jest cenna, gdyż jej klienci, podejmując decyzję o zakupie, patrzą na jakość, funkcjonalność i właśnie oryginalność. 

Wygląd podkreśla parametry

O ile dla Aquaform parametry techniczne i użytkowe wyrobu oraz jego wygląd mają znaczenie równorzędne (bez któregokolwiek z nich produkt straciłby na konkurencyjności), o tyle dla firmy Enbio z Trójmiasta, wytwarzającej urządzenia do sterylizacji, na pierwszym miejscu zawsze są technologia i parametry działania. Estetyka jest ich uzupełnieniem, niemniej bardzo ważnym, jak zaznacza Marek Krajczyński, prezes Enbio. 

Dobrze tę relację oddaje sposób, w jaki zaprojektowano autoklaw Microjet, za który spółka dostała nagrodę w konkursie Dobry Wzór w kategorii: Praca. Jest to urządzenie do sterylizacji płynnych pożywek przeznaczonych do celów laboratoryjnych, wykorzystujące mikrofale. W swojej klasie jest najszybsze na świecie. 

Jego wygląd od razu budzi skojarzenia z technologią na miarę XXI w. Kompaktowa obudowa i niewielka masa sprawiają, że autoklaw jest bardzo wygodny w transporcie. Jego obsługa jest zaś równie prosta jak w przypadku smartfona. Przez to jest lepszy w użytkowaniu niż niektóre wyroby konkurencji z ciężką obudową, topornymi pokrętłami i dużą liczbą przycisków. – Urządzenia te wyglądają jak z poprzedniej epoki – komentuje Krajczyński. 

W jego firmie dizajn służy do przykuwania uwagi i podkreślania technologicznego zaawansowania produktu, a także do tego, by wespół z tym zaawansowaniem szło jak najlepsze doświadczenie użytkownika (stąd upraszczanie obsługi urządzeń przy zachowaniu ich wysokiej wydajności). Michał Lauterbach, menedżer ds. marketingu Enbio, zwraca przy tym uwagę, jak bardzo ważne jest, aby projektanci dobrze to rozumieli. W przypadku jego firmy współpracujące z nią studio projektowe Brandspot doskonale się sprawdza. 

Poprzednia wersja urządzenia Microjet również powstała we współpracy z dizajnerami. Jednak nowy model jest bardziej pozytywnie odbierany przez klientów i lepiej się sprzedaje. Wkrótce firma wypuści na rynek Steamjet, sterylizator dla stomatologów i kosmetyczek. – To będzie coś totalnie innego w porównaniu z obecnie dostępnymi urządzeniami, bezkonkurencyjnego zarówno jeśli chodzi o dizajn, jak i parametry – zapowiada prezes Krajczyński. 

Świadome opakowania

Obok samego produktu najbardziej oczywistym przejawem dizajnu jest jego opakowanie. – Estetyka opakowania jest niezwykle ważna, ale tu chodzi o coś więcej, bo o funkcję komunikacyjną i użyteczność – mówi Ewa Krzywińska, projektantka marki tołpa firmy Torf Corporation – Fabryka Leków z Kątów Wrocławskich. 

Z opakowania klient powinien się dowiedzieć wszystkiego, co niezbędne: np. kto dany wyrób wyprodukował, dla kogo, z jakich surowców, w jakiej pojemności i najlepiej, aby to wszystko było podane w czytelny sposób. Jednocześnie poprzez dizajn firmy przekazują wartości związane ze swoją marką. Od 2013 r. hasło tołpy brzmi „mała, wielka pielęgnacja”, a w relacji brandu z rynkiem istotny jest przekaz, że nowy styl życia powinien opierać się na świadomych wyborach i przemyślanych decyzjach. Opakowania są z tą strategią spójne – zwraca się wyjątkową uwagę na ich użyteczność, w tym informacyjną i komunikacyjną, cechuje je też wizualny minimalizm i oszczędna grafika. 

Weźmy dermokosmetyki dla dzieci tołpa: dermo baby – zdobywcę tytułu Dobry Wzór 2016 w kategoriach: Opakowanie i Grafika użytkowa. Nawiązano tu do dziecięcego świata. – Projekt został osadzony w ramach naszej identyfikacji, ale szukaliśmy elementów dizajnu przyjaznego i mniej medycznego – wspomina Krzywińska. – Stąd zaproszenie do współpracy znanego ilustratora Andrzeja Tylkowskiego. 

Na serii opakowań znalazły się bajkowe zwierzątka, delikatna typografia i przyjazny dla dzieci, ale i dla rodziców, kod kolorystyczny. Całość pozostała oczywiście charakterystyczna dla tołpy: prosta, minimalistyczna, z wyraźnie wyeksponowanym komunikatem na froncie. 

Produkt, który był nowy na rynku, spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem. W dużej mierze właśnie ze względu na prostotę przekazu i estetykę opakowań, różną od tego, co oferuje konkurencja (nadmiar komunikatów, krzykliwa grafika). Przełożyło się to na postrzeganie marki i produktu, jako bardziej naturalnego, prawdziwego, co potwierdziły badania jakościowe na grupie docelowej. Osiągnięto też założone cele sprzedażowe, a firma zamierza dalej rozwijać linię tych kosmetyków. 

– Odbiór dizajnu bywa emocjonalny. Zdarza się, że nasze wybory estetyczne są intuicyjne, bezwiedne, coś „wpada nam w oko”. Stąd w kontekście „przyjaźni z konsumentem” tak istotna jest spójna komunikacja graficzna oraz pomocna funkcja opakowania przy wyborze kosmetyku i korzystaniu z niego – podsumowuje Krzywińska. 

Przechowalnia przyjeżdża do klienta

Wielowymiarową rolę dizajnu widać też przy projektowaniu usług. Dobrym tego przykładem jest Więcej Miejsca, firma z Warszawy, która oferuje usługę typu „od drzwi do drzwi”, związaną z tymczasowym przechowywaniem rzeczy należących do klientów i z przeprowadzkami. Jeśli np. ktoś chce zrobić remont i potrzebuje opróżnić dom z mebli, składa zamówienie przez telefon lub internet, po czym ekipa Więcej Miejsca zabiera je do swojego magazynu albo w inne wskazane miejsce. 

Co odróżnia tę usługę od standardu na rynku przeprowadzek czy tzw. self-storage (przechowywania)? Maksymalna prostota, bezpieczeństwo i elastyczność. Klient nie musi niczego sam pakować ani przewozić – robi to personel firmy. Przy drobniejszych zamówieniach (w przypadku przechowywania), jeśli zapakuje rzeczy w pół godziny w przywiezione opakowania, nie płaci za transport. Mniejsze przedmioty trzymane są w pojemnikach ze wzmocnionego plastiku, a nie, jak u konkurencji, w kartonach, które mogą się rozerwać lub przesiąknąć. Większe, jak meble, przed wyniesieniem z mieszkania są odpowiednio zabezpieczane. Opakowania są ostemplowywane przy odbiorze i dostają swój unikalny numer, a w magazynie dostęp do nich ma tylko personel usługodawcy. Przekazane rzeczy są do określonej wartości ubezpieczone w cenie usługi. Dodatkowo na swym koncie na stronie internetowej Więcej Miejsca klient ma opis i zdjęcia pełnej zawartości swojego schowka. 

Jury ostatniej edycji Dobrego Wzoru doceniło również i ten projekt, przyznając mu nagrodę w kategorii: Usługi. Stoi za nim właściciel warszawskiej firmy Rafał Kołomański. Wcześniej pracował m.in. w agencjach PR i w Grupie Żywiec, gdzie czuwał nad tym, by wdrażać i właściwie stosować jej standardy tożsamości korporacyjnej, co dotyczyło szeroko pojętej komunikacji z rynkiem i klientami. – Zawsze przykładałem wagę do tego, aby klient miał dobre doświadczenie w kontakcie ze mną i z firmą, z tym, jak realizuje ona dla niego usługę – mówi Kołomański i podkreśla, że dobrze zaprojektowana usługa ma być prosta, funkcjonalna i spełniać potrzeby jej odbiorcy. 

Dlatego w przypadku Więcej Miejsca duży nacisk położono na to, aby maksymalnie ograniczyć zaangażowanie klientów i usprawnić cały proces. Platformę internetową zaprojektowano np. tak, żeby użytkownik szybko i intuicyjnie orientował się, jak ona działa, i nie musiał się przebijać przez zakładki, szukając informacji. – Od początku wiedzieliśmy, że nasza platforma powinna być także responsywna, czyli dopasowywać się formatem do urządzeń mobilnych – wspomina Kołomański. To też było nowatorskie. Kiedy ją tworzono w 2014 r., takich responsywnych stron było w polskich zasobach wyszukiwarki Google tylko ok. 5 proc. 

Firma działa od marca 2015 r., a jej przychody wciąż szybko idą w górę, mimo mocno ograniczonego budżetu na promocję. Pozyskała też inwestorkę – Helene Zaleski, do niedawna przewodniczącą rady nadzorczej Alior Banku, której rodzina kontroluje inwestycyjnego giganta Carlo Tassara. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty