Wywiad

Niesamowite przypadki Nicka Vujicica

© Milewski & Partnerzy

Skoro człowiek bez rąk i nóg może marzyć o wielkich rzeczach i te marzenia spełniać,  wy też możecie – przekonuje Nick Vujicic, słynny mówca motywacyjny i ewangelizacyjny, który niedawno odwiedził Polskę. W krakowskiej Tauron Arenie słuchało go 11 tys. osób. 

O AKCEPTACJI SAMEGO SIEBIE I PRAWIE DO WYBORU

Prawda jest taka, że urodziłem się bez rąk i nóg i nikt nie wie dlaczego. Nie wiedziałem, czego chcę, ani tym bardziej, kim jestem. To rodzice nauczyli mnie, żebym był pozytywny, zawsze wdzięczny za to, co mam, i żebym się dobrze bawił. Dzisiaj – z tą moją stópką, na której mam dwa palce – gram w golfa, nurkuję, surfuję. Nauczyłem się nawet grać w piłkę nożną. I uwielbiam tę moją stopę. Raz uderzyłem się w nią tak mocno, że przez trzy tygodnie leżałem w łóżku. Patrzyłem wtedy w sufit i myślałem: „Aha, tak to jest, gdy człowiek jest niepełnosprawny!”. 

Nie przejmuję się już tym, co ludzie o mnie myślą. Doszedłem do wniosku, że muszę być swoim najlepszym przyjacielem, bo jeśli ja siebie nie zaakceptuję, to nikt nigdy nie zaakceptuje mnie. 

W życiu chodzi o to, żeby znać odpowiedzi na dwa pytania: kim jesteś i czego chcesz? Bo jeśli nie znasz swojej wartości jako człowieka, zaczniesz wierzyć w to, co inni o tobie myślą i mówią. Czasami w życiu zdarza się coś bez sensu, ale zawsze masz wybór. Możesz się złościć, że czegoś nie masz albo być wdzięcznym za to, co masz. Nigdy nie wiesz, co możesz ułożyć z kawałków swojej własnej układanki, dopóki nie dasz tym kawałkom szansy na ułożenie. Chcę, żebyście zrozumieli, że życie to dar. I chodzi o to, by kawałek po kawałku ten dar rozpakowywać i z niego korzystać. 

CO ZAWDZIĘCZAM RODZICOM

Moi rodzice pochodzą z byłej Jugosławii. Zawsze mówili mi: „Nick, jeśli chcesz coś ze sklepu, to zarób najpierw pieniądze. Zrób coś w domu, a my ci zapłacimy”. Pomyślałem: „Co ja mogę zrobić? Sprzątnąć podłogę? OK. Za 2 dol. tygodniowo”. Więc powiesiłem odkurzacz na ramieniu, przytrzymałem brodą i ziuuu. 

Wiecie, czego mnie to nauczyło? Odpowiedzialności, oszczędzania, podejmowania decyzji, cierpliwości i wdzięczności. Kiedy dajesz swoim dzieciom wszystko, czego chcą, nie będą wiedzieć, co to jest samokontrola i wdzięczność. 

Dziś w moim domu też obowiązują zasady. Wielu rodziców obwinia technologię o to, że nie mają kontaktu ze swoimi dziećmi. Kiedy ja jestem w domu i zdarzy mi się położyć telefon na stole w jadalni, żona zabiera go i kładzie gdzieś wysoko, żebym go nie dosięgnął. Dlaczego? Bo gdy jestem w domu, nic nie jest ważniejsze niż rodzina. Tego mnie nauczyli rodzice. 

Tato powiedział mi, że ze wszystkich rzeczy, których dla mnie pragnie, najbardziej chciałby, abym był szczęśliwy, niezależny i żebym kochał Boga. Nie przypuszczał, że się ożenię. Moja żona ma na imię Kanae, jest pół Japonką i pół Meksykanką, mam także dwóch synów: Kiyoshiego i Dejana. A jakie pragnienia ma do przekazania swoim dzieciom człowiek sukcesu pozbawiony rąk i nóg? Żeby były szczęśliwe, niezależne i żeby kochały Boga. 

JAK ZOSTAŁEM MÓWCĄ MOTYWACYJNYM

Osobą, która podsunęła mi ten pomysł, był woźny z mojego liceum. Przez trzy miesiące namawiał mnie, żebym wystąpił przed uczniami. Któregoś razu zabrał mnie do nich. Byłem bardzo zestresowany, nie miałem gotowego wystąpienia, ale zacząłem mówić prosto z serca. Po pięciu minutach zobaczyłem, że uczniowie zaczynają płakać, więc pytam jakąś dziewczynę: „Czemu płaczesz?”. – „Nie wiem, ale czuję, że bardzo mi pomogłeś”. Myślę sobie: „Wow! Po pięciu minutach? Ona jest chyba bardzo wrażliwa”. 

Mama chciała, żebym został księgowym. Zrobiłem zatem dwa dyplomy: z księgowości i planowania finansowego, ale nadal występowałem jako mówca. Kiedyś podczas studiów miałem wystąpienie dla 300 nastolatków. Mówiłem od jakichś 10 min, gdy pewna dziewczyna zaczęła szlochać i podniosła rękę: – „Przepraszam, że ci przerywam, ale czy mogłabym wejść na scenę i cię przytulić?”. I na oczach wszystkich uścisnęła mnie. – „Dziękuję ci. Nikt nigdy mi nie powiedział, że jestem piękna taka, jaka jestem”. 

O RADOŚCI, JAKĄ DAJE MI TO, CO ROBIĘ

Ja chciałem mieć ramiona i nogi. A czego wy pragniecie? Pieniędzy, narkotyków, seksu, pornografii, popularności? Jeśli pokładacie szczęście w rzeczach tymczasowych, wasze szczęście też będzie tymczasowe. Jeśli nie znaleźliście czegoś, za co warto byłoby umrzeć, to nie znaleźliście niczego, dla czego warto żyć. 

Trzymam w szafie parę butów na wypadek, gdyby Bóg postanowił dokonać cudu i ofiarować mi parę nowych nóg, ale nie czekam już na te ręce i nogi. Skoro nie mogę czegoś dostać w ramach cudu, zawsze mogę być cudem dla kogoś innego. 

Pewnego dnia występowałem przed tłumem ludzi. Zobaczyłem tam małego chłopca, który nie miał rąk ani nóg, jedynie małą stopę tak jak ja. Poprosiłem jego ojca, aby wszedł z nim na scenę. Nie mogliśmy sobie przybić piątki, więc przybiliśmy dwójkę. Kiedy położyłem stopę na jego stopie, uśmiechnął się. A gdy się uśmiechnął, wszyscy się rozpłakali. Uwielbiam opowiadać tę historię. Rodzicom tego chłopca powiedziałem: „Jeśli Daniel kiedykolwiek padnie w szkole ofiarą wyszydzania i przemocy, przyjadę tam na swoim wózku i dam tym dzieciakom popalić”. 

Sześć lat później pojechałem do jego szkoły – bo jednak go zaczepiali – i w niej wystąpiłem. Teraz już nikt się go nie czepia. Wiecie, jakie to fajne uczucie? Czy nie byłaby dla was inspiracją do działania świadomość, że pewnego dnia możecie uratować komuś życie?

WYKORZYSTUJCIE SWÓJ POTENCJAŁ

Nie narzekajcie na to, czego nie macie, tylko wykorzystujcie jak najlepiej to, co macie – swoje umiejętności. Jeśli nie wiecie, jak zainwestować całe 100 dol. i dlatego inwestujecie tylko 90, jaki to ma sens? Chcąc osiągnąć maksimum swoich możliwości, trzeba wykorzystywać wszystko, co się ma. 

Ktoś zapyta: a co ja w ogóle mam? Masz! Wiele rzeczy, za które powinieneś być wdzięczny. Kiedy ostatni raz przytuliłeś kogoś z rodziny? Kiedy ostatni raz kupiłeś swojej matce kwiaty? Kiedy ostatni raz masowałeś żonie stopy, zabrałeś ją na randkę? My z żoną chodzimy na randki co tydzień – bez dzieci. 

Małżeństwo jest ważne. Rodzina jest ważna. Kiedy ostatni raz przeprowadziłeś ze swoim dzieckiem rozmowę, która nie dotyczyłaby pracy domowej lub szkoły?

Mój tato pracował w trzech różnych miejscach. I owszem, grałem w gry wideo, ale on pilnował, żebyśmy byli aktywni. Jeździliśmy razem na kempingi, łowiliśmy ryby, graliśmy w piłkę, pływaliśmy – krótko mówiąc, mieliśmy więź. I to samo robię ze swoimi synami. 

CZŁOWIEK MUSI MIEĆ WIZJĘ SWOJEGO ŻYCIA

Co chciałem zrobić jako nastolatek? Chciałem pomóc jakiejś sierocie. Gdybym pomógł w swoim życiu chociaż jednej, byłbym szczęśliwy. Powiesiłem więc zdjęcie sieroty na lustrze. Kiedy w nie patrzyłem, widziałem to dziecko. Myślałem sobie wtedy, że nieważne, co się wydarzy danego dnia, zawsze będę o dzień bliżej, by mu pomóc. 

Nasza organizacja non profit pomogła już wielu sierotom, ofiarom przemocy seksualnej, szpitalom czy centrom rehabilitacyjnym. Łącznie przekazała na ten cel ponad 1 mln dol. amerykańskich. Ale to dopiero początek. Chcemy zainspirować świat. Do czego? Do zmieniania świata!

Jak to się w ogóle zaczęło? Od wizji. Nie mogłem studiować na żadnym australijskim uniwersytecie, ponieważ rząd nie przewidział, że ktoś taki jak ja może samodzielnie jeść, a co dopiero się uczyć. Pomogła mi organizacja non profit, w której działały pielęgniarki wspierające takich ludzi jak ja. Gdyby nie to, nie mógłbym pójść na studia. A gdybym nie poszedł na studia, nie trafiłbym do USA, a jeśli nie trafiłbym do USA, nie poznałbym mojej żony i tak dalej...

Dziś jestem mówcą. Odwiedziłem 63 kraje, odbyłem 16 spotkań z głowami państw i dziewięć z członkami rządów, mam 400 mln wyświetleń na YouTube, niezliczoną rzeszę ludzi oglądających mnie w telewizji, moje książki wydano w 55 językach. Czy ktoś kiedyś wyobrażał sobie, że człowiek bez rąk i nóg będzie w stanie pokonać 5 mln km, jeżdżąc po całym świecie?

Skoro człowiek bez rąk i nóg może marzyć o wielkich rzeczach, wy też możecie. Chcę, żebyście wiedzieli, że możecie być cudem dla kogoś innego. Idźcie odwiedzić jakiś sierociniec, porozmawiajcie z bezdomnym. Sprawdźcie, co moglibyście zrobić dla innych. Człowiek, który jest moim opiekunem, ma na imię Peter. Pracuje ze mną przez 15 dni w miesiącu. Wiecie, jak wygląda jego rodzina? Razem z żoną otoczyli opieką 21 dzieci. Nie można ich było adoptować, dlatego specjalnie stworzyli im taki dom. I to jest właśnie cud. Sprawienie, że sierota się uśmiecha. 

KAŻDY ZACZYNA OD ZERA, CZYLI O PODEJŚCIU DO PORAŻKI

Wielkie rzeczy zaczynają się od odwagi. Thomas Edison, zanim wymyślił żarówkę, próbował 10 tys. razy. Czy to oznacza, że jest największym nieudacznikiem na świecie? – „Thomas, jakie to uczucie, kiedy coś ci się nie udaje po raz 9999?” – ktoś kiedyś spytał. – „To nie jest tak, że coś mi się nie udało 9999 razy. Po prostu znam teraz 9999 sposobów, w jakie nie powinno się konstruować żarówki” – odpowiedział. 

Czy znacie kogoś, kto nigdy nie doznał porażki? Nie! Wszyscy mamy je na koncie. Życie bez porażek jest jak klasa bez nauczyciela, dlatego przygotujcie się na nie. Właśnie do tego potrzebna jest odwaga. Nie do odniesienia zwycięstwa, tylko do przyjęcia porażki. 

Kiedy dziewczyna, o której wcześniej wspomniałem, wypłakiwała mi się na ramieniu, pomyślałem sobie: „Nieważne, ile razy poniosę porażkę, chcę dodać otuchy choćby jeszcze jednej osobie”. I co zrobiłem? Zacząłem dzwonić do szkół. – „Dzień dobry, mam na imię Nick. Jestem mówcą. Chciałbym przyjechać do waszej do szkoły i wystąpić”. – „Eee... nie. Dziękujemy” – odpowiadali i kończyli rozmowę. – „Jestem Nick i nie mam kończyn”. – „To jak trzymasz słuchawkę?” – pytali. – „Czy to ważne? Nie słyszeliście o zestawach głośnomówiących?” – odpowiadałem. Nie wierzyli i odkładali słuchawkę. To była porażka czy sukces? Porażka. A co się wydarzyło, kiedy zadzwoniłem do kolejnej szkoły? – „Wiesz co, Nick? Skoro nie masz rąk i nóg, to nie chcemy, żebyś do nas przyjeżdżał. Jeszcze kogoś wystraszysz”. 

Czy było to miłe? Raczej obraźliwe, prawda? Ile czasu mi zajęło, abym zadzwonił do następnej szkoły? Pięć sekund. Dlaczego? Bo to nie ja miałem problem, tylko oni. 

Musiałem zadzwonić do 53 szkół, żeby się po raz pierwszy umówić. To znaczy, że nie udało mi się 52 razy. Potem dowiedziałem się, że ta szkoła znajduje się o 2,5 godz. drogi od mojego domu. Mieli mi zapłacić za przemowę 50 dolców. Dałem tyle bratu, żeby mnie tam zawiózł. Wcześniej jednak zapomniałem zapytać, ile będzie trwać moje wystąpienie (trwało 5 min) i ile osób będzie mnie słuchać. Może 100 albo 300? Przyszło 10. Cóż za porażka! Byłem załamany. Myślałem sobie, że jestem do niczego, że nigdy nie będę mówcą. 

Nazajutrz zadzwonił telefon. Byłem smutny i zawiedziony, więc nie odebrałem, ale ktoś był uparty. Za trzecim razem postanowiłem w końcu odebrać i słyszę: – „Czy to ty jesteś tym mówcą, który opowiada o prześladowaniach w szkole?”. – „Tak, to ja! W czym mogę pomóc?”. – „Chcemy, abyś przyjechał do naszej szkoły i przemówił do 150 uczniów. Tylko nie wiemy, jak to zrobić, bo musisz być strasznie zajęty. Czy istnieje możliwość, żebyś znalazł dla nas miejsce w swoim grafiku?”. – „Aaa, zaraz sprawdzę”. I przeglądam ten mój „grafik”. Pusta strona, pusta strona, jeszcze jedna pusta strona... – „Może być w przyszły piątek?” – pytam. – „Och, a mógłbyś? To cud!”. 

Było świetnie. Potem kolejna szkoła o mnie usłyszała, później jeszcze jedna...

W każdym biznesie marketing jest ważny. Ale ja bez klasycznego marketingu wystąpiłem ponad 3 tys. razy, spotkałem się twarzą w twarz z 6 mln ludzi. Jestem pisarzem, mówcą, aktorem, producentem, śpiewam – ta lista nie ma końca. Mam także 35 tys. zaproszeń, z których nie mogłem skorzystać. Historię tak się właśnie tworzy, że wszyscy zaczynamy coś od zera. Nie zniechęcajcie się, stawiajcie kroczek za kroczkiem i pilnujcie, aby rosła wasza pewność siebie. 

O SILE DETERMINACJI

Pewien 4-letni chłopiec z Brazylii był pucybutem. Mieszkał w malutkim domku. Jego tata był pucybutem i dziadek nim był, bowiem w jego rodzinie nikt nigdy nie chodził do szkoły. Kiedy miał osiem lat, potrącił go samochód i gdyby szybko nie pojawił się lekarz, to by umarł. 

Kiedy się obudził i zobaczył lekarza, pomyślał: – „Wow! Będę lekarzem! Chcę ratować ludziom życie, tak jak on uratował moje”. 

Ale żeby iść do szkoły, należało mieć mundurek. Więc nie dojadał, żeby go sobie kupić. Poszedł do szkoły i od piątej do 12. klasy był najlepszym uczniem. Potem ubiegał się o stypendium, ale nie było łatwo je dostać. Zaczął więc udzielać wywiadów. Za każdym razem opowiadał swoją historię i wtedy wszyscy zgodnie stwierdzali: „Ten człowiek ma wszystko. Uda mu się”. 

Dostał dziewięć stypendiów i mając 33 lata, założył swój pierwszy szpital. To było 30 lat temu. Dziś jest moim przyjacielem, ma setki szpitali i dziesiątki tysięcy pracowników. Jego firma osiąga przychody rzędu 5 mld dol. rocznie. 

Co za historia! Tu nie chodzi o pieniądze, ale o to, żeby zrozumieć, że każdy zaczyna od zera. Kim jesteś? Czego chcesz? Jaką masz wizję? Jaką masz wizję Polski? Za dużo korupcji? No to nie oszukuj, bądź uczciwy. 

O WIERZE W BOGA

Musicie wiedzieć, że w moim życiu wiara w Boga – wiara w niebo, zmartwychwstanie, odpuszczenie grzechów – pomogła mi odnaleźć w sobie spokój. Jestem chrześcijaninem, ale nie ze względu na Kościół. Bóg chyba nie chciałby, żebym był katolikiem – nie mogę się nawet przeżegnać. On chce, aby być z nim w relacji osobistej. Nie bądź chrześcijaninem ze względu na Kościół, bo Kościół może cię rozczarować. Chodź do kościoła, ale nie bądź chrześcijaninem ze względu na innych chrześcijan. Bądź nim ze względu na Jezusa. 

---------------------------

Życie bez ograniczeń

Nick Vujicic był jednym z gości konferencji „Życie bez ograniczeń”, która w październiku zgromadziła w Krakowie wielu znakomitych mówców motywacyjnych. Oprócz słynnego protestanta z Australii wzięli w niej udział: Ewa Minge, Eric Thomas, Ava Eagle Brown, Kamila Rowińska, Daniel Lewczuk, Andrzej Cichocki oraz Jakub Bączek. Organizatorem spotkania była firma Milewski & Partnerzy. Powyższy materiał jest zapisem wywiadu oraz fragmentów wystąpienia Nicka Vujicica podczas tej konferencji. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty