Pasje

Motylem jestem

www.kryzyswieku.blogspot.com

Kryzys wieku średniego dopada niemal każdego. To bunt, z którym wielu sobie nie radzi. Lecz można wykorzystać jego pozytywne strony. Zmienić coś w swoim życiu, nie tyle kupując sportowe auto, ile zakładając na przykład nową firmę.

Igor Myszkiewicz, 41-letni rysownik z Zielonej Góry, to autor popularnych w sieci komiksów. Jeden z jego rysunków przedstawia ponurą ścianę, a na niej wielki napis „MUSISZ”. Poniżej, mniejszymi literami, wybito: „TRZEBA, NALEŻY, WYPADA, TERMINY, OBOWIĄZKI, OBIETNICE, WYMOGI, OCZEKIWANIA, ZOBOWIĄZANIA”. Na samym dole znowu „MUSISZ”, powtórzone trzy razy. Do ściany przykuty jest szkielet, czyli to, co zostało z ofiary niewolniczego przywiązania do tych wszystkich zasad, regulujących życie większości ludzi, tak zawodowe, jak i prywatne. Ciążą im one coraz bardziej, aż, około czterdziestki czy pięćdziesiątki, niejeden (bo dotyka to głównie mężczyzn) dochodzi do wniosku, że go przygniatają i duszą. Zaczyna dumać nad swoim życiem, analizuje, wartościuje: co do tej pory osiągnął, co bezpowrotnie minęło, co jeszcze chciałby zrobić?

Motto bloga Myszkiewicza jest przekorne: „Kryzys wieku średniego w krzepiących rycinach i budujących sentencjach. Nie jesteś sam, bracie”. Jego komiksowe opowiastki to złośliwe żarty z mężczyzn, którzy już dawno przekroczyli smugę cienia i czują się niespełnieni. Osoby, które nie za dobrze radzą sobie z tym „przesileniem”, są zwykle barwne, zapisują się mocno w pamięci otoczenia, gdyż zachowują się stereotypowo, budząc często rozbawienie. Czerwone conversy, kabriolet i nowa, młodsza żona czy dziewczyna to atrybuty powszechnie utożsamiane z mężczyzną przechodzącym kryzys wieku średniego. Dlaczego? Ponieważ to najłatwiejszy sposób na zamanifestowanie buntu przeciw dotychczasowemu życiu. A bunt mógł narastać latami. Dr Ewa Wojtowicz, psycholog i coach, podaje przykład kogoś, kto, jako dwudziestolatek, marzy o wyprawie do Afryki. Pojawia się jednak dylemat: przygoda czy studia? Skąd wziąć pieniądze? Rodzice to prawnicy albo dentyści i chcą, by po nich przejąć kancelarię czy gabinet. A co z pierwszą miłością? Zostawić ją? Nie, bo to przecież miłość, a ślub ucieszy babcię. I porzuca się wielkie pragnienia. 

Odkryj w sobie ukryte tęsknoty

Tylko że one nadal tkwią gdzieś głęboko. Niektórzy odcinają się od nich zupełnie, ale inni próbują wyjść im naprzeciw. Miłośnicy żeglowania zakładają np. firmy budujące jachty, dzięki którym mają choć pośredni kontakt z marzeniami. Jeśli szukają pracy, to takiej, która jakoś powiązana jest z żeglarstwem. Gdy nadchodzi kryzys, mogą łatwiej zagłębić się w sobie, żeby odnaleźć to, co kiedyś było tak ważne, wartościowe i zobaczyć, w jaki sposób można by po to sięgnąć na obecnym etapie życia. 

– W tym czasie ma się już zwykle dużo większą swobodę działania: dzieci cię nie chcą, bo mają swoje towarzystwo, żona tak już się przyzwyczaiła do wspólnego życia, że niemal cię nie zauważa – wylicza Ewa Wojtowicz. – To dobry moment, żeby dać sobie szansę na zmianę zgodną z wewnętrznymi zasobami. 

Bo te zasoby, czyli zdolności, wrodzone i nabyte, wiedzę, czujemy, że mamy, lecz bardzo często nie zdajemy sobie sprawy – co dokładnie. To dlatego, że zwykle skrzętnie oddzielamy życie zawodowe od prywatnego i nie potrafimy tych swoich skarbów przełożyć z jednego do drugiego. Ktoś, kto jest świetnym organizatorem w pracy, może wcale taki nie być „po godzinach”. Biznesmeni po czterdziestce zgłaszają się do psychologa (a jeszcze chętniej do coacha, gdyż to jakby mniej wstydliwe) i chcą od razu wielkiej zmiany. Dom ich nudzi, praca ich nudzi, wakacje też, pragną zrobić „hop siup” i żeby wszystko było nowe. Wiedzą, czego nie chcą, ale nie wiedzą jeszcze, czego chcą, co jest dla nich ważne na tym etapie życia. Praca psychologa polega na tym, żeby im pomóc odkryć autentycznego siebie, bez naleciałości w stylu „TRZEBA, WYPADA”. 

Jednym z klientów Ewy Wojtowicz był pewien czterdziestolatek, szef sprzedaży w korporacji, którego celem, w momencie zgłoszenia się do coacha, było wyjście z beznadziejnego stanu, w jakim się znajdował. Problem jednak w tym, że aby z czegoś takiego wyjść, trzeba wiedzieć, do czego się właściwie zmierza. Po kilkunastu spotkaniach menedżer doszedł do wniosku, że fajnie byłoby mieć gospodarstwo agroturystyczne. 

Okazało się, że zawsze lubił wędkować. Gdy był dzieckiem, nauczył go tego dziadek i sprawiało mu to frajdę. Ale później, kiedy dorósł, zaczęła się praca, urodziły się dzieci, doszło zmęczenie codziennością. I zaniechał tego, co go relaksowało. Kiedy uświadomił sobie, jak ważną częścią jego życia było wędkowanie, zaczął poszukiwać możliwości uprawiania tego hobby. Uznał, że agroturystyka stwarza szansę, by połączyć z zarabianiem powrót do zapomnianej pasji. Taka zmiana życiowa nie mogła być natychmiastowa. Potrzebował czasu na jej wdrożenie. 

– Już samo odkrywanie pragnień i dopasowywanie do nich swoich zasobów wewnętrznych i zewnętrznych zajmuje dużo czasu – wyjaśnia dr Wojtowicz. – Nie można choćby, od tak, rzucić pracy, kiedy ma się kredyt i rodzinę. Trzeba wszystko zaplanować.

Połącz pasję z umiejętnościami

A kiedy jest już plan zmiany, warto konsekwentnie go wykonać. Tak właśnie zrobili Iza i Krzysztof Przyłuccy. Na ich decyzję złożył się szereg przyczyn: przekroczenie „magicznej” czterdziestki nie było tą jedyną, choć miało znaczenie. Między innymi, przez wiele lat prowadzili firmę zajmującą się specjalistycznymi tłumaczeniami. – Ale doszliśmy do ściany. Na rynku przestało się liczyć to, na co zawsze stawialiśmy, czyli jakość. Zaczęła decydować cena – opowiada Krzysztof Przyłucki. 

W dodatku pojawiło się zmęczenie dniem powszednim: codziennie dwie godziny stali w korkach, dojeżdżając spod Warszawy do pracy, a jeszcze trzech synów kończyło akurat, odpowiednio, liceum, gimnazjum i podstawówkę. Przyłuccy myśleli najpierw o przeprowadzce do Warszawy oraz o zmianie źródła utrzymania. Działali racjonalnie – szukali czegoś, co dałoby im satysfakcję, pieniądze i pozwoliło wykorzystać „wewnętrzne zasoby”. Akurat wtedy, na Mazurach, skąd oboje pochodzą, pojawiła się możliwość kupienia ziemi po upadłym PGR. Miejsce to było malowniczo położone nad jeziorem, postanowili więc je zamienić w ośrodek aktywnej rekreacji, z czasem powiększony o hotel i spa. Rzucili się na głęboką wodę: kredyty, pozyskiwanie środków z programów unijnych, skomplikowane remonty i adaptacja zabytkowych budynków. 

Dla dr Wojtowicz ich historia to kolejny przykład tego, że „przesilenie” może stać się pozytywnym bodźcem, podobnie jak okres dojrzewania czy przechodzenia na emeryturę: kryzys wieku średniego może być okazją do rozwoju. Ci, którzy dobrze sobie z nim radzą, robią to w sposób może mniej widowiskowy, niż przeżywający „drugą młodość”, ale za to bardziej przemyślany. Osoby przedsiębiorcze mogą angażować się w przedsięwzięcia dające im głęboką satysfakcję i poczucie celu, rezygnować z dotychczasowych firm i zakładać nowe. Zwłaszcza, jeśli wcześniej zbudowały kapitał, jakim są użyteczne kompetencje, związane choćby z zarządzaniem, szukaniem klientów, kontakty, znajomość branży czy tzw. świadomość biznesowa.   

– Szybko stwierdziliśmy, że biuro tłumaczeń i ośrodek nad jeziorem łączy jedno: usługi. A klienci zawsze chcą usług wysokiej jakości – mówi Krzysztof Przyłucki. 

Życiowa volta Przyłuckich nie dokonała się jednak bezboleśnie. Młodsze dzieci ciężko zniosły zmianę środowiska. Tęskniły za kolegami z poprzednich szkół. Do takich rzeczy też trzeba się przygotować. Jeśli jednak zrobi się to dobrze – poczucie sensu życia tylko się wzmocni. 

Najważniejsza w tym wszystkim jest szczera odpowiedź na pytanie: „Czy to, co teraz robię, jest tym, co chcę robić nadal?”. Nad tym właśnie zastanawia się niejeden klient Ewy Wojtowicz. Był wśród nich handlowiec ze znanej korporacji, który, gdy odpowiedział na to pytanie przecząco i ustalił, czego pragnie w zamian, założył własną firmę. Połączył w niej umiejętności zawodowe z prywatnymi zainteresowaniami. Dziś z powodzeniem handluje dziełami sztuki przez internet. 

 

Nie porzucaj przeszłości i myśl o przyszłości

  • Zmiana życiowa to bardzo ważne doświadczenie – dokonanie jej bez planu może się udać, ale po co ryzykować? Bądź pewny, czego potrzebujesz i co jest dla ciebie ważne. Sprawdź, co masz: w sobie i w swoim otoczeniu, co może zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu. Określ poszczególne etapy, modyfikuj, w razie potrzeby, działania. Podejdź do zmiany w swoim życiu, jak do projektu: planuj i organizuj każdy krok, z rozwagą i odwagą.
  • Twoje przeszłe sukcesy w życiu osobistym i zawodowym: jak je osiągnąłeś, jakie umiejętności, cechy ci w tym pomogły, w jaki sposób poradziłeś sobie z trudnościami, na kogo mogłeś liczyć, jak sam siebie motywowałeś do wytężonego wysiłku, jak się relaksowałeś? Przyjrzyj się swoim możliwościom, atutom, potencjałowi zawodowemu – to zasoby, które możesz wykorzystać, planując zmianę życiową.
  • Nowoczesne teorie kariery zachęcają, by wracać do dzieciństwa. Przypomnij sobie, jakie wtedy były twoje zainteresowania, pasje, zadania, nad którymi mogłeś siedzieć godzinami, nie czując zmęczenia lub na co potrafiłeś wydać całe kieszonkowe. Być może, szukając pomysłu na życiową transformację, tam znajdziesz podpowiedź, w którą stronę podążać, by poczuć zadowolenie.

 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty