CSR 2

Wspólnie, czyli wartość w skali mikro

Fot. Materiały prasowe

Aż 335 mld dol. ma do 2025 r. wynieść globalny przychód z ekonomii współdzielenia – twierdzą eksperci PwC. Na dodatek chodzi tylko o pięć najważniejszych obszarów: finanse, transport, hotelarstwo, turystykę i zatrudnienie. Zjawiska tego nie można więc ignorować.

Czym właściwie jest gospodarka współdzielenia, czy też – jak wolą mówić inni – współpracy? Najlepiej wyjaśnić to na konkretnych przykładach, których na co dzień mamy już wiele. To choćby modne ostatnio w dużych miastach rowery, z których może korzystać każdy, kto ma na to ochotę i oczywiście zarejestruje się w specjalnej aplikacji. To słynne serwisy internetowe, takie jak BlaBlaCar (wspólny transport), Uber (prywatne taksówki) czy Airbnb (wynajem turystom prywatnych wolnych łóżek, pokoi, domów i mieszkań). Z badania przeprowadzonego przez PwC wynika, że już 40 proc. dorosłych Polaków słyszało o takich serwisach, a aż 26 proc. aktywnie z nich korzysta.

Świat hiperpołączony

Oczywiście, aby gospodarka współdzielenia mogła zaistnieć na masową skalę, potrzebne były odpowiednie technologie. Nie da się przecież zamówić kierowcy Ubera, będąc na imprezie, za pomocą stacjonarnego komputera. Mało kto też korzysta z BlaBlaCar, przeszukując całą bazę danych – korzystamy raczej z usług lokalizacyjnych. Aby współdzielenie rozwinęło skrzydła, potrzebny był szybki wzrost liczby smartfonów i zdecydowana poprawa jakości komórkowego dostępu do internetu. Według danych Ericsson Mobility Report w 2014 r. było na świecie 2,6 mld smartfonów, rok później – już 3,4 mld. Technologie nie stanowią więc realnej przeszkody. Tym bardziej że według raportu Cisco Internet Business Solutions Group do 2020 r. na świecie będzie już 7-krotnie więcej „zsieciowanych” urządzeń niż ludzi.

Brian Chesky, jeden z założycieli Airbnb.com, podsumował to kiedyś w wywiadzie dla „The New York Times”, stwierdzając, że jego firma odniosła sukces, bo zrozumiała, że świat jest dziś hiperpołączony – „technologia pozwala skontaktować się z każdym wynajmującym i każdym turystą czy biznesmenem na świecie”.

Wpływ na rozwój ekonomii współdzielenia mają też nasze potrzeby i chęć bardziej efektywnego wykorzystania zasobów. Sztandarowy przykład to samochód, który według statystyk wykorzystywany jest średnio przez godzinę dziennie, a w dużych miastach jazda nim wcale nie należy do przyjemności ze względu na korki i brak miejsc parkingowych (albo wysokie koszty parkowania). Lepiej więc, zamiast posiadać własne auto, po prostu mieć do niego dostęp, a nawet dzielić pokonywanie w nim drogi z innymi. Stąd pomysł na BlaBlaCar, Ubera czy też budowane właśnie sieci miejskich wypożyczalni samochodów – na wzór sieci wypożyczalni rowerów.

Współdzielenie nie byłoby oczywiście możliwe bez odpowiedniej bazy użytkowników i spontanicznego tworzenia się społeczności skupionych wokół danej idei – użyczania samochodu, wolnego łóżka czy wspólnych zakupów produktów spożywczych (jak w przypadku serwisu LokalnyRolnik.pl). Ważną rolę w tym względzie odegrał Facebook, który zaczął rozwijać się w 2007 r. i początkowo był przez wielu traktowany jako kolejna chwilowa moda. Jednak na rychły upadek Facebooka, tak samo zresztą jak i Google, nic nie wskazuje. Zresztą – przy wielu problemach, jakie tworzy Facebook – odgrywa on bardzo istotną rolę z punktu widzenia współpracy: to dzięki portalom społecznościowym ludzie mogą się szybko komunikować. Wystarczy smartfon z dostępem do internetu, by zgromadzić tysiące osób wokół jakiegoś wydarzenia.

Co skłania ludzi do współdzielenia

Jak twierdzi Michał Pawelec, dyrektor regionalny BlaBlaCar, skłania ich do tego chęć optymalizacji wykorzystania posiadanego majątku. Samochody nadal są u nas dobrem relatywnie drogim, nierzadko też symbolem statusu. Problem w tym – jak podkreśla Pawelec – że zwykle są też w ogromnym stopniu niewykorzystywane. A jeśli już, to i tak 75 proc. aut na drogach przewozi wyłącznie kierowcę. Aż się prosi, by na długich trasach zmienić ten bardzo niekorzystny współczynnik.

Jak wynika z przeprowadzonego w 2016 r. badania na temat ekonomii współpracy, polscy internauci najbardziej doceniają możliwość zaoszczędzenia pieniędzy (79 proc.), lepszego wykorzystania urządzeń (69 proc.) i dodatkowego zarobku (68 proc.). Cóż, szybki rozwój współdzielenia wynika więc – co jest na pewno zdrowym odruchem – przede wszystkim z chęci zysku lub z gospodarności. Po raz kolejny okazuje się zatem, że wolny rynek wygrywa. Podobne wyniki uzyskano też w badaniu agencji Havas przeprowadzonym w 2014 r. w 29 krajach. Także i tu najczęściej – i to z dużą przewagą – wskazywano chęć oszczędzenia pieniędzy (32 proc. respondentów). Warto też dodać, że według badania IBRIS, przeprowadzonego na zlecenie PwC, aż 54 proc. polskich użytkowników serwisów sharingowych wskazuje, że ich główną zaletą jest niska cena usług lub towarów. Oczywiście pojawiają się i inne argumenty: ekologiczne (np. redukcja emisji CO2) i społeczne (jak chęć poznania nowych ludzi).

Niskie ceny można uzyskać w ramach gospodarki współdzielenia dlatego, że eliminuje się kosztownych pośredników – jej ideą jest wszak bezpośrednia wymiana towarów i usług. Owszem, internetowe platformy pobierają opłaty, lecz są one o niebo mniejsze niż np. w przypadku kosztów dużych przedsiębiorstw taksówkowych czy tradycyjnych sklepów spożywczych. Wiele osób uważa zresztą, że docierając do usługodawcy bezpośrednio, omijają korporacje, grają tym samym na nosie globalnym firmom, które ostatnio nie mają zbyt dobrej prasy.

Proces postępuje

Rozwój nowej gałęzi ekonomii budzi też kontrowersje. Tak jak niegdyś robotnicy obawiali się pierwszych maszyn parowych, tak teraz dotychczasowi beneficjenci tradycyjnej gospodarki występują przeciwko nowym inicjatywom. Uberowi taksówkarze zarzucają odbieranie klientów w nieuczciwy sposób oraz zaniżanie cen usług. I choć w niektórych miastach i krajach zakazano jego działalności (także dlatego, że powstały kontrowersje podatkowe), to nie ma raczej sposobu, by zatrzymać rewolucję związaną ze współdzieleniem środków transportu. Prędzej czy później tradycyjne taksówki będą musiały dostosować się do nowych potrzeb klientów. Proces ten zresztą postępuje, bo tzw. licencjonowani kierowcy zrzeszają się wokół wygodnych w użyciu aplikacji pozwalających z góry ustalić koszty przejazdu i wezwać najbliższą taksówkę. Czasem wcale nie trzeba robić wielkiej rewolucji – wystarczy stworzyć nowy kanał dostępu do istniejących już usług lub produktów.

Dzisiejsi rynkowi liderzy, którymi nierzadko są międzynarodowe koncerny, powinni trzymać rękę na pulsie i dokładnie analizować zjawiska, jakie zachodzą w ich branży. Tak, by przygotować odpowiednią strategię i na czas zbudować przewagę nad nowymi inicjatywami. Weźmy firmę Schenker, która wprowadza system mający zlikwidować tzw. puste przebiegi pojazdów ciężarowych. Specjalna aplikacja ma monitorować ilość przewożonego przez samochody towaru i zestawiać ją z ich ładownością, a następnie znaleźć optymalną trasę, która pozwoli dołożyć brakujący tonaż przez innych chętnych.

W ramach samej gospodarki współdzielenia coraz częściej mamy do czynienia z koncernami i wielkimi funduszami inwestycyjnymi, które komercjalizują ciekawe idee. Przykładem może być Uber, który rozrasta się do rozmiarów globalnej korporacji, a wśród swoich kierowców ma już nie tylko osoby prywatne, chcące trochę dorobić, ale też firmy, które biorą w leasing dziesiątki lub setki pojazdów i opłacają kierowców. Inny przykład to fundusze inwestujące w nieruchomości, które następnie oferowane są w ramach serwisów takich jak Airbnb. W rzeczywistości nie są to więc po prostu nadwyżki zasobów, lecz nieruchomości od początku budowane z myślą o ich odpłatnym udostępnianiu.

Zaufanie – wielka wartość

Rozwój takich usług jak Uber, BlaBlaCar czy Allegro nie byłby oczywiście możliwy bez zaufania. – Ten, kto zbudował godną zaufania platformę internetową, żeby ich (wszystkich hiperpołączonych – od red.) razem zetknąć, stworzył ogromną wartość dla obu stron – zauważa we wspomnianym wywiadzie Chesky. – To była prawdziwa innowacja Airbnb: zaufany serwis, gdzie można nie tylko poznać tożsamość pozostałych, lecz także ocenić gości i gospodarzy. Tu każdy może szybko zbudować sobie reputację.

Tak jak w tradycyjnych modelach biznesowych, tak i w ekonomii współdzielenia ważne są marka, doświadczenie i opinie klientów. Tyle że w tym wypadku, obok rozpoznawalnej marki usługodawcy – jak np. Airbnb czy Uber – ważne są też opinie na poziomie mikro: o poszczególnych uczestniczących w danym przedsięwzięciu usługodawcach. Nikt nie skorzysta z usług kierowcy Ubera, który stale będzie miał złe opinie, zresztą rychło zostanie z serwisu usunięty. To samo dotyczy transakcji zawieranych na Allegro – każdy kupujący i sprzedający spogląda na opinie o swoim kontrahencie. A serwisy, choćby w ramach instynktu zachowawczego, wydają spore kwoty na usuwanie szkód spowodowanych przez „zgniłe jabłka” – Airbnb 1 mln dol. dolarów rocznie.

Internauci, zanim skorzystają z jakiejś platformy umożliwiającej współdzielenie zasobów, najpierw wolą zasięgnąć opinii znajomych – według badań PwC robi tak 60 proc. Polaków. Źródła opinii to także media społecznościowe (23 proc.), znajomość marki (20 proc.) i liczba gwiazdek (14 proc.). Nikt nie skorzysta więc z oferty, której jakości nie potwierdzą inni. Niestety oznacza to, że istniejące już na rynku firmy są w sytuacji o wiele łatwiejszej niż nowe inicjatywy, które muszą ciężko pracować, by zdobyć zaufanie i pochwalić się dużą rozpoznawalnością.

Jaki będzie kierunek rozwoju gospodarki współdzielenia? Pewnie nieuchronne jest zaistnienie w niej globalnych korporacji w większej skali niż obecnie. Pocieszające jest to, że w przypadku współdzielenia bardziej liczą się pomysł i technologie, mniej zaś nieograniczone zasoby gotówki. To szansa dla małych i średnich przedsiębiorstw.


Niektóre popularne projekty związane z gospodarką współdzielenia

Uber – wykorzystanie prywatnych samochodów w miastach jako taksówek. 

Veturilo, Next Bike – wspólne użytkowanie  rowerów miejskich. 

BlaBlaCar, JadeZabiore.pl – wspólne przejazdy prywatnym samochodem na długich trasach. 

Airbnb – udostępnienie przez prywatne osoby (a ostatnio firmy) łóżka, pokoju, mieszkania, domu, jurty  – wynajem krótkoterminowy. 

Business Link, MyMeetingRooms – współdzielenie przestrzeni biurowej i miejsc służbowych spotkań. 

Kickstarter, PolakPotrafi.pl – współfinansowanie projektów. 

Kokos.pl – pożyczki społecznościowe. 

RanoZebrano.pl, LokalnyRolnik.pl – sprzedaż produktów spożywczych prosto od rolników, klienci tworzą grupy zakupowe. 

TakeTask.pl, Freelancer.com – oferowanie usług przez osoby prywatne (lub znajdowanie ofert). 

Allegro.pl, Olx.pl – aukcje i handel. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty