Liderzy

Słupski Ojciec Chrzestny

© Łukasz Capar

Andrzeja Twardowskiego, doświadczonego przedsiębiorcę i zarazem prezesa klubu koszykarskiego Energa Czarni Słupsk, znają chyba wszyscy na Pomorzu Środkowym. U progu nowego wieku postawił na nogi upadające, w brzydki sposób, sportowe przedsięwzięcie i teraz kibice emocjonują się jego medalowymi, rok w rok, sukcesami.

Prezes słupskiego klubu jest z wykształcenia matematykiem i siedem lat przepracował w szkole jako nauczyciel. Dość szybko dostał propozycję objęcia stanowiska dyrektora liceum, co zaowocowało... porzuceniem pierwotnego zawodu.

– Poczułem, że jeśli na dobre wsiąknę w to środowisko, to nie zrobię kariery, która dla mnie samego byłaby satysfakcjonująca. A myślami sięgałem znacznie dalej – wspomina. Odszedł więc ze szkoły, zdając sobie sprawę, że to w zasadzie bilet w jedną stronę. Po pięciu latach traci się bowiem prawo do wykonywania nauczycielskiej profesji i chcąc do niej wrócić, trzeba zaczynać od najniższego szczebla.

Zresztą i tak zaczął od zera, zakładając ze wspólnikami hurtownię sprzętu AGD Andawa. Gdy po latach wychodził z tego biznesu (postanowił spieniężyć swoje udziały i rozejrzeć się za czymś innym), działał on już na skalę europejską. Myśl o nowym przedsięwzięciu Twardowski musiał jednak odłożyć na półkę: dopadła go życiowa tragedia – białaczka, przez którą jedną nogą był już na tamtym świecie. – Szczęśliwie okazało się, że mój brat może być dawcą. Będąc pacjentem, zacząłem tak bardzo interesować się swoją chorobą, że lekarze mieli mnie już kompletnie dosyć, bo irytowałem ich swoją wiedzą i ciągłymi pytaniami – opowiada. Ostateczny efekt był taki, że zaczęto go zapraszać na wykłady dla studentów medycyny, aby uczył ich o przeszczepie szpiku kostnego.

– Właściwie zrobiłem fakultet z hematologii i przy okazji przerobiłem to na własnej skórze.

Z niebytu po medale

Gdy już uporał się z chorobą, w 2000 r., jako przedsiębiorcy z sukcesami na koncie, zaproponowano mu zarządzanie klubem koszykarskim Czarni Słupsk. Zgodził się, nie wiedząc do końca, w co się pakuje. Choć klub rok wcześniej awansował do ekstraklasy (głównie za sprawą Mirosława Lisztwana, który do dziś jest asystentem trenera), był w fatalnej sytuacji finansowej. Na domiar złego do drzwi zaczęli pukać komornicy. Trupów w szafie było więcej (wraz z zarzutami prokuratorskimi dla poprzednich władz, dotyczącymi niegospodarności), a łączna wartość zobowiązań klubu sięgała 8,5 mln zł. I nie zanosiło się na to, że uda się je jakoś spłacić. Twardowski, jako pasjonat brydża i pokera, a za czasów młodości także szachista, zdecydował, że zagra va banque.

– Wierzycielom zaproponowałem redukcję ich należności o 75 proc. i przekonałem ich, że to jedyna szansa, by w ogóle otrzymali cokolwiek. Zgodzili się niemal wszyscy, a ja ustabilizowałem sytuację klubu, przy okazji intensywnie szukając sponsorów – wspomina.

I to nie tylko tych lokalnych, ale z całej Polski, bo – jak mówi prezes – nie miał tu żadnych zahamowań czy kompleksów. Prawdziwy przełom nastąpił w 2005 r., gdy pojawił się sponsor tytularny, gigant w branży energetycznej – Energa. Stabilizacja przyniosła ze sobą sukcesy sportowe i krajowe medale. Zawsze brązowe, lecz prezes słupskiego klubu patrzy na to tak: w ekstraklasie jest 16 drużyn, w tym jakaś połowa ma większe pieniądze niż jego zespół. Z budżetem w środku stawki udaje mu się więc to, co nie wychodzi znacznie bogatszym, i co uważa także za spory sukces organizacyjny. Oczywiście pierwiastek szczęścia w sporcie zawsze jest obecny, ale, jak powiedział podobno któryś ze słynnych brydżystów, „im lepiej gram, tym więcej mam szczęścia”.

– Rzecz jasna, porażki się zdarzają, co natychmiast jest mi wytykane. W końcu koszykówka w Słupsku budzi wielkie emocje, a ja przekonałem się, że prowadzenie klubu to taka sinusoida – ocenia po 16 latach Twardowski, którego często określają jako Ojca Chrzestnego słupskiej koszykówki, człowieka do zadań specjalnych, nieuleczalnego pracoholika.

Mecze koszykówki to w jego mieście prawdziwe święto, zresztą żyje nimi w sumie cały region. W końcu, od czasu wejścia do najwyższej klasy rozgrywek, tylko w jednym sezonie drużyna Energi Czarnych Słupsk nie grała w play-off. A tak – zawsze walczy o medale. Siłą rzeczy lokalne media śledzą jej losy, a prezes jest stale na świeczniku (lub na widelcu).

Pasja i duch współzawodnictwa

Twardowski prowadzenie klubu sportowego uważa za fascynujące doświadczenie. A że z czasem stał się na Pomorzu postacią zdecydowanie rozpoznawalną, postanowił to wykorzystać, ubiegając się o fotel prezydenta Słupska. Ostatecznie przegrał z Robertem Biedroniem (który mocno obciął samorządowe wydatki i dziś prezes spiera się z nim o zwiększenie wsparcia dla klubu będącego wizytówką miasta). Niemniej założone przez niego Słupskie Porozumienie Obywatelskie wprowadziło czterech radnych do 23-osobowej rady miasta.

– Ponownie kandydować już raczej nie będę. Ale o emeryturze nie myślę. Angażuję się na sto procent, żyję tym, co robię – deklaruje stanowczo Twardowski.

Mimo sześćdziesiątki na karku, zajęć mu nie brakuje. Paradoksalnie, w jego pracy najwięcej rzeczy do zrobienia jest w wakacje, a nie w sezonie rozgrywek. Bo wtedy trwa budowanie zespołu i organizowanie budżetu. A gdy liga rusza, można wreszcie wyjechać na urlop, z którego Twardowski korzysta sumiennie dwa razy w roku.

Z czasem stał się biznesowym mentorem, doradcą kilku firm, osobą zapraszaną na konferencje poświęcone promocji miast i zarządzaniu w sporcie. Jak sam przyznaje, doświadczenia życiowe tylko go wzmacniały. Z zamiłowaniem do gier łączy się zaś jego duch współzawodnictwa, przewidywanie wiele kroków naprzód czy pewna znajomość psychologii. – Swoje życiowe perypetie traktuję też jako lekcję, by stale robić coś lepszego i nowego, nie stać w miejscu. Być może niedługo nie będę mógł być tak aktywny fizycznie jak obecnie, ale zawsze pozostanie zaangażowanie intelektualne – uśmiecha się. 

--------------------------- 

Andrzej Twardowski

Nauczyciel matematyki w latach 80.

Przedsiębiorca w latach 90., współwłaściciel hurtowni sprzętu AGD Andawa.

Od 2000 r. prezes klubu Czarni Słupsk (od 2005 r. Energa Czarni Słupsk). Obecnie także jego udziałowiec z pakietem 8 proc. akcji.

Przewodniczący Słupskiego Porozumienia Obywatelskiego i Słupskiej Rady Sportu.

Pasjonat szachów, brydża sportowego i pokera.

Ma 60 lat.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?